Szczęście i przekleństwo naszego mityngu

Rozmowa z Marcinem Rosengartenem, organizatorem Diamentowej Ligi w Chorzowie

Fot. Michał Laudy/PressFocus

Dlaczego Anastazja Kuś nie może pobiec na Stadionie Śląskim?

- Proszę mi wierzyć, też chciałbym, by Anastazja mogła wystąpić w niedzielę w Chorzowie. Ale ta decyzja nie leży w naszej gestii. Bieg na 400 metrów u nas jest ostatnim przed finałem w Brukseli, dlatego zgodnie z regulaminem Diamentowej Ligi mamy obowiązek zapewnić miejsce tym, którzy o ten finał walczą. Nie możemy robić, co chcemy, musimy się podporządkować zasadom.

Ale inni stosują zasadę gospodarza. W Oslo biegały słabsze Norweżki, dlaczego Kuś z tego tytułu miejsce w Chorzowie się nie należy?

- W Norwegii bieg nie był ostatnią szansą na finał. Gdybyśmy na 7 dni przed zawodami – zgodnie z procedurą - wysłali taką listę startową, Anastazja i tak zostałaby z niej usunięta. Zawodniczka, która powinna na tej liście być niejako z automatu, od razu składałaby protest i musielibyśmy ją włączyć. I jeżeli na przykład mistrzyni olimpijska chce wystąpić, to ma do tego prawo. My też korzystamy z prawa gospodarza – wielu naszych lekkoatletów wystartuje w sobotę i niedzielę na tej zasadzie, ale tam, gdzie miejsc jest więcej niż dziewięć. Porównałem nawet sobie ostatnio nas do innych mityngów cyklu DL i wyszło mi, że jesteśmy na 4. miejscu co do liczby krajowych zawodników – tylko za Eugene, Paryżem i Londynem, a w konkurencjach diamentowych zaraz po Amerykanach.

Ile zawodniczek musiałoby zrezygnować ze startu, by wskoczyła w ich miejsce Kuś?

- W niedzielę aż cztery. Na granicy startu była nawet wicemistrzyni olimpijska i świata, Salwa Eid Naser! Wszystkie inne powiedziały, że chcą walczyć o finał w Brukseli i jeszcze dodatkowo o miejsce w nowych mistrzostwach, wrześniowych Ultimate Championship w Budapeszcie, dla ośmiu najlepszych z rankingu światowego. To że mamy Diamentową Ligę w takim momencie sezonu jest naszym szczęściem i przekleństwem zarazem. Szczęściem, bo walka o finały gwarantuje nam świetną obsadę, gwiazdy i wysoki poziom. Ale to miecz obosieczny, bo trudno jest załapać się naszym lekkoatletom, jeżeli nie walczą o finały.

Nie można było zorganizować biegu B na 400 metrów, w którym wzięłaby udział Kuś?

- Jasne, pytaliśmy nawet o to zawodniczki z zagranicy, które nie zmieściły się w biegu głównym, ale nie były taką rywalizacją zainteresowane. W tej sytuacji byłby to bieg tzw. narodowy, czyli nieformalne mistrzostwa Polski bis, tylko że bez Natalii. To nie miało sensu. Ustawiliśmy za to w programie bieg na 300 metrów, w drugiej godzinie, żeby zobaczyło go jak najwięcej widzów. I zgłosiły się m.in. tak mocne biegaczki, jak halowa mistrzyni świata z Torunia i czwarta w mistrzostwach Europy na 400 m Czeszka Gloria Lurdes Manuel, 13. w rankingu światowym Martina Weil z Chile, mistrzyni olimpijska i świata w sztafecie 4x400 Amerykanka Alexis Holmes, które z naszymi Kingą Gacką, Izą Smolińską i Alicją Wroną-Kutrzepą będą się ścigać o miano najlepszej, i mogą pobić fajne życiówki. Anastazja też mogła, skoro chciała zaprezentować się przed polską publicznością. Wciąż może...

Naprawdę?

- Czekamy nawet do soboty wieczora! Mamy zgłoszonych 8 zawodniczek, torów jest 9, nie ma problemu... Nawet esemesa wysłałem do Anastazji i pani Alicji, ale odpowiedzi nie dostałem.

Ale w sytuacji gdy tyle wcześniej zostało powiedziane, już chyba nie ma odwrotu...

- No tak, emocje wciąż buzują... Mamy w naszym teamie wielu zawodników, choćby Ewę Swobodę, i proszę mi wierzyć, różne sytuacje konfliktowe są na porządku dziennym. To jest biznes, dochodzi do tego ego zawodników - doskonale to rozumiem. Natomiast takich nieporozumień nigdy nie roztrząsaliśmy tak publicznie. Do tej pory zawsze wyjaśnialiśmy je we własnym gronie, od tego są rozmowy i telefony.

Wrócicie do rozmowy twarzą w twarz?

- Na pewno siądziemy z Anastazją i jej teamem do takich rozmów po sezonie, ale na razie ten kurz musi opaść.

Rozmawiał Tomasz Mucha

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się