Szanse były, ale przepadły
Katarzyna Kawa powalczyła w Hamburgu, ale nie sprostała byłej wiceliderce rankingu.
Katarzynie Kawie nie udało się sprawić niespodzianki. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus
Tenisistka rodem z Krynicy-Zdroju ma ranking 131., a więc zwykle za niski, by zagrać w głównej drabince imprez głównego cyklu WTA Tour, ale tym razem się udało. Po wielkoszlemowym Wimbledonie z zawodów na kortach ziemnych w Hamburgu z pulą nagród 283 tysięcy dolarów wycofało się jednak kilka wyżej notowanych koleżanek – w tym Maja Chwalińska (22. WTA) – i Katarzyna Kawa uniknęła kwalifikacji, od razu wskakując do turnieju głównego.
Polka nie miała jednak szczególnego szczęścia w losowaniu, bo choć Paula Badosa dziś notowana jest dopiero na 93. miejscu na świecie, to przed kilkoma laty była tenisistką ze ścisłego topu, a w 2022 roku nawet numerem 2 na świecie. Potem seria kontuzji zepchnęła ją poza pierwszą setkę, ale ostatnie tygodnie 28-letnia Hiszpanka urodzona w Nowym Jorku ma bardzo dobre. Zwyciężyła w zawodach WTA 125 w Bastad (Szwecja), była w finale imprezy WTA 250 w Jassach i uniknie gry w eliminacjach US Open.
W Rumunii skreczowała w poniedziałkowym meczu o tytuł i jej występ w Hamburgu stał pod znakiem zapytania. Badosa później poinformowała, że powodem poddania finału była choroba i że zgodnie z planem zagra w Niemczech.
W spotkaniu z Hiszpanką Kawa walczyła dzielnie, ale wykorzystała tylko jednego z 13 breakpointów (!). W pierwszej partii Badosa zaś wykorzystała czwartą piłkę setową przy stanie 6:5 i podaniu Polki. W drugiej partii nasza zawodniczka odebrała podanie Hiszpance (2:1), ale ta zaraz się zrewanżowała, a przy stanie 4:5 Kawa ponownie straciła serwis i ostatecznie po godzinie i 50 minutach przegrała 5:7, 4:6.
Kawa po raz drugi mierzyła się z hiszpańską tenisistką i poniosła drugą porażkę - w 2019 roku uległa w trzech setach na korcie trawiastym w 's-Hertogenbosch w Holandii. Za tydzień Polka zagra w WTA 125 w Warszawie (patrz niżej).
Impreza tej samej rangi WTA 250 - z tym że na kortach twardych – trwa w Pradze. W stolicy Czech dwa lata temu (na mączce) mieliśmy polski finał Magdy Linette (tytuł) z Magdaleną Fręch, teraz nie startują nasze singlistki. Z dwójki deblistek została zaś jedna. W środę Martyna Kubka i Ukrainka Nadia Kiczenok stoczyły w 1/8 finału zacięty bój, ale przegrały z rozstawionymi z numerem 5 Brazylijką Ingrid Martins i Japonką Makoto Ninomiyą 6:3, 4:6, 7-10. Wcześniej do ćwierćfinału awansowały Weronika Falkowska i Amerykanka Alana Smith.
(ToM)
Dzikie karty w Warszawie
WTA 125 Warsaw T-Mobile Polish Open – od 2 do 8 sierpnia - to największa impreza tenisa kobiecego w naszym kraju,z pulą nagród 115 tys. dolarów. Swój występ na kortach Legia Tenis&Golf zapowiedziały czołowe polskie zawodniczki. W głównej drabince pewnych udziału jest ichsześć: Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova z rankingu, a „dzikie karty” od Polskiego Związku Tenisowego otrzymały Martyna Kubka, Gina Feistel, Zuzanna Pawlikowska i Weronika Falkowska. Do kwalifikacji zaś przepustki dostały ponadto Weronika Ewald oraz Amelia Paszun. Na liście startowej są także m.in. Ukrainka Daria Snigur, Francuzka Elsa Jacquemot i Austriaczka Lilli Tagger.
Zawodową karierę w zawodach w stolicy pożegna się 40-letnia deblistka Alicja Rosolska.
Wstęp na trybuny w pierwszych pięciu dniach turnieju, będzie bezpłatny, wejściówki będą obowiązywać od piątkowych półfinałów.
(t)
