Szalik niespodziewanie utracony

Przed stadionem Ferencvarosu w 9. Dzielnicy Budapesztu czuć powiew wielkiej futbolowej historii!

Florian Albert to pomnikowa postać Ferencvarosu i węgierskiej piłki. Fot. Michał Zichlarz

Michał Zichlarz z Budapesztu   

W stolicy Węgier gorąco. Słupki rtęci wskazują około 40 stopni. Jak piszą tutejsze media, Budapeszt to jedno z najgorętszych miejsc w Europie. Trudno spacerować po mieście i napawać oczy pięknymi budynkami czy urokliwymi miejscami, jakich w liczącym 1,6 mln mieszkańców mieście nie brakuje.

Urodzony za późno

Na parę godzin przed rozpoczęciem meczu odwiedzam stadion najbardziej utytułowanego klubu Madziarów, który mistrzostwo zdobywał 36 razy, puchar kraju 25, a w 1965 roku triumfował w Pucharze Miast Targowych (potem Puchar UEFA). 23-tysięczny obiekt wybudowano w 2014 roku w miejsce starego stadionu im. Floriana Alberta. Teraz nosi nazwę sponsora - Groupama Arena.

Florian Albert to jeden z najwybitniejszych piłkarzy w węgierskiej historii. Rocznik 1941. Zmarł 15 lat temu. Był za młody, żeby grać w złotej węgierskiej jedenastce, która w latach 50. dwukrotnie pobiła Anglików, zwłaszcza w meczu stulecia na Wembley 6:3, także zdobyła olimpijskie złoto w Helsinkach i została wicemistrzem świata na piątym mundialu, w 1954 r. w Szwajcarii, gdzie w finale sensacyjnie uległa Niemcom Zachodnim.

Nie wypuścili go z kraju  

Albert jako nastolatek trafił do Ferencvarosu na początku lat 50. i spędził w nim dwie dekady, strzelając setki goli, notując kolejne znakomite występy w zielono-białych barwach Fradi, czyli Ferencvarosu. Zdobywał mistrzostwo kraju, Puchar Węgier i wygrywał w Pucharze Miast Targowych. Znakomicie spisywał się też w reprezentacji Węgier. Wystąpił w 75 meczach i zdobył 31 bramek. W 1962 roku wybrano go najlepszym młodym piłkarzem MŚ w Chile, a w 1967 roku jako napastnik Ferencvarosu został Piłkarzem Roku Europy. Klasyfikację „Ballon d'Or” wygrał przed Bobbym Charltonem, Jimmym Johnstonem, Franzem Beckenbauerem i Eusebio.

- Niestety, nie mógł odebrać nagrody osobiście. Komunistyczne władze Węgier, bojąc się, że zostanie na Zachodzie, nie wypuściły go do Paryża, żeby mógł przyjąć Złotą Piłkę. Zrobił to dopiero pół roku później – tłumaczy Andraż, pracownik bardzo ciekawego klubowego muzeum na Groupama Arena. Złotą Piłkę można teraz zobaczyć w muzeum, gdzie wstęp kosztuje 1400 forintów - około 17 złotych.  

Tuż obok muzeum stoi pomnik Floriana Alberta z nogą na piłce. – Każdorazowo po zdobyciu mistrzostwa kraju aktualny kapitan Ferencvarosu zawiesza szalik na szyi naszego najlepszego piłkarza w historii  – tłumaczy Andraż, oczywiście kibic Fradi. W tym roku ceremoniału nie przeprowadzono - stołeczni przegrali wyścig po mistrzostwo kraju z „prowincjonalnym” klubem z Gyoer. To była wielka niespodzianka!

Węgierski trik

W Budapeszcie nie czuło się wielkiego napięcia spowodowanego meczem miejscowych z Górnikiem Zabrze. Kilka godzin przed spotkaniem można było jeszcze kupić bilety. Trzeba jednak było mieć kartę kibica Ferencvarosu i na polski sektor zapłacić słono, bo aż 32 tysiące forintów, około 380 zł. Zabrzańscy ultrasi, którzy przyjechali do Budapesztu, płacili znacznie mniej. 

Przed meczem węgierskie media rozpisywały się, że Górnik przed rewanżem u siebie za tydzień postanowił wykorzystać… „węgierski trik”. Chodzi o zapełnienie zamkniętej trybuny dziećmi i ich opiekunami. Węgrzy taki manewr wykorzystali przy meczu reprezentacji w Lidze Narodów z Anglią kilka lat temu. Po tym jak UEFA zamknęła im stadion, w czerwcu 2022 wybłagali u UEFA wpuszczenie na mecz z Wyspiarzami 30 tysięcy dzieci z opiekunami...




Florian Albert został najlepszym piłkarzem Europy 1967 roku. Fot. Muzeum Ferencvarosu  



Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się