Słodko-gorzki smak...

Gdyby nie panie, to na dworze Królowej Sportu byłby szloch i lament, bo panowie obniżyli poziom.

Ten uśmiech Marii Żodzik mówi sam za siebie - srebro zrekompensowało jej ostatnie nieszczęścia. Fot. PAP/Adam Warżawa

MISTRZOSTWA EUROPY

Natalia Bukowiecka, Klaudia Kazimierska, Pia Skrzyszowska, Ewa Swoboda, Katarzyna Zdziebło i Maria Żodzik (kolejność alfabetyczna) w blasku srebra; sztafeta 4x100 m (Kryscina Cimanouska, Magdalena Stefanowicz, Skrzyszowska, Swoboda i Wiktoria Gajosz) oraz Jakub Szymański z brązowymi krążkami 27. mistrzostw Starego Kontynentu w Birmingham. Po tej imprezie pozostał nam słodko-gorzki smak, bo cieszymy się z osiągnięć, ale z drugiej strony europejska czołówka przyśpieszyła. Nasze panie starają się trzymać fason, choć zdajemy sobie sprawę, że następuje zmiana pokoleniowa i trzeba się wykazać cierpliwością, by młodzież nabyła niezbędnego doświadczenia oraz próbowała nawiązać rywalizację z najlepszymi. Oj, nie będzie to łatwe...

Pracowita mrówka

Niezwykle pogodna Klaudia Kazimierska niebawem (3 września) skończy 25 lat, a już ma za sobą start w IO w Paryżu (4. miejsce), w MŚ 2025 (7.) oraz HMŚ 2026 (6.) i przed startem w Birmingham mówiła: - Najwyższa pora, by sięgnąć po pierwszy, wymarzony medal.

I tak też się stało, bo drobna zawodniczka (zaledwie 160 cm) przypomina na bieżni pracowitą mrówkę i tak właśnie nam się jawiła w Birmingham. Po półfinale narzekała na siebie, że popełniła kilka błędów taktycznych, ale skończyło się awansem, a finał pokazał jak jest waleczna. Do końca próbowała wyprzedzić faworytkę gospodarzy, Georgie Hunter-Bell.

Biegaczka rodem z Włocławka od 2022 r. mieszka w stanie Oregon i studiuje na tamtejszym uniwersytecie. Ostatnio pochwaliła się licencjatem z analizy matematycznej, a nie tak dawno mówiła: - Wyjechałam do USA nie tylko zdobyć wykształcenie, ale również biegać na światowym poziomie i zamierzam to zrealizować.

Polka była mocno zmotywowana i zrealizowała swoje marzenia. To jednocześnie będzie bodziec do dalszej pracy, zresztą nasza biegaczka jest w grupie zawodowej Nike, gdzie obowiązuje tytaniczna praca, a zawodniczki nawzajem się mobilizują i nakręcają.

- Jestem szczęśliwa, bo zrealizowałam swój cel – uśmiechała się przed kamerami TVP Sport wicemistrzyni Europy. - Gdy na 300 metrów przed metą zaatakowałam, byłam przekonana, że wygram z Brytyjką, ale tym razem się nie udało. By biegać w czołówce światowej, trzeba pokonywać ten dystans regularnie poniżej 3:59 min i do tego będę dążyła.

Już w najbliższą niedzielę będzie ku temu okazja podczas Diamentowej Ligi w Chorzowie.

Kazimierska zdobyła swój pierwszy medal i jesteśmy przekonani, że nie ostatni, bo jest zaprogramowana na sukces, a ponadto biegaczka o walecznym sercu w niedzielę dołączyła do elitarnego grona medalistek jak Bukowiecka, Skrzyszowska i Swoboda. Dwie ostatnie sprinterki przywożą z Wysp po dwa medale: srebra w swoich koronnych konkurencjach i brąz sztafety 4x100.

Zawsze w cieniu

Medali Bukowieckiej, Skrzyszowskiej czy Swobody mogliśmy się spodziewać, wszak to ścisła czołówka europejska. W tym gronie miała się znaleźć Maria Żodzik, wicemistrzyni świata z ubiegłego roku w skoku wzwyż. Sęk tym, że podczas DL w Londynie - na trzy tygodnie przed Birmingham - tak niefortunnie upadła, że osunęła się z zeskoku. Kto oglądał filmik z tego wydarzenia, łapał się za głowę i mówił: „szczęście w nieszczęściu”. Szczegółowe badania nie wykazały mechanicznych uszkodzeń, jednak wyobrażamy sobie, jak mogła się czuć sama zawodniczka. Na dzień przed konkursem eliminacyjnym zakomunikowała trenerowi, że nie będzie startowała. Nie wiemy, jakich argumentów użył Paweł Wyszyński, ale przekonał swoją podopieczną i ta zmieniła zdanie. Efekt był piorunujący, bo sięgnęła po srebro.

Żodzik na co dzień stroni od zgiełku, jaki towarzyszy wielu sportowcom. W ciszy i samotności analizuje to, co się wydarzyło i w najbliższym czasie wydarzy. Dla Marii ten srebrny medal, jak sama powiedziała, jest cenniejszy niż ubiegłoroczny krążek MŚ, choć zdobyty w arcytrudnych warunkach. W Birmingham musiała walczyć nie tylko z wysokością, ale również z lękiem o to, co może się wydarzyć. Dopiero po finale zrozumieliśmy słowa wypowiedziane po eliminacjach: - Moje ciało odpowiednio zareagowało, ale nie wiem co będzie w finale.

A w nim było doskonale, choć na początku przeżywaliśmy chwile trwogi. - Czuję się zmęczona pod każdym względem, ale jednocześnie jestem szczęśliwa, bo dokonałam czegoś, co kilka dni temu było niemożliwe – wyjawiła skromnie bodaj największa bohaterka Biało-czerwonych. - Marzyłam o kolejnym sukcesie, ale towarzyszyła mi niepewność. Teraz potrzebuję kilku dni wolnego, by to wszystko na nowo sobie poukładać. Może w kolejnych startach pokuszę się o jakiś cenny wynik, bo wiem, że w moich skokach tkwią pod każdym względem rezerwy.

Nad i pod kreską

Medaliści i finaliści mogą się czuć spełnieni, bo są nad naszą umowną kreską. Pia Skrzyszowska, światowej klasy płotkarka, po raz kolejny udowodniła, że bieganie w sztafecie 4x100 m bez treningu nie jest jej obce.

Niewątpliwie jednym z największych pechowców jest oszczepnik Dawid Wegner, który przegrał podium o... centymetr, niemniej sobie i nam udowodnił, że w prestiżowych imprezach potrafi się zmobilizować. Ma 26 lat, jak na oszczepnika jest jeszcze „juniorem”, ale ma ciekawe perspektywy w tej loteryjnej konkurencji. Jego kolega reprezentacyjny i zarazem rywal, Marcin Krukowski (34 lata), jest dojrzałym zawodnikiem i – z reguły – każdy sezon rozpoczyna z wysokiego „C”, a potem... do tego wyniku nie może się zbliżyć. Nie inaczej było w tym roku, bowiem wcześniej uzyskał 83,73, zaś w najważniejszej imprezie nie osiągnął 80 metrów, a większość rzutów miał nieudanych i celowo niemierzonych. O Marii Andrejczyk chyba już wystarczająco dużo napisaliśmy. Naszym zdaniem powinna zrobić solidny rachunek sumienia i zdecydować się na wybór właściwej drogi.

Spore rozczarowanie spotkało nas ze strony 800-metrowców, Macieja Wyderki i Bartosza Kitlińskiego, którzy przed ME biegali skutecznie, zaś w docelowej imprezie wypadli blado i nie przebrnęli eliminacji. Z tego towarzystwa najlepiej wypadł Filip Ostrowski, poprawiając rekord życiowy - 1:44,04 - i będąc wysoko w półfinale, choć ze względu na zawiłości regulaminowe nie zakwalifikował się do finału. Na pierwszym biegu na tym dystansie zakończyły start nasze panie. Annę Wielgosz i Aleksandrę Formellę można usprawiedliwić, wszak poziom tej konkurencji był kosmiczny. Kilka występów naszych zawodników przeszło bez echa, dla przykładu przeszkodowców czy dyskobola, tak więc damy dworu miały zdecydowanie więcej powodów do zadowolenia i tak chyba będzie w najbliższych sezonach.

Sebastian Chmara, prezes PZLA i jednocześnie komentator telewizyjny, był wielce zadowolony z dorobku medalowego, ale ubolewał, że zabrakło złota. Było tuż, tuż w sprincie oraz w biegu płotkarskim pań. Gdy impreza zmierzała do końca, zaczął mówić o zmianie systemu szkolenia dzieci i młodzieży. Wtórował mu były dyskobol, a dziś ekspert telewizyjny, Piotr Małachowski, powołując się na system obowiązujący w siatkówce. O zmianie systemu szkolenia w lekkiej atletyce słyszymy od ponad czterech dekad i nic z tego nie wynika! To są jednak rozważania na inne opowiadanie...

Poniżej przedstawiamy połączoną tabelę medalową i punktową. Polska, choć nie zdobyła złota, zajęła 7. lokatę, chyba adekwatną do obecnej siły w tej dyscyplinie.

Włodzimierz Sowiński

TABELA MEDALOWA I PUNKTOWA

L Kraj

1M

2M

3M

4M

5M

6M

7M

8M

Pkt

1. Włochy

10

6

6

2

6

7

6

2

226

2. Wlk. Brytania

9

8

2

3

8

6

2

4

211.5

3. Niemcy

6

10

5

2

6

2

2

4

196

4. Francja

0

3

8

7

5

7

6

5

160

5. Holandia

5

3

6

4

1

2

2

0

131

6. Hiszpania

2

2

4

5

1

4

6

5

112

7. POLSKA

0

6

2

3

4

2

4

2

100

8. Szwajcaria

3

3

1

5

0

1

2

5

87,5

9. Szwecja

2

1

2

5

0

2

2

0

70

10. Belgia

0

1

3

4

1

1

4

5

 64

28 państw zdobyło medale, zaś 34 punktowały.


194 MEDALE zdobyli Biało-czerwoni w historii mistrzostw  Europy, w tym 59 złotych, 66 srebrnych i 69 brązowych.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się