Skrabbnął z wolnego!
Dla takiego gola, jakiego zdobył 31-letni Fin, warto czekać 84 minuty!
Simon Skrabb podsumował pierwszoligowy weekend kapitalnym trafieniem! Fot. Michał Kędzierski/Press Focus
Do Niepołomic przylgnęła łatka trudnego i niewygodnego terenu, na którym na ogół próżno oczekiwać efektownego widowiska. Na inaugurację sezonu... tak właśnie było, bo w pierwszej połowie – gdy nie zanotowano żadnego strzału w światło bramki – warta wzmianki była tylko jedna sytuacja, gdy po kombinacyjnej akcji Polonii Robert Dadok wypatrzył w polu karnym niepilnowanego Simona Skrabba. 31-latek z Finlandii uderzył jednak minimalnie obok słupka – tym razem.
Warszawiacy potrzebowali w tym meczu kilkunastu minut na pobudkę, bo pierwsze chwile należały do gospodarzy. Podobać się mógł przede wszystkim najstarszy w Puszczy Mateusz Cholewiak, który w lutym skończył 36 lat. Na lewej flance hasał jednak tak, jakby przyszedł na świat dekadę później – a przynajmniej było tak na początku spotkania. Potem stołeczni zaczęli przejmować posiadanie piłki i właściwie tylko to, bo jak już zostało wspomniane... za dużo konkretów nie było.
Po przerwie zresztą nie było wiele lepiej, choć poloniści zwiększyli optyczną przewagę. Zastępujący kontuzjowanego kapitana Mateusza Kuchtę jego imiennik, 19-letni Jeleń (zresztą także Katowiczanin) nie miał praktycznie nic do roboty. Znacznie więcej obowiązków miała niepołomicka defensywa, bardzo w tym meczu odmłodzona – bo z 18-letnim Filipem Andrzejczakiem w bramce, a także występującymi przed nim 18-letnim Filipem Wołowcem i 21-letnim Kacprem Przybyłką.
Odrobinę magii wyczarował na murawie Ilkay Durmus, który nieco dłużej przytrzymał piłkę przy nodze, minął rywala z siatką, a potem przymierzył zewnętrzną częścią stopy – lecz Andrzejczak był czujny. Młodziutki golkiper, debiutujący zresztą w 1. lidze, nie dał natomiast rady w 84 minucie. Wtedy to Skrabb uderzył z rzutu wolnego z ponad 20 metrów - Fin zakręcił tuż przy słupku i choć można się było zastanawiać, czy bramkarz nie powinien zrobić więcej, skończyło się na niezwykle efektownym trafieniu!
Uskrzydlona Polonia trzymała zdesperowaną Puszczę na dystans i nie wypuściła trzech punktów z rąk. Piotr Stokowiec zanotował udany debiut po ponownym ubraniu czarnej koszuli, zaś trener Tomasz Tułacz musi jeszcze poprawić ułożenie klocków w mocno przebudowanej latem ekipie Żubrów.
Piotr Tubacki
CZY WIESZ, ŻE...
To było pierwsze zwycięstwo Polonii nad Puszczą w historii. Czarne Koszule czekały na to od pięciu spotkań – z których aż cztery przegrały. Dodatkowo po raz pierwszy od 2019 roku Warszawiacy wygrali na inaugurację sezonu.
OCENA MECZU ⭐
◼ Puszcza Niepołomice – Polonia Warszawa 0:1 (0:0)
0:1 – Skrabb, 84 min (wolny)
PUSZCZA: Andrzejczak – Przybyłko (68. Korczakowski), Kasolik, Wołowiec, Kocar – K. Stępień, Pieprzyca (56. Strajnar) Iwao (68. Gerstenstein), Trubeha, Cholewiak (88. Klimek) – Barkowskij (68. Szabaciuk). Trener Tomasz TUŁACZ.
POLONIA: Jeleń – Olszewski, Kuusk, Budnicki, Marcjanik, Olafsson – Gnaase, Skrabb – Dadok (77. Paszkowski), Kostorz (86. Terpiłowski), Durmus. Trener Piotr STOKOWIEC.
Sędziował Marcin Kochanek (Opole). Widzów 1300. Żółte kartki: Przybyłko, Wołowiec, Kasolik – Kuusk.
