Sporo znaków zapytania
Dzisiaj, wedle naszych informacji, ma zapaść decyzja, ile zespołów wystartuje w naszej ekstralidze.
Czy zespół z Sanoka znów zobaczymy na ligowych taflach? Fot. Press Focus
TAURON HOKEJ LIGA
Do inauguracji ligowego sezonu pozostał miesiąc z niewielkim okładem, a mamy wiele niedomówień i znaków zapytania. Jesteśmy pełni obaw czy wszystko będzie przebiegało zgodnie z obowiązującymi standardami. Przede wszystkim nadal nie wiemy, z ilu zespołów będzie składała się ekstraliga. Na tę chwilę osiem klubów ma licencje na występy, zaś dwa, z Sanoka i Nowego Targu, wyraziły chęć gry, złożyły część dokumentów, ale sporo im brakuje do zgody na grę. Ponoć w piątek mamy poznać liczbę zespołów tworzących THL w nowym sezonie.
Do klubów rozesłano wstępny terminarz rozpisany na 10 drużyn, ale go nie upubliczniono z wiadomych względów. Działacze mieli wyrazić swoje uwagi, ale być może trzeba go będzie korygować, jeżeli dwa zespoły nie otrzymają licencji. Krzysztof Woźniak, prezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie, był zaangażowany w nowotarski oraz sanocki projekt i jest optymistą, że oba kluby ujrzymy w połowie września na ligowych taflach.
W Nowym Targu w poprzednim miesiącu założono sportową spółkę w oparciu o kapitał miejski. Na tę chwilę zarządza nią pełnomocnik burmistrza, bo Rada Nadzorcza jeszcze nie wybrała szefa spółki. Niemniej Podhale przesłało dokumenty, by otrzymać uprawnienia do gry w THL. W poprzednim sezonie zespół wygrał rozgrywki 1-ligowe i większość zawodników w klubie została. Sęk w tym, czy wszystkie dokumenty zostały przesłane do związkowej centrali, ale to pozostaje tajemnicą. Wydaje się, że strona finansowa została zapewniona – tak przynajmniej twierdzą nasi informatorzy, zastrzegając sobie anonimowość. Strona sportowa natomiast, naszym zdaniem, pozostawiałaby wiele do życzenia. Jakościowo zespół pewnie by odstawał nawet od średniej ligowej. Trudno sobie wyobrazić, by w Podhalu nagle nie stąd ni zowąd pojawili się jacyś wartościowi obcokrajowcy, jednak w nowotarskim środowisku również nie brakuje optymizmu i wielu twierdzi: najważniejsze, by wystartować. My jednak jesteśmy dalecy od euforii i staramy się realnie oceniać sytuację. W ligowej historii było już kilka razy tak, że zespół zaczynał rozgrywki, ale ich nie kończył. Najświeższy przykład mamy z poprzedniego sezonu, kiedy ekipa z Sanoka z zerowym kontem wycofała się na sześć kolejek przed zakończeniem pierwszej części rozgrywek.
Marek Pieniążek, nowy prezes Sanoka, od początku przekonywał, że najpierw trzeba uregulować długi z poprzednich rozgrywek, zaś potem brać się za budowę zespołu. Strona ukraińska, sponsor czy też udziałowiec spółki - jak zwał tak zwał, miała dokonać przelewów finansowych, by można było pospłacać większość zaległości. Staraliśmy się sprawdzić tę informację w wielu źródłach, ale nie otrzymaliśmy żadnego potwierdzenia. Natomiast wiemy, że działacze kilku klubów zadeklarowali pomoc i chęć wypożyczenia młodych zawodników, którzy mieliby wspomóc ekipę z Sanoka.
Staramy się realnie oceniać tęe sytuację i, w naszym przekonaniu, nie można nic robić na siłę. Owszem, ze względów wizerunkowych byłoby fajnie, gdyby w THL rywalizowało 10 drużyn, jednak nie można tworzyć fikcji, bo w pewnym momencie wszystko może się wywrócić. Zarówno w Sanoku, jak i w Nowym Targu trzeba stworzyć solidne podstawy, by zespoły mogły przystąpić do rozgrywek.
Teraz czekamy na ostateczne decyzje komisji licencyjnej, której przewodzi wiceprezeska związku, Marta Zawadzka. Oby tylko nie zostały znów odłożone, bo czas ucieka. Dobrze byłoby wiedzieć, jak będzie przebiegała ligowa rywalizacja.
Włodzimierz Sowiński
