Start na ostro

Czechowicki beniaminek IV ligi śląskiej po dwóch kolejkach ma komplet zwycięstw i czystych kont.

Drużyna z Czechowic-Dziedzic na starcie rozgrywek ma powody do radości. Fot. MRKS Czechowice-Dziedzice

MRKS CZECHOWICE-DZIEDZICE

Klub z Czechowic-Dziedzic radośnie świętuje 105-lecie. Najpierw podopieczni Tomasza Fijaka wywalczyli mistrzostwo V ligi śląskiej, a jako beniaminek IV ligi po dwóch kolejkach cieszą się z kompletu punktów i czystych kont. Zarówno na inaugurację sezonu u siebie z Dramą Zbrosławice, jak i na wyjeździe z Piastem II Gliwice Czerwono-czarni wygrali bowiem 1:0. - W porównaniu z poprzednim sezonem w drużynie nastąpiły nieuniknione zmiany – mówi trener Czechowiczan. – Kluczowymi można nazwać odejścia Marcina Byrtka i Marcina Wróbla, bo to byli zawodnicy podstawowego składu. Pozostali byli raczej rezerwowymi i na pułapie IV ligi nie byliby w stanie rywalizować. Ich miejsce zajęło ośmiu piłkarzy i myślę, że po awansie to jest dobra cyfra. W tej grupie tylko Piotr Strączek nie jest młodzieżowcem. Mamy więc spory dopływ świeżej krwi i w podstawowej jedenastce wybiega czwórka młodzieżowców, choć nie wynika to z żadnych ustaleń czy kalkulacji. Wychodzę z założenia, że grać mają najlepsi i nie patrzę na ich wiek, tylko na przydatność dla drużyny. Stawiam na tego, który na danej pozycji jest lepszy. W tej chwili jest ich czerech, ale nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby na boisku było nawet jedenastu młodzieżowców, bo uważam, że w IV lidze właśnie tą drogą trzeba iść.

Nie narzucać presji

Kibice MRKS-u po dwóch kolejkach mogą być zadowoleni z postawy swojego zespołu. Zdają sobie jednak sprawę, że w piłce nożnej drużynę rozlicza się na koniec rozgrywek. - Te dwie wygrane niczego nie zmieniły w naszym nastawieniu – dodaje szkoleniowiec MRKS-u. – Pierwszy mecz wygraliśmy z pomocą szczęścia, bo był bardzo wyrównany, a w drugim trafiliśmy jeszcze dwa razy w słupek i raz w poprzeczkę, więc mogliśmy wygrać wyżej. A co będzie w trzeciej kolejce? Zobaczymy. W każdym tygodniu robimy swoje i pracujemy na tyle, na ile możemy, żeby zespół się rozwijał i z meczu na mecz grał o trzy punkty, a gdzie nas to zaprowadzi? Zobaczymy. Wszyscy, także ci, którzy do nas dołączyli, bo pod tym kątem dobierałem piłkarzy, chcą się rozwijać. Uważam, że mają potencjał, żeby grać wyżej, ale każdemu mówiłem, że nie gramy o awans, żeby nie narzucać presji. Według mnie klub po awansie potrzebuje stabilizacji w danej lidze i dlatego celem zarządu – tak się umówiliśmy – jest utrzymanie, a moim osobistym środek tabeli. Moja znajomość IV ligi dotyczy rozgrywek, w których były dwie grupy, bo prowadziłem w niej Orła Łękawica. Ta, która jest teraz, jest dużo mocniejsza pod względem organizacji klubów i intensywności spotkań. Również poziom zawodników jest wyższy, bo widać, że są to już piłkarze wyselekcjonowani. Także u nas przed sezonem chęć do gry w czwartoligowym zespole zgłosiło ponad 50 zawodników, więc było w kim wybierać.

Daniel został strażakiem

Jak widać po wynikach, wybór okazał się trafiony. Do doświadczonych piłkarzy, z Łukaszem Byrtkiem, będącym ostoją w bramce czy Adamem Grygierem w roli lidera, oraz drużynowej starszyzny z Szymonem Byrtkiem, Marcinem Studenckim, Markiem Jondą, Filipem Gajdą, Konradem Bukowczanem, należy również pomoc młodym zawodnikom. - Młodzież ma dodatkową energię, której doświadczonym piłkarzom już czasem brakuje, więc taka współpraca jest niezbędna – wyjaśnia Tomasz Fijak. – Między jedną i drugą grupą jest 24-letni Daniel Iwanek, który był motorem napędowym drużyny. W dużej mierze dzięki niemu zdobyliśmy awans i on też strzelił pierwszego gola w tym sezonie. Cieszymy się, że został w drużynie, bo wyrasta ponad poziom IV ligi, ale nie zawsze jest z nami, bo pracuje w straży. Ta praca koliduje z treningami i z grą. Na mecz z Piastem II Gliwice nie pojechał, bo wypadła mu służba, ale miał go kto zastąpić. Transfer braci Szumińskich. Piotrka i Pawła, czy pozyskanie 19-latka Błażeja Kokota, który w Gliwicach wpisał się na listę strzelców, na pewno dały nam możliwość manewru w składzie, a im szansę rozwoju i to jest moje zadanie. Uważam, że każdy ma po prostu jak najlepiej robić swoje, a dobra robota sam się obroni.

Jerzy Dusik


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się