Seria jakich mało!
Polki już zapewniły sobie drugie miejsce w grupie. O pierwsze w piątek zagrają z Turcją.
Magdalena Stysiak po raz kolejny była liderką i najskuteczniejszą zawodniczką na parkiecie. Fot. CEV Eurovolley
MISTRZOSTWA EUROPY KOBIET
Gdy nastał czas trenera Stefano Lavariniego, ulubionymi rywalkami naszych siatkarek są Niemki. Biało-czerwone po raz jedenasty z rzędu odniosły zwycięstwo nad sąsiadkami zza zachodniej granicy. Może to nie był to ich najlepszy mecz, ale skończył się w trzech setach i po 95 minutach gry. Najważniejsze, że nasze panie wykonały wcześniej założony plan, a dzisiaj twarda walka o pierwsze miejsce.
Lavarini, zgodnie ze swoim obyczajem, wystawił skład, który od początku zaczynał ten turniej. Dość szybko, bo przy stanie 11:14 musiał sięgnąć po zmiany. Miejsce Julity Piaseckiej zajęła Martyna Czyrniańska i pozostała do końca spotkania. Nie zapowiadało wygranej naszej drużyny. Niemki solidnie prezentowały się w polu serwisowym, zaś Biało-czerwone miały problemy z przyjęciem. Rywalki spokojnie punktowały i prowadziły 19:15. Lavarini wziął czas i poprosił swoje podopieczne o agresywną zagrywkę. Przerwa podziałała jak zaczarowana różdżka i od tego momentu nie tylko serwis został wzmocniony, ale przede wszystkim na dobrym poziomie było przyjęcie. Katarzyna Wenerska miała nieco więcej wyborów, ale najwięcej piłek kierowała do Magdaleny Stysiak, która raz po raz zdobywała punkty. Polki zdobyły 10 punktów z rzędu i wygrały seta 25:19! Niemki w drugiej części tej partii wyraźnie się pogubiły i miały spore problemy przy serwisie Mai Koput.
Rywalki szybko wyciągnęły wnioski po niefortunnej końcówce pierwszej partii. W drugiej były bardziej skoncentrowane, wzmocniły też siłę ataku. Wynik był remisowy. Przy stanie 18:18 Lavarini dokonał podwójnej zmiany. Alicja Grabka dyrygowała zespołem, zaś Julia Szczurowska zastąpiła Stysiak. I to była trafna zmiana, bo druga atakująca zdobyła trzy „oczka” z rzędu. Polki wyszły na prowadzenie 21:20, potem je powiększymy (24:22). Wprawdzie Stysiak za pierwszym setbolem posłał piłkę w aut, w kolejnym ataku już się nie pomyliła. To była przedziwna odsłona, bowiem nasze panie w przyjęciu miały zaledwie 25 procent dokładności, zaś w ataku 33 procent skuteczności, a mimo to wygrały.
Biało-czerwone kolejną odsłonę znów rozpoczęły dość ospale i Lavarini znów był zmuszony poprosić o czas. Po raz kolejny przekazał zawodniczkom, że bez niezbędnej agresji nie wygra się tego meczu. Panie pokiwały głowami i przy zagrywce Wenerskiej przystąpiły do odrabiania strat. Wyszły na prowadzenie 14:11, ale Niemki twardo walczyły. Nie zatrzymały jednak Biało-czerwonych. Po ataku Czyrniańskiej było już 21:17, a po złym serwisie było 24:21, lecz skończyło się grą na przewagi. Najpierw Leana Grozer zepsuła zagrywkę, a chwilę potem zwycięstwo Polką zapewniała niezawodna Stysiak, posyłając asa serwisowego.
Polki zapewniły sobie minimum drugie miejsce w grupie. Dzisiaj spotkanie o pierwszą lokatę z Turcją. Rywalki są faworytkami, ale nasze panie wcale nie stoją na straconej pozycji. Muszą się jednak wznieść na wyżyny umiejętności.
(sow)
◼ Polska – Niemcy 3:0 (25:19, 25:23, 26:24)
POLSKA: Wenerska (1), Piasecka (2), Koput (3), Stysiak (18), Lampkowska (3), Jurczyk (3), Łysiak (libero) oraz Czyrniańska (4), Grabka, Szczurowska (3), Damaske. Trener Stefano LAVARINI.
NIEMCY: Straube, Alsmeier (9), Cekulaev (4), Weske (3), Grozer (9), Weitzel (4), Cesar (libero) oraz Orthmann (3), Strubbe, Nestler, Kohn, Jatzko. Trener Giulio Cesare BREGOLI.
Sędziowali: Wania Parwanowa (Bułgaria) i Predrag Balandzić (Serbia). Widzów 371.
Przebieg meczuI: 6:10, 11:15, 20:19, 25:19.
II: 10:7, 15:13, 20:19, 25:23.
III: 7:10,15:13, 20:16, 26:24.
Bohaterka – Magdalena STYSIAK.
