To nie przystoi

W ostatnich dwóch sezonach niebiesko-czerwoni cztery razy grali w II i I lidze z grodziszczanami. Bilans? Wygrana i trzy porażki. Kolejna – patrząc na ostatnie ich gry – byłaby katastrofą.

Trudne chwile u progu sezonu przeżywa w bytomskiej drużynie bramkarz Wojciech Banasik. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus

POLONIA BYTOM

To był prawdziwy rollercoaster: od 0:2 i 1:3, przez 4:3 i 4:4, aż po piątą bramkę dla gospodarzy w czwartej minucie doliczonego czasu gry; nieliczne (780) grono bytomskich kibiców z bliska 1,5 roku temu obserwowało wielką frustrację Tomasza Kafarskiego. Doświadczony – bo przecież prowadził parę zespołów w ekstraklasie – szkoleniowiec już przy Piłkarskiej „witał się z gąską”, by ostatecznie w daleką podróż do Szczecina (a prowadził wówczas tamtejszy Świt z dzielnicy Skolwin) ruszyć autokarem, ale sportowo - „na tarczy”. To było jedno z tych zwycięstw, które wykuły żelazny charakter Polonii, pozwalając jej na koniec sezonu 2024/25 wywalczyć awans na zaplecze ekstraklasy.

Taki „mecz na przełamanie” (a może – złamanie rywala za wszelką cenę) z obecnymi podopiecznymi Kafarskiego bardzo przydałby się Bytomianom i teraz. - Za nami trzy spotkania bez zwycięstwa. To nam nie przystoi – smętnie mówił Konrad Gerega po ostatniej porażce swej drużyny w Mielcu. Łatwo jednak nie będzie. Chłopcy trenera Kafarskiego – nowego człowieka w Grodzisku Mazowieckim – mimo znaczących osłabień w minionych miesiącach – sensacyjnie liderują pierwszoligowej stawce. I w przeciwieństwie do wspomnianego Świtu, gola im strzelić niełatwo: przez (z górką) 360 minut golkiperzy Pogoni (Mikołaj Glacel i Krzysztof Kamiński) raz tylko musieli wyciągać piłkę z siatki, w miniony weekend, w doliczonym czasie gry w Rzeszowie. A do ofensywnej gry Polonii – mimo dziewięciu goli zdobytych – można mieć zastrzeżenia. - Mamy dużo wejść w pole karne, dużo strzałów, ale nie korzystamy z tego w odpowiedni sposób – oceniał po spotkaniu ze Stalą trener Gerega.

Do jego zespołu krótko przed wyprawą do Mielca dołączył napastnik Daniel Rumin; straciła zaś wówczas Polonia na to spotkanie Kamila Orlika (uraz mięśnia czworogłowego), imponującego wcześniej (po wejściach z ławki) ofensywną jakością. „Dochodzi do pełnej sprawności i w przyszłym tygodniu będzie gotowy do gry” - informują obecnie Bytomianie. O absencji Jakuba Araka już nie wspominamy; najpewniej z głowy ma całą jesień...

Polonia – to historia warta przypomnienia – latem sięgała po dwóch graczy Pogoni. Aleksander Gajgier dołączył do niej, ale na razie trudno w jakikolwiek sposób zaklasyfikować ten transfer. Kacper Łoś z kolei, po krótkotrwałej zawierusze w bytomskim klubie – ostatecznie wrócił do Grodziska Mazowieckiego. I jest w zespole topu pierwszej ligi!

(DaL)


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się