Sędzia nigdy w piłkę nie grał

Po słabym meczu Podbeskidzie zremisowało - po raz piąty w tym sezonie. Po ostatnim gwizdku Marcin Włodarski nie gryzł się w język.

Obie drużyny miały po meczu pretensje do sędziego Pawła Wrzeszczyńskiego. Fot. Krzysztof Dzierzawa/PressFocus

Początek meczu w wykonaniu Podbeskidzia pozostawiała wiele do życzenia. Gospodarze grali nerwowo, co szybko wykorzystali rywale. Wynik spotkania w 8 minucie otworzył Michał Feliks, który pokonał Michała Matusa niemal siedząc na murawie. Piłkarze Podbeskidzia i sztab domagali się odgwizdania faulu napastnika po kontakcie z Arkadiuszem Kasperkiewiczem, który upadł na boisko.

Kolejna kontrowersja miała miejsce w 19 minucie, gdy przed polem karnym padł wybiegający sam na sam Jewgienij Szykawka, a Jiri Piroch zobaczył czerwoną kartkę. Po analizie VAR karę anulowano, bo napastnik się potknął.

Kluczowe stałe fragmenty

Po zmianie stron na murawie dominowała walka w środku pola i długo nie pojawiały się okazje bramkowe. Przed meczem Łukasz Tomczyk zwracał uwagę, że decydujące o losach meczu mogą być stałe fragmenty i intuicja go nie zawiodła. Podbeskidzie wyrównało po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Piłkę w pole karne dośrodkował Wojciecha Słomka, a do siatki skierował ją Oskar Tomczyk.

W końcówce obie drużyny próbowały szukać zwycięskiego gola i bliżej stworzenia sobie dogodnej sytuacji byli goście. Dwukrotnie niepewnie na przedpolu interweniował Matys, a jedno ze wznowień gry sprokurowało szybki atak Odry i faul w niebezpiecznej strefie. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie.

Faul, którego nie było

Niezadowolony z końcowego rezultatu był trener Łukasz Tomczyk. - Mieliśmy plan na ten mecz, by dobrze bronić i wykorzystać stałe fragmenty. W pierwszej połowie zrobiliśmy to, co mieliśmy zrobić. Strzeliliśmy bramkę, mieliśmy sytuację na podwyższenie, a Podbeskidzie nie miało żadnej „setki". Później gra była bardzo szarpana - ocenił szkoleniowiec Odry. - Z jednego faulu, którego moim zdaniem nie było, padła bramka wyrównująca. Na koniec mieliśmy dwie szanse. Jesteśmy niezadowoleni, bo powinniśmy wygrać ten mecz - ocenił opiekun gości.

Mecz zabity

Sporo uwag do pracy sędziego miał także szkoleniowiec Podbeskidzia. - Jesteśmy bardzo źli, bo o ile poprzednie punkty traktowaliśmy jako niedosyt, to dziś jest on ogromny. Nie jesteśmy idealni, my (na ławce - red.) nie mamy kamer i VAR-u, ale jak można uznać taką bramkę? - pytał Marcin Włodarski o gola Feliksa, który wbiegając w pole karne wytrącił z biegu Arkadiusz Kasperkiewicza. - Sędzia na VAR-ze mówi, że był zbyt delikatny kontakt. To chyba nigdy w piłkę nie grał. Jak ktoś biegnie szybko, a ktoś przebiega i go zahaczy, to jest rzut wolny. Wystarczy lekko trącić i człowiek się wywraca – irytował się trener Bielszczan .

- Można ładnie opowiadać, ale gratuluję Odrze wykopania jednego punkty, bo tak sobie trzeba powiedzieć. Nieźle im szło zabijanie meczu, bo zdobyli szybko gola. Jesteśmy niezadowoleni – zakończył Włodarski.

(gru)

 OCENA MECZU

◼ Podbeskidzie Bielsko-Biała - Odra Opole 1:1 (0:1)

0:1 - Feliks, 8 min, 1:1 - Tomczyk, 76 min

PODBESKIDZIE: Matys - Sochań (60. Majsterek), Biernat, Kasperkiewicz - Sitek, Iwańczyk (60. Słomka), Sewerzyński, Urynowicz, Pietraszkiewicz (46. Hirosawa) - Szykawka (46. Twardosz), Klisiewicz (73. Tomczyk). Trener Marcin WŁODARSKI.

ODRA: Haluch - Mijuskovic, Piroch, Pingot - Spychała (64. Milos), Scalet, Liber (77. Spacil), Biedrzycki (46. Szysz) - Staś (46. Kupczyk), Feliks (64. Gieroba), Gajda. Trener Łukasz TOMCZYK.

Sędziował Paweł Wrzeszczyński (Kalisz). Widzów 3307. Żółte kartki:Biernat, Sewerzyński, Kasperkiewicz - Feliks, Milos.


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się