Snajper z odzysku

Po sezonach tułaczki, przed rundą wiosenną minionego sezonu Maciej Rosołek wrócił w rodzinne strony. – Trzeba też patrzeć na swoje dobro – mówi nam napastnik.

W Bytomiu czasem i dwóch obrońców Polonii nie starczało, by zabrać piłkę Maciejowi Rosołkowi. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

POGOŃ SIEDLCE

Pamiętacie ekstraklasowy debiut Macieja Rosołka? To był klasyk Legii z Lechem przy Łazienkowskiej jesienią 2019. 18-latek w 74 minucie gry zmienił Luquinhasa, a niespełna 120 sekund później popisał się strzałem na wagę wygranej gospodarzy. Kilka miesięcy później świętował w ich szeregach mistrzostwo Polski; za plecami Legii finiszował pokonany przez Rosołka Kolejorz!

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej

Bajecznie rozpoczęta przygoda ze stołecznym zespołem dla pochodzącego z Siedlec zawodnika nie przebiegała jednak tak, jak się można było tego spodziewać. Owszem, ma w CV i drugi tytuł mistrzowski, i Puchar Polski, i Superpuchar; ale z wielu trenerów, jacy przychodzili do klubu z „eLką”, stawiał na niego chyba tylko Kosta Runjaić. Próby szukania nowej przystani – w Gliwicach i Katowicach – też były średnio udane. Wrócił więc piłkarz kilka miesięcy temu do macierzystego klubu i okazało się, że „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”. Wiosną gole zdobył tylko dwa, ale to wystarczyło, by mieć wkład w utrzymanie Pogoni w I lidze. A teraz – po trzech kolejkach – też ma już dwa! Oba zaaplikował Polonii Bytom, co zmusiło go do sięgnięcia pamięcią wstecz.

Scenariusz znany, ale nielubiany

– Ostatni ligowy dublet? – Maciej Rosołek zamyślił się, słysząc nasze pytanie. Po czym wymyślił odpowiedź. Dobrą. – A chyba w Arce jeszcze. Dawno... – odpowiedział. No dawno, rzeczywiście. W maju 2021, w pierwszoligowym meczu Gdynian (był wypożyczony z Legii) z Sandecją. – To nawet był chyba hat trick! – zastanawiał się głośno nasz rozmówca. I znów miał rację!

W Bytomiu hat tricka nie było, więc Pogoń zremisowała 2:2. Ten wynik trochę... skwasił Rosołka. – Znów mieliśmy dobrze nam znany scenariusz: prowadziliśmy 1:0 po pierwszej połowie (wcześniej z ŁKS-em i Termalicą – dop. aut.), ale wypuściliśmy po przerwie z rąk tę przewagę. Dlaczego tak się dzieje? Gdybyśmy to wiedzieli, to byśmy tak nie robili. Choć oczywiście ten remis trzeba szanować, bo to zawsze punkt przywieziony z wyjazdu – odpowiadał, choć z nieco krzywym uśmiechem, siedlecki piłkarz.

Momenty były...

Kawał ciężkiej roboty ma w zespole: Pogoń niespecjalnie chętnie wychyla się z własnej połowy. Dominuje obrona niska i próby kontr. – Pewnie, że napastnikowi lepiej się gra w drużynie, która dominuje, stwarza sytuacje. Ale nasz plan jest nieco inny, a poprzednie sezony pokazywały, że przynosi to Pogoni efekty: uzyskiwała cel, którym było utrzymanie – tłumaczy Rosołek. I dodaje z miejsca, że potyczki z ŁKS-em i Termalicą nie oznaczały wyłącznie kurczowego trzymania się defensywy. – Mieliśmy momenty, w których potrafiliśmy fajnie pograć w piłkę. I tylko tej kropki nad „i” brakowało – wzdycha snajper.

„Ja tu jeszcze wrócę”

Niektórzy kibice może i na słowo „snajper” się uśmiechną, bo miewał sezony Rosołek z niezbyt imponującymi liczbami. Przy Piłkarskiej zaskoczył jednak rywali – a może i siebie? – zwłaszcza pierwszym trafieniem. – Zawsze się śmieję, że gdybym miał powtórzyć taki strzał, pewnie by było ciężko. Ale mogę też powiedzieć, że to był przebłysk tej jakości, którą niewątpliwie mam – podkreślił. I całkiem otwarcie przyznał, że myśl o powrocie do ekstraklasy wciąż ma z tyłu głowy. – Taki mam cel. Oczywiście tym podstawowym jest pomoc w utrzymaniu Pogoni w I lidze. Ale jeśli będą przy tym indywidualne „osiągi”, to dla mnie tylko lepiej. Trzeba też patrzeć na swoje dobro! – podsumował napastnik, który w CV ma już przecież blisko półtorej setki ekstraklasowych występów!

Dariusz Leśnikowski


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się