System skostniały
Andrea Pirlo ma być nowym selekcjonerem Italii, ale jego kandydatura wywołuje ogromne kontrowersje.
Andrea Pirlo jest ponoć tańszą opcją niż bardziej znani trenerzy. Fot. Alessandro Garofalo/LaPresse/SIPA USA/PressFocus
Przegrany finał baraży o udział w mundialu z Bośnią i Hercegowiną (1:4) spowodował falę zmian we włoskim futbolu. Do dymisji podali się selekcjoner Gennaro Gattuso, koordynator kadry Gianluigi Buffon oraz prezes Włoskiego Związku Piłki Nożnej Gabriele Gravina.
Wybory nowego szefa centrali wygrał Giovanni Malago, uzyskując68,58 proc. głosów. 70-latek do tej pory był prezesem Włoskiego Narodowego Komitetu Olimpijskiego. Przy pomocy Paolo Maldiniego, nowego dyrektora technicznego, oraz jego pomocnika Leonardo po raz kolejny pokazano, jak skostniały jest włoski system, w którym liczą się głównie znajomości i zaspokajanie swoich… władczych potrzeb.
W przestrzeni medialnej krążyło wiele nazwisk kandydatów na selekcjonera, jak Pep Guardiola, Antonio Conte czy Roberto Mancini, ale oni… nie dadzą sobą rządzić. W przeciwieństwie do Andrei Pirlo, który był bardzo dobrym zawodnikiem, ale jest bardzo słabym trenerem. Według włoskich mediów ma podpisać kontrakt do MŚ 2030, ale jego kandydatura jest szeroka komentowana przez polityków, ponieważ 47-latek współpracuje z… rosyjską firmą bukmacherską. Na Półwyspie Apenińskim nigdy nie może być za spokojnie.
Miłosz Cebo
