Szacunek
Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado
Jagiellonia zagra w czwartek w Lidze Europy z Rangers. Dawno temu wybrałem się na ich stadion w Glasgow. Wiedziałem, że Ibrox Park - choć stoi w starej, robotniczej dzielnicy - jest supernowoczesnym, pięciogwiazdkowym obiektem spełniającym wszystkie wymogi UEFA. Największe wrażenie zrobiła na mnie jednak... fasada. Cała z czerwonej cegły, przez chwilę poczułem się, jakbym oglądał familoki na Załężu albo starą fabryczną halę w Szopienicach. Kiedy podszedłem bliżej, okazało się, że na cegiełkach widnieją... inskrypcje w stylu „James McCullock, do boju Rangers", albo „małżeństwo Mary i Steve O'Geady”. Takich haseł jest tam mnóstwo, ale widziałem ciągle dużo wolnych miejsc, bo przy budowie Ibrox Park wykorzystano wieeeeeelką liczbę cegieł. Czy to nie wspaniały sposób na upamiętnienie miłości do klubu? Nie to jednak wzbudziło mój szacunek, choć sympatię na pewno. Szacunek wzbudził sposób wyjścia Rangers z ekstremalnie trudnej sytuacji. Mozolny, kilkuletni, najważniejsze jednak, że nie na skróty, które to „wyjścia z sytuacji” też już widziałem - choćby w Polsce....
W 2012 Rangers zbankrutowali. Wszystko dlatego, że ich właściciel dopuścił, by żyli ponad stan. Klub unikał płacenia podatków, w latach 2001-10 wypłacał pensje piłkarzom i menedżerom przez zagraniczne fundusze powiernicze. W maju 2011 ten klub odkupił inny biznesmen, który obiecał spłatę długów. Zamiast tego sfinansował przejęcie klubu... pieniędzmi ze sprzedaży karnetów na kolejne sezony, w dodatku przestał odprowadzać bieżące podatki od wynagrodzeń pracowników! W lutym 2012 roku przez narastające długi podatkowe klub trafił pod zarząd komisaryczny. Władze ligi automatycznie odjęły Rangers 10 punktów w tabeli. To był zwiastun całkowitego upadku. Łączne roszczenia wierzycieli wobec spółki wynosiły około 168 milionów funtów! Administratorzy zaproponowali (co im szkodziło) układ oferujący spłatę zaledwie kilku pensów za każdego funta długu, he, he, he..... Dziwicie się, że brytyjska skarbówka kategorycznie odrzuciła tę propozycję? Spółka prowadząca klub musiała zostać zlikwidowana. Powstała nowa, ale właściciele pozostałych klubów najwyższej ligi - słusznie - zagłosowali przeciwko przyznaniu jej licencji na grę w ekstraklasie. Rangers, w myśl zasady „co mi szkodzi” starali się o miejsce na drugim poziomie, ale ostatecznie w lipcu 2012 roku kluby niższych lig zdecydowały większością głosów (25 z 30), że w imię zasad sportowych Rangers muszą zacząć od najniższej profesjonalnej klasy rozgrywkowej, czyli od poziomu czwartego.
Fajnie, bo prawda jest taka, że jedynym przyzwoitym sposobem na wydobycie się z kryzysu spowodowanego bankructwem jest - w mojej opinii - absolutny zakaz windowania się w lidze w niesportowy sposób. Niesportowy - czyli przez sugerowanie wzięcia pod uwagę chwalebnej przeszłości, sugerowanie, że tego wymaga interes społeczny, zajmowanie cudzej licencji czy też łączenie się z kimś skromniejszym i zajmowanie jego miejsca w szyku (auć!). To wszystko - w mniejszy lub większy, choć jednak jednoznaczny, sposób - jest tak naprawdę utratą tożsamości. Nie zmieni tego nawet kibicowskie chciejstwo i wycie do księżyca, że tak nie jest .
A Rangers? Odkupili winę. Po czterech latach wrócili. W 2021 roku zdobyli 55. tytuł.
Szacunek.
