Siła Pochettino i jego cytryn
Argentyński szkoleniowiec Jankesów ma własne tajemnice związane z prowadzeniem zespołu.
MUNDIAL
Słynny „Poch” ma już niejeden sukces na koncie. Wygrywał francuską Ligue 1 i Coupe de France z Paris Saint-Germain. Pracował na Wyspach, najpierw z Tottenhamem, gdzie był przez pięć lat, a potem w Chelsea. Od 2024 roku jest szkoleniowcem reprezentacji Stanów Zjednoczonych, z którymi w nocy naszego czasu walczył z Belgami o awans do ćwierćfinału mistrzostw świata.
Niekonwencjonalne metody pracy
54-letni trener z Argentyny (20-występów dla Albicelestes w latach 1999-2002) wie, jak motywować zawodników i jak do nich dotrzeć. Mauricio Pochettino słynie z niekonwencjonalnych metod pracy i podejścia. Wygląda normalnie, luźna koszula, luźne spodnie, nie rzuca się w oczy, jak wielu innych trenerów, w tym choćby Jesse Marsch, amerykański selekcjoner Kanady, który lubi zwracać na siebie uwagę. „Poch” odwrotnie. Kiedy był szkoleniowcem Tottenhamu, zaprosił do siebie Xesco Espara, byłego trenera szczypiornistów Barcelony, autora książki „Play from your heart” o mentalnych możliwościach każdego człowieka. Uważa on, że każdy ma trzy życia: życie publiczne, prywatne i tajne. To te ostatnie ma być siłą życiową wielkich pomysłów i projektów, źródłem energii. Pochettino chciał, by Espar pomógł jego zawodnikom wykorzystać ten tajny potencjał. U „Spursów” skończyło się na finale Pucharu Ligi Angielskiej i finale Pucharu UEFA (porażka w finale z Liverpoolem w Madrycie 0:2 w 2019 roku).
Teraz Argentyńczyk pracuje z amerykańskimi Jankesami. W czerwcu zeszłego roku dotarł do finału „Złotego Pucharu CONCACAF” i przegrał w finale w Houston z Meksykiem 1:2. Teraz jest w 1/8 finału mistrzostw świata. Kiedy słuchało się relacji mediów za Atlantykiem po pierwszych wiktoriach z Paragwajem (4:1) i Australią (2:0) przyszła euforia i nadzieja na znakomity wynik. Co na to selekcjoner? – Jeśli nie masz wiary, to możesz mieć talent, bardzo dobrą strategię, ale na koniec zawiedziesz, nie dasz rady. Wiara i serce do walki mogą pokonać wszystko – mówi selekcjoner amerykańskiej reprezentacji,cytowany przez magazyn „Athlon Sport”.
Mauricio Pochettino przez lata pracy w Europie wyrobił sobie markę i renomę. Fot. SPP/SIPA USA/PressFocus.pl
Najważniejsza jest energia
„New York Times” zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. Na... cytryny! „Prawie każda historia o Pochettino mówi o tacy cytryn, które trzyma w swoim biurze. Przyjaciel z Argentyny zasugerował, że to element pochłaniający negatywną energię unoszącą się w powietrzu” – pisze gazeta.
„Decyzje, relacje osobiste i absolutnie wszystko inne to kwestia energii" – napisał Pochettino w swojej książce wydanej także po polsku pod tytułem „Nowy wspaniały świat”.
Z czasem cytryny stały się symbolem jego przywództwa — przypomnieniem, że energia jest zaraźliwa, niezależnie od tego, czy jest pozytywna czy negatywna i żaden klub, żadna drużyna nie mogłyby odnieść sukcesu, gdyby towarzyszyła im negatywna energia.
„Od momentu zaskakującej słabości po porażce z Meksykiem w finale Złotego Pucharu przed rokiem, po bieg wzdłuż linii bocznej, by świętować bramkę „Gio” Reyny przeciwko Paragwajowi, Pochettino stworzył kulturę emocjonalnej głębi i unoszenia się w powietrzu, a wszystko to w cieniu tacy cytryn, które mają symbolizować jego przywództwo" - tak piszę o Pochettino „New York Times".
Michał Zichlarz, Nowy Jork
The Power of „Poch” – o selekcjonerze Jankesów piszą za Oceanem wszystkie magazyny i dzienniki.
