Szlem, musical i inna bajka

Maja Chwalińska jako pierwsza z czterech Polek rozpocznie rywalizację w US Open. Iga Świątek przed pierwszym meczem nastrajała się, oglądając spektakle na Broadwayu.

W Nowym Jorku atrakcji nie brakuje – można na przykład zobaczyć dwa broadwayowskie spektakle w ciągu jednego tygodnia, jak Iga Świątek. Fot. instagram.com/iga.swiatek/

 Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa w minionych tygodniach wróciła do wysokiej dyspozycji, czego dowodem był wygrany turniej WTA 1000 w Toronto oraz półfinał innej imprezy tej samej rangi w Cincinnati, gdzie uległa Amerykance Jessice Peguli. - Coś kliknęło – stwierdziła na konferencji prasowej w Nowym Jorku Iga Świątek.

- Chociaż przegrałam z Jess, to mecz stał na naprawdę wysokim poziomie. Dlatego jestem zadowolona ze swojej gry i ze zmian, które wprowadziłam - powiedziała Polka, która zmagania w Nowym Jorku rozpocznie w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego od pojedynku z Chinką Xiyu Wang, 80. w rankingu.

Czas na „inne życie”

Dwa ostatnie starty dodały jej otuchy przed ostatnią tegoroczną lewą Wielkiego Szlema i pozwoliły zapomnieć o nieudanej pierwszej części sezonu. - Ta ciągła praca, którą wykonywałam, nie dawała rezultatów na korcie, a teraz w pewnym sensie coś kliknęło. To, co robiłam z Francisco Roigiem od początku przychodziło dość naturalnie i intuicyjnie, więc teraz było miejsce na koncentrację, mogłam lepiej reagować na różne sytuacje na korcie, lepiej rozwiązywać problemy - tłumaczyła.

Zauważyła, że po Wimbledonie, gdzie odpadła już w 3. rundzie, miała czas odpocząć, zresetować się i – jak to określiła – „pożyć trochę innym życiem”. - Po Rolandzie Garrosie nie do końca mi się to udało, a po Wimbledonie wszystko się uspokoiło, ale i był czas na dłuższy blok treningowy - zauważyła.

Ostatnia szansa

Rywalizacja na kortach Flushing Meadows to ostatnia szansa Raszynianki na wielkoszlemowy sukces w tym roku – jej dorobek to ćwierćfinał Australian Open, przegrany z późniejszą zwyciężczynią Jeleną Rybakiną, 1/8 finału (4. runda) French Open oraz 3. runda Wimbledonu.

Ostatnim bez triumfu w jednej z czterech największych imprez był w jej wykonaniu sezon 2021. W US Open zwyciężyła już w 2022, później jednak nie awansowała poza ćwierćfinał, na którym zatrzymała się w dwóch poprzednich edycjach.

W sobotę Iga trenowała i rozegrała kilka punktów z Amerykanką Ivą Jovic na głównej arenie, Arthura Ashe'a, w obecności licznej grupy kibiców. - Fajnie byłoby mieć może trochę spokojniejszą atmosferę, łatwiej byłoby wtedy porozumieć się z trenerem. Ale wiem, że kibice są podekscytowani, a to również daje dużo energii. To także dobry trening pod względem koncentracji i umiejętności pozostawania obecnym na korcie, skupienia się na tym, co dzieje się w danym momencie – komentowała mistrzyni z 2022 roku.

Prezent skonsumowany

Jak przyznała, do Nowego Jorku zawsze przyjeżdża z marzeniami, a w tym roku jedno z nich już spełniła – wizytę na Broadwayu. - Miałam już okazję zobaczyć dwa musicale, „Titanique” i „Buena Vista Social Club”, ten ostatni jako prezent urodzinowy od mojego teamu - wyznała. Na jej liście znalazło się również dobre jedzenie - jak sama powiedziała, w Nowym Jorku łatwo o coś takiego - oraz spacery po Central Parku, które są jednym z najpopularniejszych sposobów spędzania wolnego czasu przez tenisistów.

W niedzielę Iga trenowała już w ciszy - z Sarą Bejlek. Czeszka jest leworęczna, podobnie jak 25-letnia Xiyu Wang. Mecz z Chinką, z którą wygrała dwie poprzednie potyczki, rozpocznie się nie przed godz. 1.00 czasu polskiego z poniedziałku na wtorek.

Maja już ma... sukces

Wcześniej, bo w poniedziałek około 19.00, na nowojorskim korcie jako pierwsza z Polek zaprezentuje się Maja Chwalińska (22. WTA). Pomimo rozczarowującego początku sezonu na kortach twardych – tylko jedna wygrana w czterech meczach za oceanem – finalistkę Rolanda Garrosa nie opuszcza dobry nastrój przed swoim drugim turniejem wielkoszlemowym w roli rozstawionej (z numerem 20.).
- Gram w turniejach, w których zawsze marzyłam, żeby występować, więc to naprawdę wspaniałe. Żartowałam nawet, że już osiągnęłam w Nowym Jorku swój najlepszy wynik w karierze, więc od tego momentu nie ma już żadnej presji – śmiała się tenisistka z Bielska-Białej. Ale w rozmowie z Eurosportem przyznała, że łatwiej jest poradzić sobie z porażką niż z tak wielkim i nagłym sukcesem. - W związku z tym wzrosły oczekiwania wobec mnie, sama też je mam, jestem nawet swoim największym krytykiem. I potrzebuję jeszcze trochę czasu, żeby się z tym wszystkim oswoić – wyznała Maja.

Potyczka mańkutek

Jej pierwszą rywalką będzie tenisistka gospodarzy Taylor Townsend, jedna z najlepszych deblistek świata, ale w singlu ostatnio bez sukcesów, dopiero 96. w rankingu. 30-letnia Amerykanka ma ostatnio „szczęście” do Polek w wielkim szlemie – dwa miesiące temu „postraszyła” Świątek na otwarcie Wimbledonu, ulegając dopiero w trzech setach. Ale finezyjna technicznie i drobna Chwalińska to zupełnie inna bajka - będzie to ciekawy pojedynek dwóch mańkutek, które dzieli jednak wszystko inne, od postury, po styl gry.

Dopiero we wtorek zagrają Magdalena Fręch (41. w najnowszym notowaniu) i Magda Linette (82.). Łodzianka nie miała szczęścia w losowaniu i musi zmierzyć się z 14. na świecie Jovic; Poznanianka zagra zaś z Brytyjką Francescą Jones (104. WTA), która przebiła się przez trzystopniowe kwalifikacje. Nie udało się to niestety trzem Polkom – Katarzynie Kawie, Martynie Kubce i Lindzie Klimovicovej. Jeżeli Fręch i Linette wygrają, w 2. rundzie zmierzą się ze sobą.

Sabalenka pod presją

Tytułu w Nowym Jorku broni Aryna Sabalenka. Białorusinka ma szansę wygrać po raz trzeci z rzędu – jak Serena Williams w latach 2012-14 – ale ostatni turniej wygrała w marcu w Miami. Od tego czasu jest w dołku i może stracić fotel liderki rankingu - szansę zastąpić ją na szczycie mogą Jelena Rybakina z Kazachstanu oraz Pegula i kolejna Amerykanka, Coco Gauff. Rybakinie na drodze – w ćwierćfinale - może stanąć Świątek, a jeżeli urodzona w Moskwie tenisistka awansuje do półfinału, zostanie światową „jedynką”, bez względu na końcowy triumf Sabalenki.

Finał gry pojedynczej kobiet odbędzie się w sobotę 12 września, mężczyzn - dzień później. Rok temu triumf wśród tenisistów święcił Carlos Alcaraz, ale US Open to dla Hiszpana pierwszy występ od kwietnia po wyleczeniu kontuzji nadgarstka i jego forma jest zagadką. Uraz kolana wykluczył z rywalizacji lidera rankingu Włocha Jannika Sinnera, najwyżej rozstawiony jest Niemiec Alexander Zverev, który zwyciężył na mączce w Paryżu.

(ToM)

5,5 MLN dolarów otrzymają zwycięzcy singla kobiet i mężczyzn w US Open; w puli nagród jest rekordowe 108 milionów USD - o 18 mln więcej niż rok temu. Tenisiści, którzy odpadną już w 1. rundzie zainkasują 140 tysięcy – o 27 procent więcej niż w 2025. Każdy z graczy otrzyma również voucher na Ubera na2500 dolarów i karty American Express z limitem 1000 USD.


       TRIUMFATORZY    

Ostatnie 10 lat

Kobiety

2016 Angelique Kerber (Niemcy)
2017 Sloane Stephens (USA)
2018 Naomi Osaka (Japonia)
2019 Bianca Andreescu (Kanada)
2020 Naomi Osaka
2021 Emma Raducanu (W. Brytania)
2022 Iga ŚWIĄTEK (Polska)
2023 Coco Gauff (USA)
2024 Aryna Sabalenka (Białoruś)

2025 Aryna Sabalenka

Mężczyźni

2016 Stan Wawrinka (Szwajcaria)
2017 Rafael Nadal (Hiszpania)
2018 Novak Djoković (Serbia)
2019 Rafael Nadal
2020 Dominic Thiem (Austria)
2021 Daniił Miedwiediew (Rosja)
2022 Carlos Alcaraz (Hiszpania)
2023 Novak Djoković
2024 Jannik Sinner (Włochy)
2025 Carlos Alcaraz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się