Technika świetna, ale motoryka szwankuje
Rozmowa z Giorgim Merebaszwilim, byłym reprezentantem Gruzji, wychowankiem Dinama Tbilisi, w przeszłości piłkarzem m.in. Wisły Płock i Podbeskidzia, obecnie – w wieku 40 lat – graczem Spójni Landek
Kapitan gruzińskiego czempiona, Jemali-Giorgi Jinjolava – dobry duch i lider Iberii. Fot. IMAGO/Press Focus
Iberia 1999 to dość świeża nazwa na mapie gruzińskiej piłki...
- Klub też nie jest stary, przez ćwierć wieku funkcjonował jako Saburtalo. To nazwa jednej z dzielnic Tbilisi. Dwa lata temu właściciele uznali, że – by wyjść poza owe opłotki dzielnicowe i zwiększyć frekwencję – trzeb zmienić nazwę. No i od nazwy firmy, która mu patronuje – nazwali klub Iberią.
Pomogło w kwestii frekwencji?
- Oj, nie bardzo. Generalnie poziom ligi gruzińskiej jest bardzo niski. Owszem, mamy technicznych zawodników, bo z tym się w Gruzji po prostu rodzisz. Ale z motoryką jest źle, i z rywalizacją pucharową w związku z tym – też. No i ludzie na mecze ligowe nie przychodzą, choć na reprezentacji trybuny zawsze są pełne.
A jednak Iberia dokonała rzeczy wielkiej: pewna jest już fazy ligowej, w której pana rodaków nie było od ponad 20 lat. Wtedy drogę do grupy otwarli wam Polacy.
- Tak, pamiętam tamtą rywalizację Dinama Tbilisi z Wisłą Kraków. Byłem wtedy jeszcze zawodnikiem akademii Dinama i oglądałem spotkanie u nas, po którym awansowało do fazy grupowej. Iberia rzeczywiście jest już pewna gry przynajmniej w Lidze Konferencji, ale ma jeszcze szansę powalczyć o Ligę Europy. Tyle że Jagiellonia to zdecydowany faworyt.
W piłce faworyt nie zawsze wygrywa...
- Wiem, pokazał to dwumecz Jagi z Rangersami. Tym bardziej potwierdza to moje spostrzeżenie: że Jagiellonia wygra bez problemów. Choć oczywiście będę kibicować w tym dwumeczu moim rodakom.
A jak się ci rodacy prezentowali w tych kwalifikacjach? Ze Slovanem Bratysława przegrali, ale pokonali Florę Tallin i północnoirlandzkie Larne. Chyba nieźle?
- Na pewno dobrze wyglądają od strony technicznej i taktycznej. Mają piłkarzy, którzy lubią – i potrafią – grać „jeden na jeden”, ryzykować, atakować. W dzisiejszej piłce jednak postawą jest przygotowanie motoryczne. Trzeba być gotowym na 90 minut walki, biegania. A z tym, niestety, w całej piłce gruzińskiej jest źle. Grając na co dzień w IV lidze śląskiej, mam wrażenie, że tempo meczów w niej, ich intensywność, jest większa niż w mojej ojczystej ekstraklasie.
W Gruzji gra się systemem wiosna-jesień, liga akurat wróciła do gry po letniej przerwie. Iberia zaczęła od porażki. W pucharach łatwiej?
- Nie, wszystko było pod te puchary ustawione. Oglądałem ten weekendowy mecz z Torpedem Kutaisi. Iberia zagrała raczej drugim składem, większość podstawowych graczy odpoczywała, szykując się na Jagę. Może im to pomoże? Myślę, że jeśli Gruzini wytrzymają fizycznie tę rywalizację, może być ona bardzo ciekawa.
Kiedy spogląda się na kadrę Iberii, nie sposób nie zwrócić uwagi na wycenianego w jej szeregach na 1,5 mln euro – to niemal 1/4 wartości całej drużyny - Andrię Bartiszwilego. To duży talent?
- Ma dopiero 17 lat, a już słyszę pogłoski, że jest nim zainteresowany Arsenal. Zresztą dzwoni do mnie wielu menedżerów, pytając, czy mam z nim kontakt. Na boisku kompletnie nie zachowuje się jak nastolatek, ale jak doświadczony rutyniarz. Szybki, techniczny chłopak, uwielbiający grę „jeden na jeden”. Dobrze się na niego patrzy.
A kto jest liderem – powiedziałbym – mentalnym mistrza Gruzji?
- Kilku ich jest. Na pewno kapitan, Jemali-Giorgi Jinjolava. Może podobać się bodaj 22-letni Nika Sicharulaszwili, grający za plecami napastnika. No i ciekawie się prezentuje Giorgi Kutsia. Aha, wspomniałbym też o solidnym bramkarzu. Z Giorgim Makaridze poznałem się w reprezentacji. Miał 17 lat, gdy dostał pierwsze powołanie. Grał potem we Francji, w Portugalii... Ciekawy bramkarz jest.
Myśli pan, że założeniem Iberii na mecz w Białymstoku będzie głównie obrona?
- Bez wątpienia przede wszystkim Gruzini będą liczyć na kontry. Choć dobra technika może im pozwolić w pewnych dłuższych fragmentach kontrolować grę. Oni to lubią.
A jeśli Jagiellonia ma strzelać gole, to jak?
- Nie dać sobie tej kontroli wydrzeć. Grać intensywnie, bo – jak mówiłem – Gruzini mają z tym problem. Wydaje mi się też, że atutem Jagi będzie doświadczenie pucharowe.
Zaczynamy dwumecz w Białymstoku. Przy dobrym wyniku – remisie lub jakiejś nieznacznej porażce – kibice przyjdą na rewanż?
- Zapewne tak. Na pucharowych spotkaniach w tym sezonie bywało 10-15 tysięcy osób; duuużo więcej, niż na lidze.
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski
Giorgi Merebaszwili w sobotę świętował 40. urodziny i uczcił je golem na boiskach IV ligi! Fot. facebook.com/KSLandek
