Stawiam na... Maroko!
Rozmowa z Ladislao Javierem Monino Garcią, dziennikarzem hiszpańskiej gazety „El Pais”
Jak ocenić to, co dzieje się na amerykańskim turnieju?
- Sporo niespodzianek, to na pewno. Największą jest reprezentacja Cabo Verde, która wyszła z trudnej grupy. Tego mało kto się spodziewał: nie dość, że debiutuje, to to malutkie państwo. Tymczasem pokazała, że potrafi nie tylko nawiązać walkę z tymi najlepszymi, ale nawet awansować z grupy.
Piłkarski świat zszokował też mecz Niemców z Paragwajem i porażka tych pierwszych. Jak pan to odebrał?
- Zaskoczenie! Przecież Niemcy to czterokrotni mistrzowie świata, wiemy jacy mocni są na turniejach dużej rangi. A tymczasem teraz, z niewygodnym rzeczywiście przeciwnikiem, jakim jest reprezentacja Paragwaju -przegrali w serii karnych. Niespodzianka, ale z drugiej strony reprezentacja z Ameryki Południowej to nieprzyjemny rywal dla każdego, walczący, nie odpuszczający. Grając przeciwko niej trzeba mieć się na baczności, trzeba uważać. Paragwaj to nie jest ktoś, kogo można zlekceważyć.
To już dla pana siódme mistrzostwa świata, na których jest pan jako dziennikarz. Gra której z reprezentacji zwraca pana szczególną uwagę?
- Maroka. Podoba mi się jej styl, jak i co gra. Ma wielu piłkarzy dobrze wyszkolonych technicznie, wiedzących co w danej chwili zrobić. Grają w mocnych klubach, mają doświadczenie. Potrafią w trakcie meczu zmienić sposób grania, taktykę, a to charakteryzuje wielkie drużyny. Nie ma już na ławce Walida Regraguiego, który poprowadził ich do czwartego miejsca na świecie w Katarze w 2022 roku, ale jest inny trener i jak widać nie ma to jakiegoś złego wpływu.
Był pan na meczu Brazylii z Marokiem w grupie, który skończył się podziałem punktów, więc pytanie o Canarinhos. Jak ocenia pan drużynę prowadzoną przez Carlo Ancelottiego?
- Bardzo pozytywnie. W 1/16 Brazylijczycy pokazali z Japonią, że potrafią wyjść z trudnej sytuacji. Nie lubię, nie podoba mi się styl gry Japończyków, grają głęboko z tyłu, nie wykorzystując do końca potencjału ofensywnych graczy. Grają defensywnie, nieprzyjemnie, my przegraliśmy z nimi w grupie w Katarze na MŚ w 2022. Z Brazylią grali dobrze w tyłach, nieźle bronili, ale ostatecznie siła ataku Brazylijczyków była za mocna. Dobrze pokazał się Casemiro, starał się jak zwykle Vinicius.
Co jeśli chodzi o reprezentację Hiszpanii? Rozmawialiśmy akurat po jej pierwszym meczu, kiedy bezbramkowo zremisowała 0:0 z Republiką Zielonego Przylądka, a jak jest teraz?
- Hiszpania polega na Laminie Yamalu. Jak Lamine gra dobrze, to reprezentacja też gra dobrze, a jak jest w słabszej dyspozycji, to z kolei nie idzie. To wielka postać kadry, dużo zależy od tego w jakiej jest dyspozycji i formie.
Marokańczycy mogą zamieszać na kolejnym mundialu! Z prawej ich najlepszy strzelec Ismael Saibari. Z lewej wschodząca gwiazda Ayyoub Bouaddi. Fot. Pro Shots Photo Agency/SIPA USA/PressFocus.pl
Na razie znakomicie na turnieju spisuje się reprezentacja Francji. Wygrywa mecz za meczem, gra ofensywnie, atrakcyjnie dla kibiców. To w tej chwili główny faworyt?
- Ja wskazałbym na Maroko.
Ale jako faworyta?!
- A dlaczego nie? Jak mówię, Marokańczycy grają naprawdę dobrą piłkę, zresztą afrykańskie reprezentacje pokazały czy pokazują na tych mistrzostwach, że trzeba się z nimi poważnie liczyć. Mają piłkarzy, którzy wychowali się grając na ulicach, są świetnie wyszkoleni technicznie, silni, zdeterminowani. Z Marokiem trzeba się liczyć. Z Holandią pokazało jak jest mocne. Ma wiele indywidualności, z 18-leatrzy jak Gratnim Bouaddim na czele. Przyjemnie się patrzy jak gra.
Jak pan ocenia amerykański turniej?
- Pozytywnie. Widzimy wielkie i wypełnione stadiony, wiele się dzieje, jest o czym mówić i pisać. Nie można mieć zastrzeżeń.
Jak jako dziennikarz hiszpańskiego „El Pais” patrzy pan na przenosiny Roberta Lewandowskiego z Barcelony do MLS do Chicago Fire?
- To dobrze dla niego, jego rodziny, kariery. Przecież nie tak dawno na podobne przenosiny zdecydował się Antoine Griezmann [były znakomity reprezentant Francji, mistrz świata z 2018 podpisał kontrakt z Orlando City – przyp. red.]. Wielu zawodników chce spróbować amerykańskiego stylu życia, dlatego wybierają taki kierunek na zakończenie kariery. Gra w Ameryce to też inna perspektywa, dobre pieniądze, zresztą piłka teraz to wielki biznes. Dla tej dwójki wybór MLS wydaje się dobrym rozwiązaniem na kontynuowanie swoich wielkich karier, które zmierzają ku końcowi.
Rozmawiał w New Jersey Michał Zichlarz
Ladislao Javier Monino Garcia jest dziennikarzem hiszpańskiej gazety El Pais. Tutaj przed stadionem MetLife w New Jersey. Fot. Michał Zichlarz
