Szał radości

Anders Thomsen zszokował wszystkich, którzy obserwowali zawody w Malilli i niespodziewanie zajął pierwsze miejsce.

Tak ze zwycięstwa w GP Szwecji cieszył się 32-letni Duńczyk! Fot. FIM

GRAND PRIX

Fantastyczną historię napisał Anders Thomsen. Duński żużlowiec w zeszłym roku wypadł z cyklu Grand Prix, miał już nie brać udziału w zmaganiach o mistrzostwo świata. W świecie bywa jednak tak, że nieszczęście jednego jest szczęściem drugiego. Tak właśnie jest w przypadku 32-latka. Skorzystał on na makabrycznym wypadku Daniela Bewleya i zastępuje go w cyklu Grand Prix.

Nikt nie podejrzewał go o to, że może namieszać w czołówce. W końcu w poprzednim sezonie zajął odległe 11. miejsce w klasyfikacji generalnej, a w przeszłości tylko dwukrotnie stawał na podium w turniejach Grand Prix – raz w Gorzowie Wielkopolskim, w 2022 roku, gdy wygrał, i raz w 2021 roku w Togliatti, gdzie zajął trzecie miejsce. Do sobotniego turnieju w Malilli niewiele wskazywało, że jego statystyki mogą ulec znaczącej zmianie.

Co więcej, nawet w trakcie szwedzkiej rundy GP Thomsen nie zachwycał, kończąc fazę zasadniczą z ośmioma punktami. Załapał się jednak na półfinał, w którym pokonał Andrzeja Lebiediewa, Dominika Kuberę i Kima Nilssona. Dostał się do finału i sensacyjnie wygrał. W tyle pozostawił Bartosza Zmarzlika, Brady’ego Kurtza i Roberta Lamberta. Ten ostatni musiał być najmocniej zdziwiony takim obrotem spraw, ponieważ w każdym wcześniejszym biegu wygrywał. Punkty stracił dopiero na finiszu.

Po oficjalnej ceremonii wręczenia nagród Duńczyk kompletnie oszalał ze radości – wsiadł na motocykl i ku zaskoczeniu wszystkich wykonał rundę honorową w samych majtkach. Trudno się temu dziwić. Trzykrotny mistrz Danii myślał, że jego dni w Grand Prix są już policzone, a dzięki pechowi Daniela Bewleya znów po latach mógł cieszyć się z wielkiego sukcesu.

– Myślałem, że wszystko jest stracone. Cieszę się, że to jeszcze nie koniec mojej przygody z GP. Do zawodów w Malilli podszedłem z czystą głową, bez presji. Powiedziałem mojemu teamowi „pobawmy się i zobaczymy, co się wydarzy”. Bartek (Zmarzlik) i Robert (Lambert) walczyli ze sobą w finale na wewnętrznych polach, dzięki czemu ja miałem czysty tor na zewnętrznej, na odsypanej nawierzchni. Trafiliśmy z ustawieniami, które właśnie w tym fragmencie toru zadziałały. Pokazałem, że w finale rundy GP wszystko może się wydarzyć – powiedział uradowany Duńczyk.

Na szczycie klasyfikacji generalnej pozostał Bartosz Zmarzlik, który zajął trzecie miejsce. Za nim z pięcioma punktami straty jest Brady Kurtz. Drugim najlepszym Polakiem w Malilli był Patryk Dudek, który zakończył zmagania na etapie półfinału. Nieco gorszy od niego był Dominik Kubera, a na 11. lokacie zameldował się Kacper Woryna.

Kacper Janoszka

Grand Prix Szwecji w Malilli

1. Thomsen (Dania) 11+3 (3, 1, 1, 3, 0, 3), 2. Lambert (W. Brytania) 17 (3, 3, 3, 3, 3, 2), 3. Zmarzlik 13 (2, 3, 3, 1, 3, 1), 4. Kurtz (Australia) 10+3 (3, 2, 3, 1, 1, 0), 5. Lebiediew (Łotwa) 10+2 (2, 3, 2, 2, 1), 6. Dudek 9+2 (2, 2, 3, 2, 0), 7. Madsen (Dania) 7+1 (0, 0, 2, 2, 3), 8. Nilsson (Szwecja) 7+1 (3, 1, 0, 1, 2), 9. Kubera 9+0 (1, 3, 0, 3, 2), 10. Kvech (Czechy) 7+0 (2, 2, d, 0, 3), 11. Woryna 7 (1, 0, 2, 2, 2), 12. Jepsen Jensen (Dania) 5 (1, 0, 0, 3, 1), 13. Fricke (Australia) 5 (0, 1, 2, 0, 2), 14. Doyle (Australia) 4 (1, 2, 1, 0, 0), 15. Parnicki (Ukraina) 2 (0, 1, 1, 0, 0), 16. Huckenbeck (Niemcy) 2 (0, 0, 1, 1, 0).

Klasyfikacja generalna cyklu GP

1. Zmarzlik 98, 2. Kurtz 93, 3. Lambert 81, 4. Jepsen Jensen 66, 5. Madsen 55, 6. Woryna 55, 7. J. Holder (Australia) 55, 8. Fricke 54, 9. Dudek 51, 10. Thomsen 50, 11. Lebiediew 44, 12. Doyle 42, 13. Kvech 34, 14. Kubera 28, 15. Bewley (W. Brytania) 18, 16. Parnicki 16, 17. Lindgren (Szwecja) 12, 18. Huckenbeck 11, 19. Janowski 11, 20. Nilsson 9.

Mistrz mówi „dość”

Trzykrotny mistrz świata Tai Woffinden w weekend ogłosił zakończenie kariery. Anglik triumfował w cyklu Grand Prix w 2013, 2015 i 2018 roku. W ostatnich latach notorycznie zmagał się z kontuzjami. Przed startem sezonu 2025 brał udział w makabrycznym wypadku podczas sparingu Wilków Krosno ze Stalą Rzeszów (był zawodnikiem rzeszowskiego klubu). Złamał kość udową, kręgosłup, zwichnął prawy łokieć, złamał 12 żeber, przebił płuco, złamał łopatkę i zwichnął bark. Po miesiącach rehabilitacji wrócił na motocykl. Niedawno po raz kolejny doznał kontuzji podczas meczu ligowego Ostrovii, której barwy reprezentował w trwającym sezonie. Złamał żebra, a przede wszystkim doznał urazu ścięgna mięśnia nadgrzebieniowego, co wymaga operacji i wielomiesięcznej przerwy od sportu. To był powód podjęcia decyzji o zakończeniu kariery.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się