Spaleni słońcem

Hapoel Tel Awiw w poprzedniej rundzie wyeliminował Łudogorec. Nie będzie to przeciwnik łatwy do pokonania, a i pogoda w Miszkolcu ekstremalna.

I znowu ten upał... - zdaje się myśleć Adam Zrelak. Fot. Press Focus

W środę GKS Katowice dotarł do Miszkolca, gdzie w czwartkowy wieczór weźmie udział w pierwszej odsłonie dwumeczu z Hapoelem Tel Awiw. Podopiecznych Rafała Góraka na miejscu zastał szalony upał, podobny zresztą do tego, który jest w Polsce. Do wieczora w Miszkolcu temperatura utrzymywała się na poziomie 35 stopni, a w dniu starcia od południa termometry wskazywać będą 39 stopni. W nocy ze środy na czwartek temperatura nie spadła poniżej 22 stopni. - To nie jest upał, tylko pogoda jest ekstremalna. Prawie 40 stopni przez cały dzień. W Polsce też jest jednak bardzo gorąco. Nie ma diametralnej różnicy. Również wilgotność powietrza jest podobna. Musimy się do tego zaadoptować, bo warunki będą równe dla obu stron – powiedział szkoleniowiec GieKSy po przyjeździe na Węgry. Jego drużyna ma już doświadczenie gry w ekstremalnych warunkach: podczas obozu przygotowawczego w Opalenicy odbyła sparing w pełnym wymiarze czasowym przeciwko Arce przy szalonym upale, podobnym do obecnego.

Łudogorec poległ

Gdy jednak zawodnicy wyjdą na boisko, pogoda będzie miała małe znaczenie. Najważniejsze będą umiejętności piłkarskie, przygotowanie do meczu. Katowiczanie w dwóch poprzednich spotkaniach pokazali, że są w formie. Wyeliminowali z Ligi Konferencji MSK Żylina, a w miniony weekend pewnie wygrali 3:1 z Radomiakiem. Hapoel Tel Awiw będzie jednak trudnym rywalem i nie ma znaczenia to, że w poprzednim sezonie był beniaminkiem izraelskiej ekstraklasy. To zespół, który potrafi grać w piłkę, a przekonał się o tym Łudogorec w poprzedniej rundzie eliminacji. – Przeanalizowaliśmy dwumecz Hapoelu z Bułgarami… Wyeliminowanie tego rywala było sporą niespodzianką ze strony Izraelczyków. Łudogorec miał przecież jeden z najwyższych współczynników spośród drużyn rozstawionych w losowaniu. To świadczy o klasie naszego rywala, skoro był w stanie ich pokonać. Dostrzegamy wiele indywidualności i zdajemy sobie sprawę z siły zespołu. Po tym, jak Hapoel spadł z izraelskiej ekstraklasy i znów do niej awansował, stał się na nowo mocnym zespołem – podkreślił Rafał Górak.

Wsparcie z trybun

W Miszkolcu w czwartek zamelduje się 600 kibiców z Katowic. To oznacza, że wszystkie wejściówki przekazane fanom gości zostały wyprzedane. Poza tym możliwe, że kibice GieKSy znajdować się będą także na części pozostałych sektorów stadionu DVTK (na co dzień na tym obiekcie rywalizuje zespół Diosgyoeri VTK). Ekipa GKS-u może więc liczyć na spore wsparcie z trybun, podobnie zresztą jak w Żylinie, gdzie pojawiło się ponad 2000 przyjezdnych ze stolicy województwa śląskiego. – W ostatnim czasie zawsze możemy być pewni, że nasi kibice dojadą do nas i będą nas wspierać. Fajne jest to, że przyzwyczailiśmy się, że wszędzie jest nas wielu. Środowisko mocno się zintegrowało, a my nie zawodzimy jako drużyna, a także w jakiś sposób spełniamy oczekiwania. Przecież gramy w Europie, a wielu kibiców jeszcze niedawno nawet nie mogło o tym marzyć. Tworzymy ciekawą historię i musimy pielęgnować to, co mamy, żeby kibiców GieKSy było jak najwięcej, na każdym stadionie – przekazał opiekun GKS-u.

Kacper Janoszka 

NIE PRZEGAP!

Liga Konferencji - III runda eliminacji

Hapoel Tel Awiw – GKS Katowice

czwartek, 20.00 – TVP Sport

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się