Stawiają na młodzież
Rozmowa z Matejem Martinčo, dziennikarzem sportowym w portalu MY Žilina
Fabian Bzdyl (przy piłce) jest ważnym ogniwem MSK Żylina. Fot. mskzilina.sk
Jakie panują emocje na Słowacji przed meczem z GKS-em Katowice? Kto pana zdaniem jest faworytem tego dwumeczu?
– Możemy spodziewać się interesującego spotkania. Zazwyczaj, gdy słowackie zespoły grają w europejskich pucharach z polskimi, mamy do czynienia z ekscytującym starciami. Co więcej – Żylinę i Katowice dzieli tylko dwugodzinna podróż samochodem. To sprawia, że dwumecz będzie atrakcyjny dla kibiców. Dla GKS-u to będzie pierwszy mecz w nowym sezonie, natomiast MSK zdążył już zagrać dwa mecze w Lidze Europy przeciwko Hajdukowi Split. Nie chciałbym wskazywać faworyta tego meczu, ale wierzę w to, że zobaczymy jakościowy futbol i... niech wygra zespół lepszy.
Jaka jest atmosfera w Żylinie po porażce w dwumeczu Ligi Europy z Hajdukiem?
– Najważniejsze jest to, żeby zespół patrzył w przyszłość. W klubie dokonali analizy tego dwumeczu i przedyskutowali to, co należy poprawić. Teraz jednak Żylina skupia się na meczu z GKS-em Katowice i włoży wszelkie siły, żeby pokazać się z jak najlepszej strony.
Czy MSK Żylina to drużyna, która jest w stanie dostać się do fazy ligowej Ligi Konferencji?
– To trudne pytanie. Filozofia klubu w ostatnich latach była przejrzysta. Szansę gry w drużynie otrzymują młodzi, utalentowani zawodnicy z akademii. Grają razem z bardziej doświadczonymi piłkarzami, którzy pomagają im w adaptacji do seniorskiej piłki nożnej. A spotkania w europejskich pucharach są kolejnym cennym doświadczeniem. Tak naprawdę wszystko może się wydarzyć. Ostatni raz Żylina zagrała w fazie grupowej europejskiego pucharu dość dawno, bo jesienią 2010 roku, kiedy awansowała do Ligi Mistrzów. Jeśli w tym roku uda jej się znaleźć w Lidze Konferencji, będzie to duże osiągnięcie.
Co jest największym atutem zespołu? Czy jest jakiś zawodnik, na którego powinniśmy zwrócić szczególną uwagę podczas oglądania meczu?
– Najważniejszą siłą Żyliny jest team spirit i gotowość do walki, poświęcenia się dla kolegi z zespołu. Nie chciałbym wyróżniać jednego konkretnego zawodnika – zespołowość jest najważniejsza.
A jakie są największe bolączki MSK Żylina?
– Na to pytanie muszą już odpowiedzieć zawodnicy GKS-u Katowice (uśmiech).
W lipcu 2025 roku na stanowisko trenera Żyliny został zatrudniony Pavol Stano, człowiek doskonale znany w Polsce, gdzie występował na boiskach jako piłkarz i był też trenerem Wisły Płock oraz Górnika Łęczna. Jak pan ocenia jego pracę w Żylinie?
– Pavol Stano już był szkoleniowcem zespołu w latach 2020-21. Latem 2021 roku przegrał dwumecz z FK Jablonec o miejsce w fazie grupowej Ligi Konferencji. Teraz powrócił na stanowisko szkoleniowca i nie miał najłatwiejszego zadania. Przyjechał do Żyliny po szybkiej rezygnacji z funkcji Petra Rumana (został zatrudniony 1 lipca 2025 roku, a 10 dni później zgłosił rezygnację z powodów osobistych – przyp. red). Dołączył więc do zespołu w środku przygotowań do sezonu, na krótko przed tym, jak zespół wyruszył na obóz do Austrii. Zbliżał się też mecz Żyliny z Rakowem Częstochowa w europejskich pucharach. Zadanie miał więc trudne, ale znał otoczenie i zawodników, więc poradził sobie z tą sytuacją bardzo dobrze. W lidze zespół utrzymał miejsce blisko czołówki. Na pewno lepszym okresem w trakcie rozgrywek była jesień, wiosna była nieco gorsza. Biorąc jednak pod uwagę wszystkie okoliczności, Pavol Stano wykonał świetną pracę. Zakończył sezon zwycięstwem w Pucharze Słowacji, w którym Żylina pokonała FC Koszyce 3:1 na swoim stadionie. Osiągnęła sukces, po raz pierwszy od dziewięciu lat zdobywając trofeum na krajowym podwórku! Mecz z GKS-em Katowice na pewno będzie szczególny dla trenera, właśnie przez pryzmat tego, że pracował on w Polsce.
Pavol Stano nie jest jedynym człowiekiem związanym z Polską, który reprezentuje MSK Żylina. W drużynie od prawie roku jest 18-letni Fabian Bzdyl, Polak, pomocnik, który wychował się w Cracovii. Jak radzi sobie w lidze słowackiej? Czy się rozwija?
– Fabian Bzdyl bardzo szybko zadomowił się na Słowacji i stopniowo stawał się podstawowym zawodnikiem pierwszego składu. Pod koniec sezonu zdobył nawet pierwszego gola w lidze słowackiej. Co ciekawe, o poranku w dniu meczu, w którym trafił do siatki, był w Polsce, w Krakowie, ponieważ zdawał egzamin maturalny! Gra tak, że trudno go nie zauważyć na boisku. Z piłką potrafi robić wyjątkowe rzeczy. A chcę też zauważyć, że dobrze zaprezentował się w UEFA Youth League. W fazie pucharowej, w meczu domowym z Liverpoolem, zdobył wyrównującego gola pod koniec pierwszej połowy, a Żylina ostatecznie wygrała 2:1 i awansowała do kolejnej fazy zmagań. Bzdyl jest świetnym, utalentowanym piłkarzem i obiecująco wygląda jego przyszłość. Zobaczymy, jak długo Żylina będzie w stanie zatrzymać go u siebie.
Rozmawiał Kacper Janoszka
Matej Martinčo
