Święto Niepodległości i… ceny benzyny

ZAPISKI AMERYKAŃSKIE (15)

Dziś za oceanem Independence Day, który łączą się z 250-leciem powstania Ameryki. Flaga na domach, to tutaj codzienność. Fot. Michał Zichlarz

Dziś bardzo ważny dzień, niezwykłe święto za oceanem. Ameryka obchodzi nie tylko 4 lipca, czyli Dzień Niepodległości – Independence Day, ale także okrągłą, bo 250. rocznicę powstania. 4 lipca 1776 roku w Filadelfii ogłoszono Deklarację Niepodległości Stanów Zjednoczonych. Dokument ogłaszał oderwanie się 13 kolonii od Wielkiej Brytanii i powstanie nowego, niepodległego państwa.

Tegoroczne obchody łączą się ze wspomnianą rocznicą powstania kraju, który jest dominującą siłą w światowej polityce od ponad stu lat. Szczególny wydźwięk uroczystości będą miały w Filadelfii, gdzie na sobotę zaplanowano spotkanie 1/8 finału między Francją a Paragwajem. To będzie w jakiś sposób symboliczne spotkanie. Przecież Francuzi wspierali w walce z Brytyjczykami Amerykanów, nawet podarowali im potem Statuę Wolności, która za Atlantykiem znalazła się z okazji stulecia niepodległości kraju. Dziś to jeden z symboli politycznego hegemona w świecie polityki i na innych polach ze sportem włącznie. Ze sportem, choć bez soccera, więc Amerykanie bardzo chcieliby to zmienić. Kto jednak wie co jeszcze przyniesie ten mundial? Jankesi już są przecież w czołowej szesnastce, a w walce o ćwierćfinał z Belgią 6 lipca wcale nie będą bez szans.

Samo święto traktuje się tutaj z wielką powagą. W niektórych europejskich krajach - w sumie jest ich całkiem sporo - narodowe symbole uwierają. Zaręczam, że za oceanem tak nie jest! „Maspeth is America!”: widzę wielki mural na ścianie jednego z betonowych budynków, kiedy jadę od siebie na Queens autobusem linii Q58 albo Q59 w kierunku linii metra ulicą Grand Avenue. Obok domu gdzie mieszkam cały czas wisi amerykańska flaga. Kilka filmików umieszczonych na stronie katowickiego Dziennika Sport w mediach społecznościowych - nagrałem właśnie przy tym miejscu. Sąsiedzi, Polacy, nie mieli nic przeciw temu..

Są konkretne działania prezydenta Donalda Trumpa, tak popularnego tutaj, szczególnie na Maspeth, żeby uczcić Independence Day w Filadelfii i okolicach. Prezydent zapowiedział, że 25 stacji benzynowych w rejonie Filadelfii obniży ceny jako prezent z okazji Dnia Niepodległości. To tzw. „Freedom Fuel Network”. Ile tutaj kosztuje benzyna? W Polsce za litr to już prawie szalone 7 złotych. W Ameryce? Za galon średnio płaci się 3,83 dolara, choć w Nowym Jorku jest trochę drożej. Galon to ok 3,79 litra, czyli w przeliczeniu litr benzyny kosztuje w Ameryce 3,79 złotego! Galon soku pomarańczowego, który kupuję w pobliskim sklepie, jest droższy, bo to 4,5 dolara. Co tam – za buteleczkę wody w centrum prasowym w Bostonie zapłaciłem tyle samo. Czyli benzyna jesttańsza niż woda! Da się? Da! W Ameryce nie wszystko jest takie drogie. Na szczęście.

Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się