Tęsknota za kadrą
Wolałbym ciężko trenować z drużyną narodową w Zakopanem, ale mam kontuzję i muszę ją wyleczyć – stwierdził Jakub Kochanowski.
Po raz pierwszy w karierze Jakuba Kochanowskiego zabraknie na dużej, międzynarodowej imprezie. Fot. Press Focus
Reprezentacyjny środkowy dopingował naszą kadrę podczas Memoriału Huberta Jerzego Wagnera w Krakowie; był obecny podczas sobotniego, zwycięskiego (3:1) meczu z USA. - Myślałem, że przyjadę tu popatrzeć i nic mnie nie ruszy, ale gdy zobaczyłem chłopaków na żywo, to oczy się trochę zaszkliły. Jak chłopaki zaczęli się rozgrzewać, to poczułem takie ukłucie, że powinienem być na boisku, a nie po drugiej stronie bandy. Ale takie jest życie – przyznał z żalem Jakub Kochanowski. - Teraz trzeba wyleczyć kontuzję, żeby móc pomóc zespołowi za rok, jeśli oczywiście trener wyśle powołanie.
Stanie w miejscu
Pewne jest, że w tym roku środkowy nie pomoże kolegom. Od dłuższego czasu zmaga się z urazem kolana. Przez niego stracił też sporo sezonu klubowego. Do zespołu wrócił pod koniec rozgrywek i pomógł PGE Projektowi Warszawa w zdobyciu brązowego medalu. Nic wówczas nie wskazywało, że problemy mogą wrócić. Ćwiczył normalnie, głównie w siłowni. Gdy jednak w czerwcu włączył mocniejszy trening, ból wrócił. - W lipcu, podczas meczu towarzyskiego w Olsztynie przed wylotem na trzeci turniej Ligi Narodów w Chicago, pojawiły się pierwsze sygnały, że to nie zmierza w dobrym kierunku, że stoję w miejscu. Po powrocie z USA przeszedłem zabieg kriolezji – polega na zamrożeniu na pewien czas zakończeń nerwowych przewodzących ból - który był mało inwazyjny, a mógł przynieść dobre rezultaty, ale - niestety - nie przyniósł - przyznał Kochanowski.
Dużo siłowni
Ból nie ustąpił. Pozostała więc operacja, która wykluczyła zawodnika z sezonu reprezentacyjnego i udziału w mistrzostwach Europy. Zabieg przeszedł trzy tygodnie temu To pierwszy raz, że zabraknie go na dużej międzynarodowej imprezie. Do tej pory kontuzje go bowiem omijały. - Rozmawialiśmy przed sezonem na zgrupowaniu w Spale i usłyszałem od was, jaki to ja jestem zdrowy, że nigdy nie miałem poważnych problemów. No to proszę – powiedział w rozmowie dziennikarzami siatkarz, który obecnie przechodzi rehabilitację i trenuje w nowym zespole, Aluronie CMC Warcie Zawiercie. - Na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Prawdziwy test będzie jednak dopiero za około 6 tygodni. Wtedy wszystkie pooperacyjne blizny i rany powinny się zagoić, a stany zapalne uspokoić. Wtedy będę mógł ocenić, czy wszystko jest w porządku. Na razie jest siłownia, dużo siłowni. Odwiedzam ją 10 razy w tygodniu – przyznał Kochanowski.
O następców się nie martwi
Środkowy dodał, że jest zadowolony z tego, co zastał w nowym klubie. - Jest bardzo fajnie. Mamy ekipę mocno skupioną na pracy. Każdy wie, w jakim celu się spotkaliśmy i nie ma półśrodków. Czeka nas ciekawy sezon - mówił Kochanowski, który z nowym klubem będzie walczył o obronę mistrzowskiego tytułu.
Kochanowski nie jest jedynym nieobecnym w kadrze na środku siatki. Brakuje też bowiem Mateusza Bieńka i Norberta Hubera. Siatkarz o następców się jednak nie martwi. Zwrócił szczególną uwagę na debiutanta Jakuba Majchrzaka. - Już w Spale widziałem, że to chłopak z bardzo dużym potencjałem technicznym, co się potwierdza w trakcie gry. Musi złapać jeszcze trochę doświadczenia, a temu sprzyjają mecze towarzyskie – ocenił.
Środkowy z optymizmem czeka na rozpoczynające się za tydzień mistrzostwa Europy. - Jestem spokojny. Chłopaki wykonują dobrą robotę i spełnią nasze oczekiwania z nawiązką – przekonywał Kochanowski.
(mic)
