Stracona wygrana
Śląsk na własne życzenie nie wygrał przy Łazienkowskiej. Lider wyrównał w doliczonym czasie.
Piotr Samiec-Talar w tym sezonie jest nie do powstrzymania dla rywali. Fot. Leszek Szymański/PAP
W 32 minucie świetna akcja byłych wojskowych z Wrocławia. Samiec-Talar wypuścił w bój Enissa Shabaniego. Albańczyk został ścięty w polu karnym przez spóźnionego Augustyniaka. Do ustawionej na jedenastym metrze piłki podszedł Samiec-Talar i nie dał żadnych szans Otto Hindrichowi. Z ośmiu strzelonych goli przez Śląsk w tym sezonie, Samiec-Talar miał współudział aż przy sześciu! Ta dobra gra w lidze może zaowocować powołaniem do reprezentacji Polski na mecze w Lidze Narodów we wrześniu i październiku - z Bośnią, Szwecją i Rumunią.
Śląsk prowadził też do przerwy we wcześniejszych wyjazdowych spotkaniach w tym sezonie z Górnikiem w Zabrzu i z Zagłębiem w Lubinie, ale oba... przegrał 1:2. W Warszawie beniaminek już tego błędu nie popełnił. Grał z liderem jak równym z równym, a nawet na swoich zasadach mając przewagę w ofensywnych poczynaniach.
Z czasem ataki gospodarzy przybrały na sile, Legioniści za wszelką cenę dążyli do zmiany wyniku. Dobrą zmianę dał 21-letni Wojciech Urbański. W 73 minucie Wrocławianie powinni prowadzić dwoma bramkami. Najlepszy na boisku Samiec-Talar wyłożył piłkę jak na talerzu rezerwowemu Przemysławowi Banaszakowi, tyle że ten trafił w bramkarza Legii. Zaraz potem Samiec-Talar i Hindrich znowu w głównej roli! Ten pierwszy zagrał znakomitą prostopadłą piłkę w kierunku Luki Marjanaca, ale ten w fatalnym stylu przegrał pojedynek sam na sam z rumuńskim golkiperem.
Niewykorzystane sytuacje się mszczą; goście przekonali się boleśnie już w doliczonym czasie, kiedy po świetny dośrodkowaniu Pawła Wszołka efektownie głową wyrównał rezerwowy Rafał Adamski. Wrocławianie na własne życzenie stracili cenne punkty.
Dodajmy, że mecz z trybun przy Łazienkowskiej oglądał selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban. Miał kogo oglądać, bo w wyjściowym składzie legionistów i wrocławian było po pięciu graczy. Wystąpili oni w piątek wieczorem w głównych rolach. I bardzo dobrze!
(zich)
OCENA MECZU ⭐⭐⭐⭐
◼ Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)
0:1 – Samiec-Talar, 35 min (karny), 1:1 – Adamski, 90+4. min (głową, asysta Wszołek)
LEGIA: Hindrich 8 – Piątkowski 5, Augustyniak 5, Deziel 5 (85. Rajović niesklas.) – Wszołek 6, Jędrzejczyk niesklas. (3. Kapustka 6), Arreiol 5 (77. Adamski 1), Sevcik 2 (46. W. Urbański 6), Vinagre 5 – Kuchta 4 (77. Szczepaniak niesklas.), Zjawiński 5. Trener Marek PAPSZUN. Rezerwowi: Brkić, Reca, Arsenić, Szymański, Kovacik, Chodyna.
ŚLĄSK: Niemczycki 7 – Macenko 6 (82. Szala), Ba 7, Malec 6 – Rosiak 6, Shabani 5 (64. Yriarte 4), Tomasiewicz 6, Samiec-Talar 9, Llinares 5 – Marjanac 5, Dembele 5 (69. Banaszak 2). Trener Ante SIMUNDŻA. Rezerwowi: Szromnik, Christodoulou, Dijaković, Andersson, Markowski, Ciućka.
Sędziował Marcin Szczerbowicz (Olsztyn) – 6. Sędzia VAR: Tomasz Musiał (Kraków). Czas gry 100 min (49+51). Widzów 27 072. Żółte kartki: Wszołek (90+2. faul) - Shabani (41. faul), Rosiak (90+5. niesportowe zachowanie).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| LEGIA | ŚLĄSK | |
| 62 | posiadanie piłki | 38 |
| 21 | strzały | 13 |
| 6 | strzały celne | 5 |
| 9 | rzuty rożne | 4 |
| 0 | spalone | 1 |
| 13 | faule | 10 |
| 1 | żółte kartki | 2 |
LICZBA MECZU
420 SPOTKAŃ rozegrał w barwach Legii Artur Jędrzejczyk, który w piątkowym spotkaniu pożegnał się z warszawskim klubem symbolicznym kopnięciem na początek. Potem piłkarze obu klubów utworzyli szpaler, a „Jędza” został pożegnany przez cały stadion, symbolicznie przekazując opaskę kapitana Bartoszowi Kapustce. Z Legią 6-krotnie był mistrzem, a 7 razy zdobył Puchar Polski. W wojskowej ekipie więcej spotkań rozegrał tylko Lucjan Brychczy.
