Strach się bać? Nie!...
Nie ma powodów do paniki, bo po zeszłorocznych doświadczeniach pracujemy spokojniej i wiemy co chcemy osiągnąć – tak mówią w tyskiej, mistrzowskiej ekipie.
Mateuszowi Brykowi gra przynosi radość i wraz z kolegami jest głodny kolejnych sukcesów. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
TAURON HOKEJ LIGA
Na przestrzeni prawie trzech dekad tego jeszcze w GKS-ie Tychy nie było. Mistrzowie Polski w okresie przygotowawczym rozegrali cztery mecze i ponieśli cztery porażki! - Nie ma obaw, bo wszystko jest pod kontrolą, a najważniejsza jest nasza gra, która nie budzi zastrzeżeń – przekonuje II trener zespołu, Adam Bagiński.
- Przegrane były tylko jedną bramką i można było ich uniknąć – dodaje dyrektor sportowy, Jarosław Rzeszutko. Dzisiaj GKS ma próbę generalną przed Ligą Mistrzów (CHL) - sparingową potyczkę z mistrzem Słowacji, HK Nitra. Oba zespoły startują w tych prestiżowych rozgrywkach i otrzymamy przynajmniej częściową odpowiedź, w jakim są miejscu.
Szczupła kadra
W tym sezonie kadra GKS-u jest zdecydowanie szczuplejsza niż w poprzednich latach, więc na wszystkich trzeba chuchać i dmuchać, by nie było kontuzji.
- Takie są realia dnia codziennego, bo dysponujemy określonym budżetem i zdecydowaliśmy się na taki skład – dodaje dyrektor sportowy GKS-u. - Zmiany w drużynie są niewielkie, bo uznaliśmy, że w obliczu tego, co nas czeka, takie rozwiązanie będzie najlepsze. Mamy trzech bramkarzy, ośmiu obrońców oraz czternastu napastników (do ligi będzie zgłoszonych nieco więcej juniorów z MOSM-u- przyp. red.). Mamy kilku młodych i niech walczą o miejsca w drużynie, choć konkurencja jest spora. Wracając do sparingów, to wcale nie wyglądały źle i cały czas brakuje drobnych detali, nad czym pracujemy. Przed meczem z Nitrą zanosi się na roszady w składzie. Trenerzy chcą dać odpocząć zawodnikom, którzy występowali we wszystkich meczach. Wielce prawdopodobne, że wystąpi Dominik Paś, który w dwóch meczach pauzował z powodu drobnego urazu. Sezon zaczynamy czterema meczami w Lidze Mistrzów, a potem przystępujemy do ligi, która na pewno będzie wymagająca, patrząc na zmiany jakie zaszły w innych zespołach.
Tyskie priorytety
Zmian personalnych w GKS-ie było mało i styl pracy się nie zmienił, więc te porażki, z punktu widzenia kibiców, mogą niepokoić – tymi wątpliwościami podzieliłem się z trenerem Bagińskim.
- One nie mają żadnego znaczenie, bo pracujemy w określonym rytmie i wiemy jakie cele chcemy osiągnąć – podkreśla popularny „Bagiś”. - Skupialiśmy się nad strukturą i systemem gry, bo zawodnicy musieli sobie przypomnieć zasady jakie obowiązywały w poprzednim sezonie. Widzimy jak pracują na co dzień i jestem spokojny, że jako zespół podczas zbliżających się rozgrywek zaprezentujemy się więcej niż dobrze, a co warto podkreślić jest różnica między przygotowaniami ubiegłorocznymi i obecnymi. Wówczas było nieco więcej luzu i grzaliśmy się sukcesem, jaki osiągnęliśmy, a teraz spokojnie, zdyscyplinowanie z pełnym składem pracowaliśmy i nastąpiło pewne przewartościowanie mentalne. Wiemy czego chcemy i na tym się koncentrujemy. Oczywiście, występy w Lidze Mistrzów to nadzwyczajna przygoda i wiemy z kim się potykamy, jednak najważniejsza jest liga, awans do turnieju finałowego Pucharu Polski i Superpuchar, bo wszystko chcemy wygrywać. W poprzednim sezonie otrzymaliśmy surową lekcje, ale wyciągnęliśmy z niej odpowiednie wnioski. Oczywiście, że mamy trzon poszczególnych formacji, ale musimy uwzględniać nieobecność zawodników z powodu urazów. Jeszcze raz powtórzę: gramy dobrze i choć przegrywamy, to mogę zapewnić, że nie ma powodów do niepokoju.
Niezmienna radość
Kilka dni temu, 24 sierpnia sympatyczny obrońca GKS-u, Mateusz Bryk, obchodził 37. urodziny. Wczoraj podczas rozgrzewki przed treningiem obliczono, że wychowanek JKH GKS-u Jastrzębie jest już w piątce najstarszych zawodników THL-u.
- Mnie ciągle cieszy, że mogę założyć strój hokeisty, sprawić radość moim dzieciakom, że oglądają tatę w akcji – uśmiecha się nasz bohater. - Daje mi ogromną satysfakcje, że w kolejnym sezonie będę uczestnikiem ważnych wydarzeń hokejowych. W poprzednim efekt finalny był taki, jaki sobie założyliśmy, ale nie chcemy przeżyć takich rozczarowań jakie nas wtedy spotykały. Jasne, że chcielibyśmy awansować do play offu Ligi Mistrzów, ale też trzeba sobie zdawać sprawę jakich mamy rywali. Skupiamy się na wyznaczonych celach i chcemy uniknąć wstrząsów. Teraz czeka nas spotkanie mistrza z mistrzem, czyli jedziemy do Nitry i przekonamy się czy nadchodzi świeżość – kończy z uśmiechem Bryk.
Moi rozmówcy są pewni swego, a to ważne, bo już teraz skupiają się na celach,jakie sobie wyznaczyli. Wiadomo, że kibice oczekują zwycięstw, bo dla nich ligowe złoto jest najcenniejsze...
Włodzimierz Sowiński
