Sodówka nam nie grozi

Rozmowa z Jackiem Trzeciakiem, trenerem trzecioligowego ROW-u 1964 Rybnik

Jacek Trzeciak nie kryje dumy, ale na pierwsze zwycięstwo swej drużyny potrafi spojrzeć chłodno... Fot. ROW 1964 Rybnik

Po kilku latach wrócił pan do Rybnika i pańska drużyna od razu zasiadła w fotelu lidera!

- To prawda, przyjemnie się spogląda na tabelę, gdy prowadzony przez ciebie zespół ją otwiera, ale spokojnie - sodówka nam nie grozi. Już ja o to zadbam. Musi nas cechować twarde stąpanie po ziemi. Poza tym za nami dopiero jedna kolejka.

Przyzna pan jednak, że 5:1 z Wartą Gorzów Wielkopolski wygląda efektownie...

- Suchy wynik może sugerować, że wygraliśmy lekko, łatwo i przyjemnie, ale proszę mi wierzyć - wcale tak nie było. Miałem duże obawy przed tym spotkaniem. Martwiłem się, jak chłopcy zniosą upał, czy będą stremowani występem w nowej lidze, jak wypadną debiutanci, których w sumie miałem siedmiu...

Okazało się, że niepotrzebnie?

- Nie do końca, bo trochę wody upłynęło, zanim nasza gra się zazębiła. Przypomnę, iż dopiero w 33 minucie udało nam się „napocząć” dobrze broniących się rywali. Przeanalizowaliśmy ich, wiedzieliśmy, że w obronie mają twardych „byków” i trzeba było sposobu, by ich skruszyć. Cieszę się, że uczynił to Marcin Grolik, nasz kapitan, ostoja defensywy i dobry duch szatni. Mając go na boisku, o grę obronną jestem spokojny. „Grolo” potrafi poustawiać resztę chłopaków, a oni wiedzą, że jak popełnią błąd, to Marcin na ich ryknie. To facet oddany klubowi, wiedzący, czego chce i mający zadatki na dobrego trenera; zresztą już pełni funkcję jednego z moich asystentów.

Miał pan obawy, gdy rywale złapali kontakt?

- Tak, bo gol strzelony po ćwiczonym stałym fragmencie gry często dodaje skrzydeł drużynie, która jest w stanie pójść za ciosem i wyrównać. My na szczęście rywalom na to nie pozwoliliśmy, bo po 7 minutach zdobyliśmy trzecią bramkę.

Jej autorem był debiutujący Igor Rogowski, pozyskany z Rozwoju Katowice.

- Przeambitny młody człowiek. Tym występem udowodnił, że jest w stanie dawać z siebie maksa, czasem do przesady. I nie mam tu na myśli jego dwóch trafień, tylko postawę na połowie przeciwnika, sprinty, wślizgi, walkę do upadłego... Momentami musiałem go temperować, gdy widziałem jak jeździ na tyłku, starając się odzyskać piłkę, ale nie zawsze mnie słuchał. Igor musi sobie uświadomić, że nie gra na swój rachunek, tylko dla dobra drużyny. Takich walecznych zawodników mam w kadrze sporo i liczę, że udowodnią to w kolejnych meczach.

Rogowski swym dubletem przyćmił nieco Jakuba Kuczerę...

- W żadnym wypadku! Ja wiem, że wszyscy będą rozliczać Kubę z bramek, bo w każdym sezonie zdobywa ich wiele lub bardzo wiele. Tym razem nie znalazł się na liście strzelców, ale praca, jaką wykonał, była nie do przecenienia. Miał udział bodaj we wszystkich golach, zaliczając asysty pierwszego lub drugiego stopnia. Podobać się też mogło jego zachowanie przy jednym z trafień Rogowskiego - mógł sam finalizować akcję, ale wolał oddać piłkę lepiej ustawionemu koledze.

Poza tym był inicjatorem sprawnie wyprowadzanych faz przejściowych...

- Czego? Może już jestem starej daty, ale dopóki będę trenerem, takie określenie będę nazywał kontrą. Nie będę też zarządzał meczem w półprzestrzeniach, a moja drużyna nie będzie kompaktowo się poruszać w drugiej tercji. To nie moja bajka.

Podobno poniedziałek w ROW-ie był wolny...

- Tak, ale zgodziłem się na to pierwszy i ostatni raz. Niezależnie od wyników oraz pozycji w tabeli, w poniedziałki będziemy się spotykać. Choćby po to, żeby się trochę poruszać, pograć w siatkonogę i „dziadka”, przećwiczyć stałe fragmenty gry, zjeść wspólnie owoce czy zwyczajnie pogadać.

Rozmawiał Marek Hajkowski


WYIMEK

Nie będę zarządzał meczem w półprzestrzeniach, a moja drużyna nie będzie kompaktowo się poruszać w drugiej tercji. To nie moja bajka.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się