Samuel Ntamack: dobrze, ale... źle

Francuski zawodnik w meczu z Wisłą pokazał, że jest groźnym napastnikiem. Okazało się jednak, że to nie wystarcza.

Samuel Ntamack (z prawej) zdobył gola na 1:0, przy którym piłkę podawał mu Ivan Lima (z lewej). Obaj zostali zmienieni w przerwie. Quentin Boisgard (w środku) też zszedł z boiska, ale w drugiej połowie. Fot. PAP/Art Service

PIAST GLIWICE

Ntamack to bestia. Szybki, zwinny, zdecydowany i przede wszystkim wiele potrafiący. Wychowanek paryskiej szkółki AS Bondy - gdzie pierwsze kroki w juniorskiej piłce stawiały takie gwiazdy, jak Kylian Mbappe czy Willam Saliba - strzelił efektownego gola, który otworzył rezultat spotkania.

Dlatego pewne zaskoczenie wzbudziła decyzja trenera Daniela Myśliwca, który zdecydował się zmienić go w przerwie. Pytany o to szkoleniowiec wytłumaczył skąd takie decyzje. Wszystko było przemyślane i było reakcją na wydarzenia boiskowe. - Chcę żebyśmy czuli się mocni w ofensywie, ale i rozważni w defensywie. Przy zmianie Ntamacka, ale i równocześnie zmienionego Limy, decydowały jedynie kwestie strategiczne, taktyczne. Samuel dostał jasny przekaz, czego wymagamy od siebie, on to akceptuje, rozumie, Wiadomo, że jako sportowiec może być niezadowolony, bo chciał grać nadal i pomóc drużynie - wyjaśnił Myśliwiec. 

Wyszło więc, że szkoleniowiec był niezadowolony z niektórych zachowań Francuza na boisku, zwłaszcza po stracie pierwszego gola zdobytego przez Wisłę (z 2:0 na 2:1). - Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pressing, o zrozumienie, o inicjatywę. Jeśli jestem najbliżej rywala, to muszę wykazać się inicjatywą, nawet jeśli to człowiek, za którego według ustaleń odpowiadam. Rozmawialiśmy już z Samuelem o tym, rozwialiśmy wątpliwości, bo chodzi o to, żeby ich nie było - podkreślił Myśliwiec. 

Trener Piasta docenia walory piłkarza jako napastnika. - Samuel jest z nami krótko, ale pracuje bardzo dobrze. Dlatego wygrał rywalizację o pierwszą jedenastkę zarówno w tym meczu, jak i w poprzednim, inaugurującym sezon. Nie mam do niego zastrzeżeń w tym względzie, ale na boisku musi wychodzić nasza bezkompromisowość. Nie mam wątpliwości, że po tym meczu będzie wiedział, że musi wykazywać się inicjatywą także w defensywie. O co chodzi? Masz jakość, dużo dajesz w swojej działce, ale czy będę cieszył się, że strzeliłeś gola, a Piast przegrał? - obrazowo wytłumaczył gliwicki szkoleniowiec.

- Nie chciałbym przedstawiać zmian w przerwie jako przyczyny słabszej dyspozycji. Zmiany były podyktowane faktem, że nasza dyspozycja w ofensywie była wyborna, ale nieakceptowalne były nasze zachowania w defensywie. Wisła w pewnym momencie poczuła, że może coś zmienić, bo kalkulowaliśmy, a jeśli prowadzisz 2:0 i coś daje ci dobrą grę, to nie można tego zmieniać. Oczywiście to nie jest tak, że zmienieni zagrali jakieś dramatyczne spotkanie, nie. Z perspektywy ofensywy było super, ale z perspektywy defensywy wiem, że mogliśmy się zachowywać lepiej. Wiedziałem, kogo mam na ławce i to nie jest tak, że skoro jest dobrze, to poczekajmy aż będzie źle i dopiero wtedy zróbmy zmianę. Starałem się przewidzieć tok wydarzeń. Fakt, że schodziliśmy na przerwę prowadząc, to w dużej mierze zasługa jednak naszego...  bramkarza i obronionego przezeń karnego. Nasza piłka ma być atrakcyjna, mamy grać ofensywnie. Także dlatego, że nie wszyscy nasi piłkarze wspaniale bronią. Dlatego wybraliśmy taką, a nie inną drogę - przyznaje Myśliwiec. 

Paweł Czado

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się