Trafiali do przerwy
ŁKS wygrał ważny mecz z innym kandydatem do awansu.
Dwie czołowe postacie niedzielnego meczu: Damian Hilbrycht (z lewej) i Dominik Sokół. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
Na stadionie imienia Władysława Króla w Łodzi rozegranych zostanie aż 16 meczów o mistrzostwo świata kobiet do lat 20. Obiekt ma już nową murawę godną imprezy tej rangi, z której później korzystać będzie ŁKS, ale we wrześniu klub będzie się musiał na miesiąc stąd wynieść - z boiskami treningowymi i pomieszczeniami administracyjnymi włącznie. To dlatego na sierpień zaplanowano aż cztery kolejne mecze w Łodzi.
Sokół latał wysoko
Wydawało się, że to korzyść dla zespołu, bo do podjęcia z murawy było aż 12 punktów, jednak już po dwóch meczach okazało się, że po porażce z Chrobrym trzy punkty uciekły.
Poziom gry to pojęcie względne, ale na pewno emocji w starciu kandydatów do czołowych miejsc na zapleczu ekstraklasy nie brakowało. Zespół z Niecieczy dobrze zaczął (już w 6 min Artem Putiwcew trafił w słupek), ale po dwudziestu minutach inicjatywę przejęli gospodarze. Szczególnie dobrze wychodziła im gra skrzydłami, zwłaszcza od momentu, gdy Dominik Sokół i Julian Keiblinger zamienili się stronami. Zwłaszcza Sokołowi lepiej się fruwało po lewej stronie, a ŁKS wyszedł na prowadzenie po jego akcji i rzucie rożnym, a potem jego strzale obronionym przez Adriana Chovana, ale dobitym przez Krzysztofa Fałowskiego. Pierwszą połowę ŁKS zakończył pewnym prowadzeniem 2:0 po rzucie karnym za odbicie piłki ręką przez Alberta Zarównego, znów po strzale Sokoła. Podchodził już do „jedenastki" Albert Craciun, ale ustąpił miejsca Karolowi Podlińskiemu, który mógł w ten sposób otworzyć swoją listę goli w ŁKS.
Ekstraklasowe oferty
A gdzie był Fabian Piasecki? – można w tym momencie zapytać. Oficjalnie dostał wolne na załatwianie spraw osobistych, nieoficjalnie – zastanawia się czy przyjąć ofertę Wisły Płock czy może Radomiaka. Teraz rozumiemy demonstracyjne wręcz zdjęcie go z boiska w meczu z Chrobrym przed tygodniem. Bramka z karnego w tym spotkaniu była jego ostatnią w barwach ŁKS-u.
Goście zawzięcie gonili wynik po przerwie, ale Damian Węglarz nie miał wielu okazji, by błysnąć, bo obrońcy trzymali rywali daleko od jego bramki. Gol kontaktowy to strzał z rzutu wolnego z rykoszetem od muru w wykonaniu Damian Hilbrychta. Piłkarze z Niecieczy nie mieli już siły na szturm w końcówce, w której Podliński trafił 84 min w słupek ich bramki, a w 88 min bramkarz Chovan cudem obronił strzał Igora Strzałka, który zamienił właśnie Niecieczę na Łódź.
Wojciech Filipiak
Ocena meczu HHHH
ŁKS Łódź – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 2:1 (2:0)
1:0 – Fałowski, 31 min, 2:0 – Podliński, 38 min (karny), 2:1 – Hilbrycht, 61 min (wolny)
ŁKS: Węglarz – Sokół (62. Błachewicz), Rudol, Craciun, Fałowski. Keiblinger (74. Krykun) – Terlecki (62. Hinokio), Wysokiński, Nowakowski (74. Strzałek) – Arasa (90. Siwek), Podliński. Trener Grzegorz SZOKA.
BRUK-BET: Chovan – Dąbrowski (46. Jaroszewski), Zarówny, Masoero, Putiwcew (74.Kozik), Hilbrycht - Boboc (84. Biniek), Guerrero, Kubica (59. Jimenez) – Jakubik (84. Sławiński), Zapolnik. Trener Marcin BROSZ.
Sędziował Szymon Łężny (Kluczbork). Widzów 4758. Żółte kartki: Craciun – Jaroszewski, Putiwcew.
