Systemowa zmiana na lepsze
Po szczerej rozmowie z trenerem zawodnicy Miedzi w nowym ustawieniu zagrali koncertowo, a Daniel Stanclik odżył jako napastnik.
Legnicki snajper Daniel Stanclik otworzył strzeleckie konto w tym sezonie i chce dorzucić kolejne gole. Fot. Press Focus/ Gleb Soboliev
MIEDŹ LEGNICA
Piłkarze nie byli zadowoleni z wejścia w sezon. Postanowili więc szczerze porozmawiać o swoich problemach i mankamentach ze sztabem szkoleniowym, a co najważniejsze – trener Janusz Niedźwiedź dokładnie wysłuchał swoich podopiecznych i... zmienił system. Z ustawienia 1-3-4-2-1 Legniczanie przeszli na 1-4-2-3-1, a efektem tej modyfikacji było pewne i wysokie wyjazdowe zwycięstwo 3:0 z Unią Skierniewice, która tydzień wcześniej pokonała Arkę Gdynia 2:0.
Szybko to złapali
– Usiedliśmy z zawodnikami i przeanalizowaliśmy bardzo dokładnie zarówno ten przegrany mecz z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, jak i naszą sytuację po trzech kolejkach – wyjaśnił trener Miedzi. – Dziękuję drużynie za taką szczerą rozmowę, którą bardzo doceniam. Padła propozycja, żeby zagrać w nowym systemie. Ten model z pierwszych trzech spotkań mamy bardzo dobrze opanowany, bo graliśmy nim przez ostatni rok, ale spróbowaliśmy czegoś nowego i piłkarze bardzo szybko złapali i poczuli to ustawienie. W dodatku cała nasza trójka ofensywna strzeliła gole, a wcześniej trafiali tylko obrońcy. Teraz mamy więc dwa warianty. Dzięki temu będziemy mogli dobierać ustawienie pod to, co nas czeka w przyszłości. Mogę więc powiedzieć, że za nami ważne dni, ale to, co najważniejsze dopiero przed nami, bo do Legnicy przyjeżdża Arka i czas wygrać wreszcie przed naszymi kibicami. W tym sezonie nie mieli jeszcze okazji świętować wygranej na naszym stadionie – mówił Niedźwiedź.
Wielka ulga
Z tych przetasowań w ustawieniu Miedzi najbardziej zadowolony jest Daniel Stanclik. Napastnik, który w minionym sezonie zdobył 12 bramek i dorzucił do nich 2 asysty, po trzech kolejkach miał „czyste konto”. W Skierniewicach nie tylko wpisał się na listę strzelców, ale jeszcze jego podania otwierały drogę do bramki Asierowi Cordobie i Kamilowi Antonikowi.
– Nie ukrywam, że poczułem wielką ulgę po swoim trafieniu, bo brakowało mi tego – stwierdził snajper Miedzi. – W dodatku przed przerwą nie wykorzystałem okazji, a wiadomo, że gdy się nie wykorzystuje swoich szans, to siedzi to z tyłu głowy. Chciałem to z siebie wyrzucić i więc fajnie, że wpadło. Dziękuję drużynie, bo stworzyła mi sytuację, którą zamieniłem na gola. Dwie asysty też dają radość, choć przy trafieniu Kamila, który podciągnął i uderzył z szesnastego metra nie do obrony, ja tylko zagrałem w jego kierunku. Mieliśmy też kolejne szanse i groźne strzały, więc rozmiary zwycięstwa mogły być bardziej okazałe. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy na trudnym terenie i chciałbym, żeby nasza gra właśnie tak wyglądała w każdym meczu, bo chcemy iść do przodu i piąć się coraz wyżej – podkreślił Stanclik.
Do trzech razy sztuka
Ciekawostką tego sezonu można nazwać fakt, że Miedź zmieniła oblicze. W poprzednich rozgrywkach na swoim boisku wygrała 10 spotkań, 4 zremisowała i 3 przegrała, a na wyjazdach poniosła aż 9 porażek, 3-krotnie zremisowała i 5 razy wygrała. Teraz w Legnicy zanotowała remis i poniosła porażkę, a z delegacji Legniczanie wrócili z kompletem punktów. Czas więc – w myśl powiedzenia, że do trzech razy sztuka – na domowe przełamanie. To oznacza, że kibice mogą zobaczyć hit kolejki, bo przecież Arka – także nazywana kandydatem do awansu – ma swoje atuty.
– W sumie nie jest istotne czy u siebie, czy na wyjeździ. Najważniejsze jest to, żeby wygrywać. Nie patrzymy na zeszły sezon, bo to jest przeszłość. Liczy się tylko tu i teraz. Chcielibyśmy zbudować taką formę, w której zawsze zdominujemy rywala i sięgniemy po zwycięstwo. Wiemy, że do tego jeszcze dużo pracy przed nami, ale będziemy dążyć w tym kierunku. Oczywiście szanujemy Arkę, ale mówienie, że Gdynianie będą dla nas mocnym rywalem, chciałbym „odwrócić”. To my jesteśmy dla każdego trudnym przeciwnikiem. Tak patrzymy również na najbliższy mecz i chcemy w nim prowadzić grę, grać swoją piłkę, strzelać gole, a to nam zapewni zwycięstwo – zakończył Daniel Stanclik.
Jerzy Dusik
