Tak formowała się La Scaloneta!

Jakim trzeba być szkoleniowcem, żeby drużyna mistrzów świata nosiła miano wzięte od jego nazwiska?

Niezwykłe spotkanie Argentyny z Republiką Zielonego Przylądka był dokładnie SETNYM meczem Lionela Scaloniego w roli selekcjonera. Nikt, łącznie z samym trenerem, nie mógł się spodziewać, że właśnie to spotkanie nabierze - to pewne - statusu „legendarnego". Zwycięstwo 3:2 pamiętane będzie przez dekady i choć nie jest powodem do szczególnej chwały dla Scaloniego i jego piłkarzy, docenić należy, że Albicelestes potrafili wygrać, mimo że to ewidentnie nie był ich dzień. 

Spotkanie nie będzie miało oczywiście wpływu na postrzeganie Scaloniego, tego w przeszłości przeciętnego - jak na standardy argentyńskie - piłkarza (7 meczów w pierwszej reprezentacji jako obrońca). Scaloni stał się w Argentynie wręcz dobrem narodowym, niezwykłym autorytetem, personą powszechnie nie tyle nawet szanowaną, co uwielbianą. O jego pozycji przekonałem się już… dolatując do Buenos Aires! Kiedy leciałem argentyńskimi liniami lotniczymi z Sao Paulo, wcale nie hostessy instruowały mnie, jak mam się zachowywać w razie niebezpieczeństwa. Był to… Lionel Scaloni, który przemawiał do mnie z ekranów, pokazując - w towarzystwie asystentów Pablo Aimara i Waltera Samuela – jak zapinać pasy bezpieczeństwa!

Miły chłopak, ale…

A przecież Scaloni nie zawsze był uwielbiany… Początki były - delikatnie pisząc - trudne. Prowadzi argentyńską reprezentację od 2018 roku, jednak najpierw pełnił funkcję selekcjonera tymczasowego po odejściu Jorge Sampaolego, a wcześniej w jego sztabie pracował jako asystent. Argentyńskie media nie dowierzały jego nominacji, bo uznawały to za wyraz braku profesjonalizmu tamtejszej federacji. Dziennikarze zarzucali Scaloniemu, że nigdy wcześniej nie prowadził samodzielnie żadnej drużyny seniorskiej. Twierdzili, że nie będzie miał żadnego autorytetu w kadrze, bo jakim cudem? Diego Maradona w charakterystycznym dla siebie pełnym dezynwoltury stylu stwierdził, że „Scaloni to wprawdzie miły chłopak, ale nie potrafiłby kierować nawet ruchem ulicznym. Jak możemy powierzać mu reprezentację?” Chłostana zewsząd federacja rozglądała się więc za kimś z głośniejszym nazwiskiem, jednak… ostatecznie dała Scaloniemu pracować. Wyniki były takie jak trzeba! Przecież to właśnie Scaloni w 2021 roku poprowadził Albicelestes do zwycięstwa w Copa America, pierwszego od 28 lat!

Dziś to już nie jest zwykła reprezentacja, to… La Scaloneta. Określenie wzięło się z połączenia nazwiska szkoleniowca ze słówkiem „camioneta”, czyli „furgonetka”. Swoista metafora: to mały autobus przez niego kierowany, do którego wsiadają piłkarze i… kibice. Pamiętać jednak należy, że początkowo to określenie było jedynie ironiczne i prześmiewcze; dopiero kiedy przyszły sukcesy, wszystko się zmieniło.

Tutaj pierwszy charakterystyczny moment: kiedy Scaloni zostawał selekcjonerem, nie miał zamiaru w ogóle marnować energii na kłótnie z kimkolwiek! Pytany o brak doświadczenia przyznał, że krytyka go nie dotyka, bo nie może - dziennikarze piszą przecież… prawdę. Skupił się na pracy z piłkarzami, na przekonaniu ich do siebie.

Bóg z sąsiedztwa

Warto zwrócić uwagę na kolejny ważny, może wręcz kluczowy, moment w budowaniu drużyny: Scaloni potrafił przekonać do siebie Leo Messiego. Gwiazdor, zniechęcony w tamtym czasie wcześniejszymi wynikami, zawiesił nawet karierę reprezentacyjną. Nie ogłosił tego wprawdzie oficjalnie, ale przestał przyjeżdżać na mecze towarzyskie. Scaloni nie naciskał, ale pełen taktu zadzwonił do Messiego i przedstawił mu plan. Brak gierek medialnych i spokój trenera zaimponował piłkarzowi. Tak właśnie zaczęła się rodzić szczególna więź między Scalonim a Messim. Obłaskawić tego geniusza nikomu nie było łatwo, jednak obecny trener, od kiedy gwiazdor wrócił do reprezentacji, może na niego liczyć. Wcześniej to nie było takie oczywiste. W reprezentacji prowadziło Messiego ośmiu trenerów (kolejno: Pekerman, Basile, Maradona, Batista, Sabella, Martino, Bauza i Sampaoli), jednak żaden nie potrafił wydobyć z Messiego aż tyle, co Scaloni. Pod trenerską wodzą „El Gringo” (Scaloni zawdzięcza ten przydomek wyglądowi oraz europejskim korzeniom) Messi zdobył 59 bramek w 77 meczach (średnia 0,77), podczas gdy w swoich wcześniejszych 128 występach - 65 (średnia 0,51). Piłkarz poczuł przy tym, że szkoleniowiec potrafi zdjąć z niego uciążliwą psychiczną presję. W efekcie u Scaloniego Messi z upływem czasu nic nie traci ze swej doskonałości. Nie byłoby chyba szaleńczym nadużyciem stwierdzenie, że… wręcz przeciwnie! Dlaczego tak spisuje się w narodowych barwach za czasów Scaloniego? „Być może poczucie naturalnej swobody - świadomość, że ma u boku grupę przyjaciół, ludzi, którzy dadzą z siebie wszystko dla niego, którzy widzą w nim boga, ale też chłopaka z sąsiedztwa” – wyjaśnił obrazowo szkoleniowiec, cytowany przez argentyński dziennik „Clarin”. Scaloni u Messiego zyskał po prostu szacunek.

Lionel Scaloni i Lionel Messi po zdobyciu przez Argentynę zwycięskiego gola z Republiką Zielonego Przylądka. Fot. PAP/EPA

Drużyna jest najważniejsza

Skąd się bierze siła tego szkoleniowca, skąd bierze fakt, że budzi powszechną sympatię i właśnie szacunek – nie tylko u kibiców, ale przede wszystkim we wnętrzu reprezentacyjnej drużyny? Odpowiedź jest prosta, choć nie jest chyba łatwo osiągnąć tego rodzaju stan. To po prostu trener, który dba o zawodników; interesuje go to, tak po ludzku, co się z nimi dzieje, co właściwie myślą i co czują. Poświęca zresztą dużo czasu na indywidualne rozmowy z piłkarzami w trakcie zgrupowań, jednocześnie jednak nie faworyzuje nikogo, bo drużyna jest najważniejsza. Jeśli musi postawić na Facundo Medinę, bo widzi, że ten jest w lepszej formie niż niezawodny zazwyczaj Nicolas Tagliafico, po prostu robi to. Jeśli w trakcie meczu musi zdjąć z boiska Cristiana „Cutiego” Romero, bo ten ucierpiał w starciu i nie wyglądał najlepiej, również się nie waha, podejmuje decyzję o zmianie.

Życie selekcjonera jest intensywne, ale nie może być inne. Scaloni krąży między Ezeizą, gdzie znajduje się ośrodek szkoleniowy reprezentacji, miejscowością Pujato w prowincji Santa Fe, gdzie mieszkają rodzice i rodzeństwo, oraz… Majorką, gdzie mieszkają jego żona i dzieci.

Czy można mieć cele i marzenia, kiedy zdobyło się mistrzostwo świata? Ależ oczywiście! Scaloni wie czego chce: jego celem jest osiągnięcie czegoś, co udało się dotąd zaledwie dwom reprezentacjom narodowym (Włochom w latach 1934–38 oraz Brazylii w latach 1958–62). Przekaz jest jasny: obrona tytułu. Jego obecny kontrakt wygasa 31 grudnia 2026 r. „Jeśli wszyscy dojdziemy do porozumienia i sprawy potoczą się pomyślnie, nie sądzę, by pojawiły się jakiekolwiek problemy z jego przedłużeniem" – wyraził nadzieję jeszcze przed rozpoczęciem obecnego mundialu.

Czas na rozpoczęcie drugiej setki Scaloniego: zainauguruje ją starcie z Egiptem. Od razu o wszystko. Jeśli wyjdzie, to potem... kolejne mecze o tę samą stawkę!

Paweł Czado

10 najbardziej pamiętnych zwycięstw Scaloniego

◼ 2020: 1:0 z Boliwią – el. MŚ, przełamanie klątwy La Paz: pierwsze zwycięstwo tam od 15 lat
2021: 1:0 z Brazylią - finał Copa America. Zwycięstwo w tych rozgrywkach pierwszy raz od 28 lat
2022: 3:0 z Włochami - Finalissima, efektowne zwycięstwo nad mistrzami Europy na Wembley
2022: 2:2, karne 4:3 z Holandią - ćwierćfinał MŚ
2022: 3:0 z Chorwacją - półfinał MŚ
2022: 3:3, karne 4:2 z Francją - finał MŚ
2022: 2:0 z Polską - faza grupowa MŚ
2023: 1:0 z Brazylią - elim. MŚ na wyjeździe
2024: 1:0 z Kolumbią – finał Copa America
2026: 3:2 z Republiką Zielonego Przylądka – 1/16 finału MŚ


Argentyńscy selekcjonerzy z największą liczbą meczów

1. Guillermo Stabile: 1940-58 i 1960

Bilans: 124 mecze - 83-20-21. Tytuły: 6 (Copa America 1941, 1945, 1946, 1947, 1955, 1957)

2. Lionel Scaloni: 2016-26

Bilans: 100 meczów - 73-18-9. Tytuły: 4 (mistrzostwo świata 2022, Copa America 2021 i 2024, Finalissima 2022)

3. Carlos Bilardo: 1983-90

Bilans: 79 meczów - 26-30-23. Tytuły: 1 (mistrzostwo świata 1986)

4. Cesar Menotti: 1974-82

Bilans: 78 meczów - 42-18-18. Tytuły: 1 (mistrzostwo świata 1978)

5. Alfio Basile 1991-94, 2006-08 

Bilans: 76 meczów - 39-25-12. Tytuły: 3 (Copa America 1991, 1993) Puchar Konfederacji (1992)

6. Marcelo Bielsa 1999-2004

Bilans: 68 meczów - 42-16-10. Tytuły: 0

7. Daniel Passarella 1991-94

Bilans: 52 mecze - 29-13-10. Tytuły: 0

8. Alejandro Sabella 2011-14

Bilans: 41 meczów - 26-10-5. Tytuły: 0

9. Gerardo Martino 2014-16

Bilans: 29 meczów - 19-7-3. Tytuły: 0

10. Jose Pekerman 2004-06
Bilans: 27 meczów - 14-7-6. Tytuły:0.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się