Trafieni w „dziesiątkę”
Na niespełna dwa tygodnie przed pierwszym meczem z Fenerbahce Michal Gasparik stracił zawodnika szykowanego na lidera drużyny.
Żegnaj, brachu – zdaje się mówić Lukas Ambros (z prawej) do Maksyma Chłania. Dobrze się grało razem zabrzańskim stranierim... Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
GÓRNIK ZABRZE
Lukas Ambros w środę opuścił zgrupowanie Górnika w Bad Haring, obierając kierunek na Belgię. 22-latek w najbliższych sezonach, po pomyślnym przejściu testów medycznych, występować będzie w Anderlechcie Bruksela. Zabrzanie zaksięgują za niego – wedle nieoficjalnych informacji – co najmniej 5 milionów euro. Na tyle wycenia go także portal transfermarkt.
Pomocnik czeskiej młodzieżówki już wcześniej – wedle pogłosek i doniesień medialnych – miał budzić zainteresowanie zagranicznych klubów. Jeszcze tydzień temu plotkowano o ofercie Slovana Bratysława, szykującego się – podobnie jak Górnik - do meczów drugiej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów. Ostatecznie jednak zagra – w barwach Fiołków - w kwalifikacjach Ligi Europy. Wedle doniesień belgijskich dziennikarzy, podpisać ma w Brukseli czteroletni kontrakt.
I... może zostać przeciwnikiem Zabrzan, gdyby w starciu z Fenerbahce powinęła się im noga i „spadli” do drugiego w hierarchii pucharu europejskiego.
„Ma przed sobą wielką przyszłość”
No właśnie Fenerbahce... Ambros w układance Michala Gasparika przed sezonem 2026/27 jawił się jako jeden z kluczowych graczy. Kiedy po pierwszym treningu zapytaliśmy szkoleniowca Zabrzan, o „nowego Lukasa Podolskiego” - czyli lidera (sportowego i mentalnego) drużyny, uśmiechnął się tylko i udzielił dość jednoznacznej odpowiedzi. - Skauci na tę pozycję i do tej roli mają wiele nazwisk w notesach, ale w tej chwili mamy Lukasa Ambrosa. Chcemy, żeby to on zagrał tu jak najwięcej meczów, bo moim zdaniem ma przed sobą wielką przyszłość – zakomunikował. Szybko przychodzi mu weryfikować własne oczekiwania – transferowo Zabrzanie właśnie zostali trafieni w (boiskową) „dziesiątkę”.
„Miałem nadzieję, że będzie liderem”
- Ech, mój ulubiony piłkarz... - Adam Kompała, król strzelców ekstraklasy sprzed ćwierć wieku, dziś w akademii Górnika szkolący swych następców, wzdycha głęboko. I to najlepszy komentarz do doniesień z Roosevelta. - Początki miał trudne, bo grał jeszcze Lukas Podolski. Czecha wystawiano więc na skrzydle, tymczasem on jest klasyczną „dziesiątką”. Bardzo mi się podobała jego gra na tej właśnie pozycji. Techniczny, szuka gry, po stracie natychmiast rusza po odbiór. Liczby może miał niewielkie, ale wielką miał jakość gry. Miałem nadzieję, że będzie liderem naszej drużyny w tym sezonie...
„Pytanie, kto będzie następcą”
Jeżeli informacje o wysokości kwoty transferowej (5 mln euro) się potwierdzą, sprzedaż Czecha – niezależnie od straty sportowej – będzie się sytuować w kategorii „oferty nie do odrzucenia”. Dwa lata temu przychodził przecież do Zabrza „bezkosztowo” (nie licząc prowizji menedżerskiej). - Lukas Podolski zna się i na piłce, i na biznesach – uśmiecha się legendarny (wszak baner z jego nazwiskiem wisi pod dachem Areny Zabrze) obrońca Górników, Józef Dankowski. - Najwyraźniej polityka finansowa Górnika wymaga tego, żeby korzystać z takich ofert. Pytanie tylko, kto będzie następcą Ambrosa...
Opcji zbyt wielu nie ma. Michał Rakoczy dostał wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy, nie pojechał z drużyną na zgrupowanie pod Alpy. Pozostają więc gracze sprowadzeni latem. - Zobaczymy, jak skuteczne okażą się ostatnie „strzały transferowe”. Oby nie trzeba było już po rozpoczęciu sezonu szukać kolejnych trafień – mówi Dankowski.
„Nie jestem przekonany...”
- Może Kacper Urbański? Ale nie jestem na obozie; tam trener najlepiej widzi, co z tym fantem zrobić – drapie się po głowie Kompała. Jeszcze dwa lata temu, zwłaszcza w kontekście ówczesnej reprezentacyjnej nominacji dla wychowanka Lechii i jego gry na Euro 2024 wydawało się, że połączenie słów Urbański i Górnik to czysta abstrakcja. Piłkarz wpadł jednak w spory dołek w sportowej przygodzie.
Dankowski: - Wciąż jest na dorobku, w tym momencie szuka miejsca do rozwoju. Nie skreślam go, ale też nie jestem przekonany, że będzie w stanie Górnika pociągnąć już teraz.
Jeszcze przed wyjazdem do Austrii niespodziewany „trop” podrzucił w tej kwestii sam trener Gasparik. - W pierwszej kolejności to skrzydłowy, z dobrą lewą nogą, dzięki czemu z prawej strony łatwo schodzi do środka, ale może zagrać również i po lewej stronie, albo – jak Lukas Ambros - jako „ósemka” czy „dziesiątka'” - tak na naszą prośbę oceniał 18-letniego Bruno Durdova, pozyskanego z Hajduka Split.
Kogo zatem już za jedenaście dni zobaczymy w Górniku na pozycji numer dziesięć na obiekcie o nazwie Fenerbahce Sukru Saracoglu? Zagadka z kategorii trudnych, a podpowiedzią będzie zapewne mecz o Superpuchar (16 lipca w Poznaniu).
Dariusz Leśnikowski
Tropem Patrika
Norbert Barczak, 20-letni boczny obrońca Górnika, w zeszłym sezonie wypożyczony do Puszczy Niepołomice, najprawdopodobniej – jak przekazał portal meczyki.pl – zostanie zawodnikiem Korony. Będzie zatem drugim – po Patriku Hellebrandzie – graczem, który tego lata zamieni Arenę Zabrze na Exbud Arenę w Kielcach.
