Spacerkiem do historii

Padraig Harrington zwyciężył w U.S. Senior Open, bez zadyszki potwierdzając swoją legendę i wyrównując 41-letni rekord tej imprezy.

Padraig Harrington znów zdominował U.S. Senior Open. Fot. DP World Tour

To nie pierwszy raz, kiedy uwielbiany przez fanów na całym świecie Irlandczyk zadziwia. Jeszcze zanim został seniorem, dokonał kilku naprawdę niesamowitych wyczynów.

Nie daje o sobie zapomnieć

Zanim skończył 50 lat i zdominował rozgrywki seniorskie, był jedną z najważniejszych postaci światowego golfa pierwszej dekady XXI wieku. Jego status legendy przypieczętował niesamowity okres między 2007 a 2008 rokiem, kiedy to w ciągu zaledwie 13 miesięcy wygrał aż 3 turnieje wielkoszlemowe. Niezwykła seria rozpoczęła się podczas The Open Championship w 2007 roku, na legendarnym, słynącym z piekielnej trudności polu Carnoustie. Turniej ten przeszedł do historii jako jeden z najbardziej dramatycznych. Irlandczyk przystępował do niedzielnej rozgrywki ze stratą sześciu uderzeń do prowadzącego Sergio Garcii, jednak dzięki znakomitej grze zdołał odrobić ogromną stratę. Na ostatnim dołku „Paddy” przeżył prawdziwy koszmar – dwukrotnie posyłając piłkę do złowieszczego potoku Barry Burn, ratując ostatecznie niesamowitego double-bogeya, co mogło przekreślić jego szanse. Garcia miał zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, ale na tej samej osiemnastce spudłował niespełna trzymetrowego putta na par, co doprowadziło do 4-dołkowej dogrywki. Harrington od razu zdobył tam przewagę dzięki birdie na pierwszym dołku - piętnastce na Carnoustie - i po niezwykle nerwowej końcówce wyrwał zwycięstwo jednym uderzeniem, zostając pierwszym irlandzkim mistrzem The Open od 60 lat.

Kontuzja go zmotywowała

Rok później na polu Royal Birkdale obronił tytuł mistrza The Open, tym razem wygrywając z przewagą czterech uderzeń nad Ianem Poulterem. Pokazał wtedy niesamowitą odporność psychiczną, grając z poważną kontuzją prawego nadgarstka, co było jednym z najbardziej heroicznych i zaskakujących triumfów w nowożytnej historii golfa. Harrington nabawił się urazu kilka dni przed turniejem, podczas treningu w domu, tuż po wygraniu po raz piąty Irish PGA Championship. Próbował wtedy zwiększyć prędkość zamachu, wykonując ćwiczenie polegające na uderzaniu w specjalny worek treningowy. Uraz był na tyle bolesny, że Irlandczyk do środy nie oddał ani jednego pełnego uderzenia, a podczas rund próbnych ograniczał się wyłącznie do delikatnego chippingu i puttowania. Oficjalnie ogłosił mediom, że jego szanse na start wynoszą 50/50, a organizatorzy trzymali w gotowości zawodnika rezerwowego. Po latach przyznał, że paradoksalnie uraz stał się mentalnym kluczem do sukcesu, zdejmując z niego stres związany z presją obrony tytułu. Ponieważ uderzenie z gęstej, wysokiej trawy mogło natychmiast odnowić kontuzję i wyeliminować go z gry, Harrington musiał grać niezwykle precyzyjnie i bezpiecznie – więc za wszelką cenę unikał ryzyka, lądując zwykle na fairwayu. Nadgarstkiem cały czas opiekował się jego osobisty kręgarz, a przed każdą rundą przyjmował silne leki przeciwbólowe. Warunki pogodowe w Royal Birkdale były wtedy ekstremalnie trudne – porywisty wiatr i deszcz sprawiły, że nikt z całej stawki nie ukończył turnieju na minusie. W niedzielę oczy całego świata były zwrócone na 53-letniego wówczas Grega Normana, który sensacyjnie prowadził przed finałem. Harrington zachował jednak najwięcej sił i zimnej krwi. Kluczowym momentem była siedemnastka par 5, gdzie mimo że prowadził dwoma uderzeniami, zamiast zagrać bezpiecznie, wykonał legendarne uderzenie z 254 metrów, posyłając piłkę jakiś metr od flagi. Trafił tam na eagle’a, co ostatecznie przypieczętowało pewne zwycięstwo nad Poulterem. Dzięki temu został pierwszym Europejczykiem od 1906 roku, który obronił tytuł mistrza The Open Championship! Zaledwie kilka tygodni po spektakularnym sukcesie w The Open, Harrington triumfował podczas PGA Championship na polu Oakland Hills, pokonując dwoma uderzeniami Bena Curtisa i ponownie Sergio Garcię. Dzięki temu został pierwszym Europejczykiem od 78 lat, który wygrał w tym turnieju wielkoszlemowym. Zdobywając dwa szlemy z rzędu w 2008 roku - The Open i PGA Championship - dokonał rzeczy, której przed nim spośród europejskich graczy nie dokonał nikt w erze nowożytnej.

Król seniorów

Teraz znowu dał znać o sobie, broniąc tytułu mistrza U.S. Senior Open, triumfując po raz trzeci w tym turnieju. Ukończył rywalizację na polu Scioto Country Club w Columbus w stanie Ohio z imponującym wynikiem -12,  pokonując Amerykanina Stewarta Cinka czterema uderzeniami, który po raz drugi z rzędu musiał zadowolić się drugim miejscem. 54-latek został dopiero czwartym zawodnikiem w historii turnieju, który z powodzeniem obronił wywalczone rok wcześniej trofeum, poprzednio wygrywając w 2022 i 2025 roku. Dzięki trzeciemu triumfowi wyrównał rekord Millera Barbera pod względem liczby zwycięstw w historii U.S. Senior Open, który po swoje wygrane sięgał w latach 1982, 1984 i 1985. „Uwielbiam tworzyć rekordy, a bycie częścią tej historii to dla mnie naprawdę wielka sprawa – podsumowywał rekordzista. - To po prostu pokazuje, jak trudne jest to zadanie. Nikt nie wygrał więcej turniejów U.S. Senior Open niż ja – a biorąc pod uwagę to, jakie legendy grały w tych mistrzostwach na przestrzeni lat, to naprawdę piękna statystyka do wpisania w CV”.

Harrington osiągnął ten historyczny status w rekordowo krótkim czasie. Od momentu ukończenia pięćdziesiątki i dołączenia do grona seniorów, Irlandczyk zagrał w U.S. Senior Open tylko pięć razy, wygrywając aż trzy razy. Taka częstotliwość zwyciężania w turniejach wielkoszlemowych nie miała miejsca od dekad. „Obserwuję chłopaków, którzy dołączają do ligi, i zaczynam zdawać sobie sprawę, że okno na wygrywanie tych turniejów jest tak naprawdę bardzo krótkie. Starsi gracze powtarzali mi, że ta szansa trwa mniej więcej do 56. lub 57. roku życia, a potem wszystko zaczyna bardzo szybko iść w dół. Sam zacząłem tak myśleć i czuć, że mam tylko określony czas, aby po to sięgnąć. Na szczęście przede mną wciąż jest jeszcze kilka szans”.

Nudna niedziela

Obrona trofeum w turnieju wielkoszlemowym jest jednym z najtrudniejszych zadań w sporcie. Harrington został zaledwie czwartym graczem w historii, który zdołał obronić tytuł U.S. Senior Open rok po roku, dołączając do elitarnego grona, które tworzą: Miller Barber wygrywający w latach 1984-85, Gary Player 1987-88 i Allen Doyle 2005-06. Finałowa niedziela zapowiadała ogromne emocje, ponieważ Amerykanin Stewart Cink startował z przewagą tylko jednego uderzenia nad Harringtonem. Wyczekiwana walka cios za cios zakończyła się jednak dość błyskawicznie, gdy Irlandczyk na pierwszych trzech dołkach popisał się świetną grą i szybko wypracował trzy uderzenia przewagi. Po tym spektakularnym początku i kolejnym kosztownym potknięciu Cinka na ósemce, Harrington zdominował pole i w pełni kontrolował sytuację, wygrywając z bezstresową przewagą czterech strzałów. „W moim przypadku to niezwykle rzadkie, abym wygrał turniej, w którym końcówka była wręcz nudna. Jest mi trochę głupio przed telewidzami. Zazwyczaj, żeby wygrać turniej, muszę go wygrywać dwukrotnie podczas jednej rundy, bo sam stwarzam na polu tyle niepotrzebnego dramatu. Tym razem było inaczej”.

Trzecie miejsce zajął George McNeill, a czwarty był... Ian Poulter. Za zwycięstwo w 46. edycji mistrzostw zgarnął czek na 800000 dolarów, co jak na seniorskie apanaże wydaje się kwotą bardzo sympatyczną.

Kasia Nieciak

Meronk zagra w Szkocji

W tym tygodniu seniorzy, bez Padraiga Harringtona, przenoszą się do Firestone Country Club, na Kaulig Companies Championship. Podczas Genesis Scottish Open połączy siły PGA Tour i DP World Tour. Turniej na polu The Renaissance Club w North Berwick będzie najlepszą rozgrzewką przed The Open. Wyjątkowo w tegorocznej edycji, dzięki statusowi zawodów, obok gwiazd tradycyjnych lig, również Harringtona, wystąpi także siedmiu graczy LIV Golf – w tym Adrian Meronk oraz Jon Rahm, Tyrrell Hatton, David Puig, Victor Perez, Tom McKibbin oraz Laurie Canter. Turniej niestety nie będzie transmitowany w żadnej polskiej telewizji, jednak można próbować znaleźć go na YouTube. Swój turniej wielkoszlemowy rozegrają z kolei panie, podczas The Amundi Evian Championship, niestety bez Doroty Zalewskiej i bez polskiej transmisji. Jedynym wydarzeniem golfowym, które zobaczymy od czwartku w polskiej telewizji, będzie turniej PGA Tour - ISCO Championship, znany dawniej jako Barbasol Championship. Wieczorne transmisje na antenie Eurosportu 2, z najlepszym komentarzem Jacka Persona.

(KaN)

Adrian Meronk z Monachium, gdzie zaczął rewelacyjnie, a skończył na odległej pozycji, przenosi się do Szkocji.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się