Słaby Raków
LIGOWIEC - Michał Zichlarz
Nie tego oczekuje właściciel, nie tego oczekują kibice zespołu, który w sześciu ostatnich sezonach nie meldował się w tabeli niżej niż na 7. pozycji. Czy to zapowiedź ciężkich rozgrywek dla Rakowa? Na ten moment trudno na to pytanie odpowiedzieć.
Jak w wielu ligowych klubach, tak i w Częstochowie latem doszło do kadrowego trzęsienia ziemi. Jest wielu nowych graczy, wszystko się zgrywa, tyle że u niektórych - czyli u tych, którzy reprezentują ekstraklasę w europejskich pucharach - nie ma na to czasu, bo ligowy kalendarz gna jak opętany, a spotkanie goni spotkanie. Że gra w pucharach to pocałunek śmierci? Nie kupuję takiego tłumaczenia. Po to grasz w piłkę, żeby być przygotowanym na różne warianty. Zresztą dla Częstochowian gra na europejskiej arenie to - można powiedzieć - w ostatnich latach rutyna. Pod Jasną Górą wiedzą doskonale, czym się to je. Nie są takimi nowicjuszami jak sąsiedzi z Zabrza czy Katowic.
Co do Rakowa i ligi to jest źle, alarmistycznie źle, a może być… jeszcze gorzej! Za tydzień Medaliki przekładają ligowe starcie z Zagłębiem Lubin, a potem w sierpniu grają jeszcze – planowo – z Cracovią na wyjeździe i z Jagiellonią oraz z Górnikiem u siebie. Gdy na początku roku szkolnego dzieci w Częstochowie wrócą do szkoły i sprawdzą ekstraklasową tabelę, to… mogą przecierać oczy ze zdumienia, patrząc na lokatę mistrza Polski z 2023 roku...
