Sytuacja... podbramkowa!
Kilka miesięcy przerwy czeka Konrada Forenca. Na domiar złego w kadrze oprócz kapitana jest tylko Szymon Brańczyk i Górale pilnie poszukują bramkarza.
Podbeskidzie przez wiele miesięcy nie skorzysta ze swojego doświadczonego golkipera. Fot. Krzysztof Dzierżawa/Press Focus
PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA
Fatalne wieści z obozu Podbeskidzia napłynęły w czwartkowe późne popołudnie. Klub poinformował, że w trakcie treningu poważnej kontuzji doznał Konrad Forenc. Wykonane pilnie badania potwierdziły najgorsze obawy – 34-latek zerwał ścięgno Achillesa, co oznacza, że ma z głowy grę w tej rundzie i do treningów wróci najwcześniej na wiosnę.
Ten pamiętny „babol”
To ogromny cios dla zespołu. Forenc trafił pod Klimczok latem 2024 roku, gdy Podbeskidzie spadło z 1. ligi. Od tamtej pory jest podstawowym bramkarzem Górali, a od rundy wiosennej poprzedniego sezonu dodatkowo kapitanem. Po awansie klub przedłużył z nim kontrakt, choć w poprzedniej kampanii zdarzały mu się poważne błędy.
Po meczu z Hutnikiem Kraków, w którym w kuriozalny sposób wyrzucił piłkę wprost pod nogi przeciwnika, a potem nie poradził sobie z niezbyt silnym uderzeniem, PZPN analizował nawet jego zachowanie pod kątem... match-fixingu. Ostatecznie został oczyszczony z wszelkich podejrzeń. Na początku nowego sezonu Forenc spisywał się bez zarzutów. Po remisie na inaugurację z Miedzią Legnica został wybrany przez bielskich kibiców najlepszym zawodnikiem spotkania, a w meczu ze Stalą Mielec, choć Podbeskidzie straciło trzy bramki, nie był obwiniany za żadną z nich.
16-latek w kadrze
Wszystko wskazuje na to, że sobotnie spotkanie w bramce rozpocznie Szymon Brańczyk. Blisko 20-letni wychowanek klubu w rozegranym w środku tygodnia meczu Pucharu Polski z Hutnikiem pokazał się z bardzo dobrej strony, notując kilka ważnych interwencji, a w drugiej połowie obronił dodatkowo rzut karny, znacząco przyczyniając się do awansu Podbeskidzia.
Większy problem niż z obsadą bramki trener Marcin Włodarski ma jednak z ławką rezerwowych, bo w kadrze oprócz Forenca i Brańczyka... nie ma żadnego bramkarza. Z tego powodu w piątek klub zgłosił do pierwszoligowych rozgrywek dwóch młodych golkiperów, będących wychowankami klubowej akademii – 18-letniego Tomasza Lacha i o dwa lata młodszego Filipa Majdaka. Obaj dotychczas trenowali i występowali w zespole czwartoligowych rezerw.
W najbliższych dniach
Równocześnie Górale nie mogą dłużej zwlekać z pozyskaniem nowego bramkarza. Od ponad miesiąca w kuluarach mówi się, że Podbeskidzie bardzo chciałoby wypożyczyć Michała Matysa z Zagłębia Lubin. 20-latek w dwóch pierwszych kolejkach ekstraklasy nie znalazł się w kadrze meczowej zespołu Leszka Ojrzyńskiego, a przed tygodniem zagrał w trzecioligowych rezerwach. Nie wiadomo jednak, czy wobec kontuzji doświadczonego Forenca pion sportowy Podbeskidzia nie pójdzie w kierunku pozyskania doświadczonego bramkarza, mając w odwodzie samych wychowanków. Decyzje w tym zakresie mają zapaść po weekendzie – w klubie przekazano nam, że temat pozyskania bramkarza będzie finalizowany w najbliższych dniach.
Minuta ciszy
W cieniu problemów Górale w sobotnie popołudnie podejmują na Rychlińskiego – na wymienionej niedawno murawie – Lechię Gdańsk, która po dwóch kolejkach kompletnie zawodzi i z zerowym dorobkiem znajduje się w strefie spadkowej. Mecz będzie miał dodatkowy smaczek, bo w sztabie szkoleniowym spadkowicza znajduje się Krzysztof Brede. Oba zespoły minutą ciszy z pewnością uczczą pamięć zmarłego Mateusza Bąka – legendy Lechii, która przez półtora roku grała też w Podbeskidziu.
(gru)
