Skurcze Olkowskiego
Bazowanie na jedenastce-dwunastce zawodników może nie wystarczyć.
- Spokojnie, wytrzymam - wydaje się mówić Paweł Olkowski, mocno eksploatowany w tyskim zespole. Fot. Facebook/GKS Tychy
GKS TYCHY
Trójkolorowi zostali zastopowani. Już w 3. kolejce drugoligowych zmagań znalazła się drużyna, która okazała się równorzędnym przeciwnikiem dla Tyszan, zapowiadających szybki powrót na zaplecze ekstraklasy. Oczywiście, nie mamy zamiaru stawiać Olimpii Grudziądz w roli słabeusza, bo fakt uczestniczenia w minionym sezonie w barażach o awans do 1. ligi, czy solidne transfery w letnim okienku transferowym świadczą o tym, że ekipa Dawida Pędziałka – mimo słabszego otwarcia – też powinna się liczyć w walce o czołowe miejsca. Tym razem jednak trener GKS-u Rene Poms przekonał się, że bazowanie na jedenastce-dwunastce zawodników na dłuższą metę może nie wystarczyć.
Dobre momenty
- Oczekiwaliśmy ciężkiego meczu – stwierdził na pomeczowej konferencji. – Myślę, że Olimpia to bardzo dobry przeciwnik. Bardzo twardy i groźny przy stałych fragmentach gry. Wiedzieliśmy o tym i to się potwierdziło, bo każdy rzut rożny w wykonaniu rywali był naprawdę niebezpieczny. Odrobiliśmy jednak zadanie taktyczne bardzo dobrze i goście w takich sytuacjach nie mogli nic zrobić. Byliśmy więc bardzo dobrzy w obronie, a w ataku mieliśmy dobre momenty. Strzeliliśmy szybko gola po fazie przejściowej. Mieliśmy ponadto kilka okazji na zdobycie drugiej bramki, ale znowu – tak jak w poprzednich meczach – nie zrobiliśmy tego. Dlatego po ich strzale dostaliśmy bramkę, która ustaliła wynik na 1:1.
Wyglądali gorzej
Taki początek spotkania Tyszanie mogli sobie wymarzyć. Długie podanie Pawła Olkowskiego, akcja Mateusza Lewandowskiego, który ściągnął na siebie uwagę obrońców i zagrał do Damiana Kądziora, a ten strzałem z bliska dopełnił formalności, można pokazywać jako materiał instruktażowy. Z każdą minutą gry jednak Trójkolorowi, którzy 4 dni wcześniej mieli pucharowy mecz z Zagłębiem Sosnowiec, wyglądali gorzej fizycznie. Przykładem wyeksploatowania organizmów był 36-letni Olkowski, grający wszystkie mecze od deski do deski. W ostatnich minutach starcia z Olimpią padł na murawę, bo złapał go skurcz. Także inni piłkarze na tle Grudziądzan, którzy także 4 dni wcześniej mieli 120-minutowy bój w Pucharze Polski, a do tego musieli pokonać 450 kilometrów, żeby dojechać do Tychów, wyglądali na zmęczonych.
Spóźnione zmiany
W tym kontekście można więc zaznaczyć, że wprowadzenie z rezerwy Bartosza Jankowskiego w 87 minucie, czy Dawida Kasprzyka i Marcina Kozinę w 75 minucie było spóźnione, tym bardziej że po ich wejściu ofensywa wyraźnie odżyła, ale rezerwistom zabrakło czasu na uregulowanie celowników, bo strzały mijały światło bramki.
Dzień wolnego
- Do końca staraliśmy się wygrać ten mecz, ale w tym dniu okazało się to niemożliwe. Myślę jednak, że po tych 90 minutach remis jest sprawiedliwy. Bierzemy ten punkt i mając świadomość, że w czterech pierwszych spotkaniach sezonu jesteśmy niepokonani, pracujemy dalej. Wygraliśmy 3 razy, raz zremisowaliśmy, więc to jest bardzo dobra statystyka. Nie zadowalamy się jednak nią. Dlatego zawodnicy po niedzielnym meczu dostali dzień wolnego, a od wtorku zaczynamy przygotowania do następnego spotkania z Resovią. W sobotę w Rzeszowie spróbujemy dać z siebie wszystko, żeby zdobyć 3 punkty – zakończył Rene Poms.
A kibicom GKS-u Tychy pozostaje jedynie wierzyć, że czas na regenerację podstawowych piłkarzy zostanie dobrze wykorzystany, a mikrocykl treningowy będzie przepracowany solidnie, bo 5. miejsce, zajmowane przez Trójkolorowych po trzech kolejkach na pewno nikogo nie zadowala.
Jerzy Dusik
