Snajper odzyskany
To był trudny sezon dla Cidrów – pod znakiem zaciskania pasa i „prostowania” sytuacji finansowej po kadencji poprzedniego prezesa. Teraz nieco poluzowano rygory.
Szymon Matysek (przy piłce) w Jastrzębiu grywał na drugoligowych boiskach. Teraz – by odzyskać dawną skuteczność – wraca w dobrze sobie znane środowisko radzionkowskie. Fot. Press Focus
RUCH RADZIONKÓW
Ruch zakończył rozgrywki IV ligi na miejscu siódmym, wiosną grając mocno odmłodzonym składem. Zimowa rewolucja w kadrze miała właśnie cel ekonomiczny; z listy płac „spadło” parę nie najniższych kontraktów. – Najważniejsze byśmy wyprostowali sytuację finansowo i mogli w przyszłości grać „do przodu” – mówił nam wtedy trener Marcin Trzcionka, który od dłuższego czasu robi sportowo świetną robotę. Ambicje sportowe – jego i podopiecznych – krępowały jednak wspomniane realia finansowe odziedziczone przez nowy zarząd.
Nieszczęśliwa siódemka
Pół roku później w Radzionkowie najwyraźniej uznano, że można spróbować zbudować nieco mocniejszy skład. Z Ruchem – z różnych przyczyn – pożegnało się więc siedmiu zawodników. Są wśród nich radzionkowscy wychowankowie: Kacper Zalewski, Szymon Turczyn czy Fabian Brewczyk. Kontraktów nie przedłużono także z bramkarzem Jakubem Zapiórem oraz z Kacprem Sadlakiem, Kevinem Rockim i Alanem Sprotem. Warty odnotowania jest zwłaszcza ten ostatni przypadek, bo rozmowy o nowej umowie trwały dość długo. Napastnik w międzyczasie szukał jednak okazji do wskoczenia na wyższy poziom rozgrywkowy (Sparta Katowice) i ostatecznie w Cidrach jesienią nie zagra.
Więcej ognia
Zastąpi go w radzionkowskiej kadrze doskonale znany kibicom przy Knosały Szymon Matysek. Odchodził stąd jako 19-latek i najlepszy snajper czwartoligowej drużyny. Przez półtora roku zbierał doświadczenia drugoligowe w barwach GKS-u Jastrzębie, by – po wycofaniu się tej drużyny z rozgrywek – kończyć miniony sezon w trzecioligowej Sparcie. Rekordów strzeleckich w obu tych drużynach nie pobijał, natomiast w Ruchu – przez wspomnienie jego wcześniejszych występów – jego roczne wypożyczenie z Katowic postrzegane jest jako duże wzmocnienie siły ognia żółto-czarnych.
W pakiecie zza miedzy
W Radzionkowie odnotowano też jeszcze jeden równie ważny powrót, który już sygnalizowaliśmy. Mowa o Mateuszu Pietrydze, wychowanku Cidrów. Po czterech latach w szeregach Dramy Zbrosławice, w której w minionym sezonie nosił kapitańską opaskę, wraca w macierzyste szeregi. W tej krótkiej międzyklubowej podróży w ramach powiatu tarnogórskiego towarzyszyć mu będzie Jakub Dyląg, boczny obrońca z bogatą przeszłością trzecioligową (Górnik II Zabrze i Gwarek Tarnowskie Góry). Pomysł pozyskania trzeciego ze Zbrosławiczan, Jakuba Siwka, upadł w sytuacji, w której – po pierwsze – zakontraktowano Matyska, po drugie – do gry o najlepszego snajpera Dramy wkroczyła Przemsza Siewierz.
Nie taki „Surowy”...
Poza Dylągiem nowym graczem Ruchu został stoper Kuźni Ustroń. „Dobrze gra głową i świetnie wprowadza piłkę” – charakteryzuje Kamila Surowca trener Trzcionka w znakomitym cyklu „rozmów podsłuchanych” umieszczonym w klubowych mediach społecznościowych. Cidry interesowały się 27-latkiem na długo przed tym, jak w czerwcowym meczu ligowym strzelił im bramkę w koszulce ustrońskich Górali. „Surowy” – jak Dyląg – też ma w CV pokaźny pakiet meczów w rezerwach Górnika.
Kluczowy temat do rozwiązania w defensywie to także obecność Kacpra Smolenia. Boczny obrońca/wahadłowy ma za sobą na tyle dobrą rundę, że dostał ofertę ze wspominanej już Przemszy Siewierz, ale także z beniaminka III ligi, ROW-u Rybnik. W Radzionkowie mocno jednak liczą, że pozostanie w Ruchu.
„Galat” jak... „Grosik”?
Największy ból głowy w minionych dniach i tygodniach budziła obsada pozycji bramkarza. Bartosz Kucharski ostatecznie od władz Sparty dostał propozycję pozostania w Katowicach i z niej skorzystał. Wcześniej już – choć rozważano taką opcję – zrezygnowano z angażu doświadczonego Daniela Kajzera (puchar i superpuchar... Bułgarii w barwach Botewu Płowdiw). Paweł Florek był tuż- tuż, zdecydował się jednak na przedłużenie umowy z Kuźnią.
W tej sytuacji w Radzionkowie próbują namówić do dalszej gry... Dawida Stambułę! Miesiąc temu doświadczonego „Galata” żegnano z honorami. – Albo poświęcam się czemuś na 100 procent, albo wcale. Nie mógłbym trenować „na pół gwizdka” i wymagać miejsca w bramce – tłumaczył wtedy „Sportowi” golkiper, któremu coraz trudniej było pogodzić pracę zawodową z grą i treningami. Ale... kto wie: przecież Kamil Grosicki najpierw żegnał się z reprezentacją Polski, by potem do niej wrócić!
Dariusz Leśnikowski
