Strażacy przegrali z pożarami!
Na debiut w Major League Soccer Robert Lewandowski będzie musiał jeszcze poczekać. Nie doszło także do spotkania z przyjacielem z czasów gry w Bayernie.
Powaga na twarzy Roberta Lewandowskiego adekwatna do sytuacji pożarowej wokół Chicago... Fot. IMAGO/PressFocus
Leszek Jaźwiecki korespondencja z Vancouver
To miał być jeden z hitów wznawianych po przerwie na World Cup rozgrywek MLS. Zajmująca 3. miejsce w Konferencji Wschodniej drużyna Chicago Fire miała się mierzyć z prowadzącym w Konferencji Zachodniej zespołem Vancouver Whitecaps. Spotkanie zostało jednak przełożone na 6 października. Powodem takiej decyzji były pożary w Kanadzie, które spowodowały pogorszenie jakości powietrza w Chicago i okolicy.
W trosce o bezpieczeństwo
Klub w porozumieniu i po konsultacjach z lokalnymi ekspertami, władzami MLS i miasta, dbając o zdrowie i bezpieczeństwo kibiców i zawodników, podjął decyzję o odwołaniu spotkania. Przełożono także pomeczowy koncert zespołu Two Friends.
- Podzielamy rozczarowanie kibiców, zwłaszcza biorąc pod uwagę emocje towarzyszące naszemu pierwszemu meczowi po przerwie związanej z mistrzostwami świata. Oczekiwano, że wieczór na Soldier Field będzie wyjątkowy, biorąc pod uwagę ważny mecz z Vancouver, wyczekiwany debiut Roberta Lewandowskiego na własnym boisku i koncert Two Friends po meczu. Zdrowie i bezpieczeństwo w tym przypadku muszą być jednak najważniejsze - powiedział Dave Baldwin, prezes ds. operacji biznesowych w Chicago.
Mueller sekretów nie zdradza
W tej sytuacji debiut 37-letniego polskiego napastnika być może będzie miał miejsce za tydzień na Florydzie, gdzie drużyna z Chicago zmierzy się z Interem Miami, którego barw bronią Lionel Messi i Luis Suarez. Lewandowski jest najnowszą międzynarodowa gwiazdą, która podpisała kontrakt z MLS, dołączając między innymi do wspomnianych wcześniej Messiego i Suareza, a także Marco Reusa i Son Heung-mina (LA Galaxy), Antoine'a Griezmanna (Orlando City) i Thomasa Muellera (Vancouver Whitecaps).
Z tym ostatnim Lewandowski zna się najlepiej. Obaj spędzili razem w Bayernie osiem lat i w dużej mierze dzięki temu duetowi Monachijczycy sięgnęli po triumf w Lidze Mistrzów, osiem tytułów Bundesligi, trzykrotnie wygrali Puchar Niemiec oraz triumfowali w Klubowych Mistrzostwach Świata. - Lewandowski był partnerem w ataku, z którym grałem najdłużej i najintensywniej - mówił Mueller po odejściu „Lewego” do Barcelony. - Mieliśmy na boisku wyjątkową więź.
Właśnie „Raumdeuter” był jednym z „motywatorów” Polaka, który skłonił go do przenosin za ocean. - Nie mogę się tym podzielić. Na tym świecie są pewne sekrety i muszą pozostać sekretami - stwierdził Mueller pytany o to, co powiedział Lewandowskiemu o MLS i grze za oceanem. - Nie mogę się natomiast doczekać, kiedy znowu go zobaczę, kiedy znowu z nim się spotkam. Spędziliśmy razem bardzo miłe chwile i jestem pewien, że tak zostanie. Niech strzela gole, ale... nie w meczu z nami - rzucił z uśmiechem piłkarz Whitecaps, zanim się dowiedział, że spotkanie na Soldier Field zostało przełożony.
Przyjaciele po przeciwnych stronach
W zapowiedziach przedmeczowych podkreślano, że obaj napastnicy wypracowali niesamowitą „chemię”, wyczuwali swoje ruchy, zachowanie w polu karnym i wokół niego. Nikt nie odkrył umiejętności skutecznego wykańczania akcji przez Polaka tak, jak zrobił to Mueller. Ma na koncie 42 asysty, po których „Lewy” trafiał do siatki; znacząco pomógł mu więc wyśrubować absolutny rekord w liczbie 344 bramek we wszystkich rozgrywkach dla Bawarczyków.
Przed ich wspólnym meczem w Chicago, do którego ostatecznie nie doszło, Mueller i drużyna Caps nagrali powitalną wiadomość dla polskiego piłkarza. „Poza boiskiem możemy się dobrze bawić, ale teraz jesteśmy przeciwnikami,przyjacielu” - stwierdził w niej Mueller. Ekipa z Chicago odpowiedziała w podobnym tonie. „Mam nadzieję, że nadal będziesz szczęśliwy po przegranym meczu” - zażartował nowy nabytek Chicago Fire w social-medialnym filmiku.
