Szwedzi pod Jasną Górą?
Medaliki u progu sezonu nie mają lekko. Kibice liczyli na głośniejsze transfery, lepsze losowanie w pucharach i… możliwość obejrzenia rewanżu z Vallettą.
Mahir Emreli jest póki co najgłośniejszym letnim transferem Rakowa. Fot. Jakub Ziemianin/Raków Częstochowa
Powrót do ekstraklasy Mahira Emreliego zamazuje nieco obraz dość niemrawego letniego okienka transferowego w wykonaniu Rakowa. Pod Jasną Górę trafiło ośmiu nowych piłkarzy, ale poza 61-krotnym reprezentantem Azerbejdżanu trudno którykolwiek z nich określić mianem spektakularnego czy choćby bez wątpliwości będącego realnym wzmocnieniem na już. Poza Adinem Molnarem z MTK Budapeszt, pozyskanym jeszcze w trakcie poprzedniego sezonu Dieudonne Gaucho oraz bramkarzem Tarikiem Kariciem, na Limanowskiego trafili jedynie gracze z niższych lig krajowych (Jakub Jendryka, Oliwier Kwiatkowski), wracający z wypożyczenia w Hutniku Adam Basse oraz Nikodem Całko z rezerw. Nawet biorąc pod uwagę, że to nie koniec przychodzących ruchów transferowych, mówiąc najkrócej i najbardziej obrazowo – „szału nie ma”…
Czekając na ofertę…
W Rakowie, po przyjściu Emreliego oraz bardzo prawdopodobnym pozostaniauBasse, wciąż mocno liczą, że uda się latem wytransferować Brauta Brunesa. Problem polega na tym, że ofert, które byłyby choć zbliżone do oczekiwań zawodnika, jego menadżera i klubu (Raków chciałby za Norwega 6-7 mln euro) na horyzoncie nie widać.
Latem Częstochowianie przegrali większość sparingów, ale trzeba wziąć pod uwagę, że zagrali z wyjątkowo silnymi rywalami (m. in. 1:2 z Olympiakosem czy 2:3 z PSV Eindhoven). Na pierwsze wnioski w jakim miejscu jest drużyna Dawida Kroczka trzeba będzie zatem poczekać do czwartkowego starcia II rundy eliminacji Ligi Konferencji z maltańską Vallettą oraz niedzielnej ligowej inauguracji z Wisłą Płock.
I cóż, że ze Szwecji?
W poniedziałek Raków, podobnie jak pozostałe polskie drużyny, poznał potencjalnego rywala w III rundzie kwalifikacji LK. Jeśli wyeliminuje Vallettę (co w Częstochowie traktowane jest jak obowiązek), w kolejnej rundzie zmierzy się z przegranym rywalizacji Hammarby Sztokholm – Anderlecht Bruksela. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że będą to Szwedzi. Wicemistrzowie Allsvenskan z sezonu 2025 (u naszych zamorskich sąsiadów gra się systemem wiosna – jesień) po czternastu meczach trwającego sezonu również zajmują drugie miejsce, ale ze stratą aż dziewięciu punktów do Sirius Uppsala. Dysponują budżetem mniejszym od Rakowa (31,5 mln euro w stosunku do 40,6 mln) i teoretycznie mniej jakościową kadrą, ale nie da się ukryć, że to najtrudniejsze losowanie od strony sportowej, jakie mogło się Rakowowi przytrafić na tym etapie.
Najpierw trzeba jednak przejść półamatorów z Malty. Prawdopodobnie, aby móc zobaczyć rewanżowe spotkanie z tym rywalem, trzeba będzie udać się na wyspę, gdzie niedawno grała reprezentacja Polski. Zainteresowania transmisją na razie nie wyraziła bowiem żadna z polskich stacji telewizyjnych. Pierwszy mecz w Częstochowie pokaże z kolei Kanał Sportowy na platformie YouTube.
Mariusz Rajek
