Rzucony na głęboką wodę
Jakub „Kamyk” Kamiński przed nowym wyzwaniem w karierze. I w życiu także.
Szybkość ma być jednym z najważniejszych atutów reprezentanta Polski w walce o miejsce w jedenastce Benfiki. Fot. Tomasz Jastrzębowski / Foto Olimpik / Press Focus
Kiedy pojawiły się pierwsze sugestie, iż Jakub Kamiński przejść może do Benfiki Lizbona, znacznie bardziej realny wydawał się scenariusz angielski: myślano o nim – zdaniem wielu europejskich „newsmanów” - w premierleague'owym Brighton. Nie była to myśl całkiem „od czapy”: w Mewach w nieodległej przeszłości spoglądano już w stronę polskich piłkarzy, choć ani Kacper Kozłowski, ani Jakub Moder Wysp Brytyjskich w szeregach tej drużyny nie zawojowali.
Na Wyspy przez Lipsk?
Równolegle koloński „Express” przyniósł informację o zainteresowaniu, jakie reprezentant Polski wzbudził w Lipsku. - Jeśli było coś na rzeczy w tych plotkach, to... bardzo żałuję, że nie znalazły potwierdzenia – mówi doskonale znający Bundesligowe realia Radosław Gilewicz. - To świetne miejsce do piłkarskiego rozwoju – dodaje, przywołując postać Yana Diomande'a. Iworyjczyk dołączył do saksońskiej drużyny rok temu, kupiony za 20 mln euro. Dziś – po 33 meczach, 12 golach i dziewięciu asystach w niemieckiej elicie – transfermarkt wycenia go na 90 mln euro, a niespełna 20-letni lewoskrzydłowy wpisał w CV cztery występy na mundialu (i jedną asystę). - Dla Kuby to byłby kolejny krok w jego dobrze budowanej karierze. Już nie Wolfsburg, który właśnie spadł z ligi, już nie FC Koeln, walczące o utrzymanie, ale RB – uczestnik Ligi Mistrzów, ale i klub, z którego odchodzi się do jeszcze mocniejszych lig, zwłaszcza do Anglii – mówi Gilewicz, przywołując nazwisko Dominika Szoboszlaia (do Liverpoolu w 2023), ale przecież przywołać można i Joško Gvardiola, i Xaviego Simmonsa, i Benjamina Seško.
- W pierwszym momencie pomyślałem, szczerze mówiąc, że Kuba będzie miał większe ambicje pod względem zmienienia klubu – można w głosie naszego rozmówcy wyczuć odrobinę dezaprobaty dla wyboru dokonanego przez reprezentanta Polski. I jest próba znalezienia wyjaśnienia tej decyzji. - To bardzo ambitny gość, który zawsze bardzo wysoko mierzył, więc... najprawdopodobniej nie miał lepszej oferty – dodaje Radosław Gilewicz.
Portugalskie pochwały
„Kamyk” - co pokazywały filmowe przebitki z portugalskich kanałów – wzbudził w mediach sporo emocji po swym poniedziałkowym przylocie do Lizbony. Znalazł się na okładkach sportowych dzienników, które poświęcały mu też wielominutowe audycje na własnych kanałach w serwisie YT.
„Plan zakłada wystawianie go głównie na pozycji skrzydłowego. Taki jest zamysł. Jednak posiadanie wszechstronnego piłkarza jest bardzo ważne. To zawodnik, który bardzo ciężko pracuje i jest niezwykle zaangażowany. To są cechy szczególnie cenione w Portugalii i w Benfice” - ocenia w rozmowie z portalem Sportowe Fakty Valter Marques z gazety „Record”, tłumacząc w ten sposób owo duże zainteresowanie naszym rodakiem.
„Benfica spodziewać się może intensywnego, pracowitego, silnego fizycznie, szybkiego i otwartego na naukę rozumienia gry zawodnika” - „A Bola” z kolei cytuje Goncalo Feio, przez lata pracujące w Polsce.
Niespodzianka?
A my pytamy o szanse Kamińskiego w Lizbonie jego rodaka. - Przyznam, że ten transfer to dla mnie totalna niespodzianka. Nie spodziewałem się, że akurat Kamiński zwróci na siebie uwagę „Orłów”. Widocznie jednak Benfica potrzebowała kogoś szybkiego jak wiatr w ofensywnych akcjach. A skoro tak, to będzie to wielka szansa dla Kuby – uważa Flavio Paixao, śledzący losu transferu „Kamyka” prosto znad Wisły. - Znam Kamińskiego jeszcze z polskich boisk. Wyzwanie ma duże - pokazać, że nieprzypadkowo dostał szansę w naprawdę wielkim klubie. Wierzę jednak, że szybko się zaadaptuje – dodaje Portugalczyk, który w polskiej ekstraklasie zdobył 108 goli i do niedawna był najlepszym zagranicznym snajperem w naszej lidze.
Kombinacja kontra szybkość
Owo wyzwanie, o którym wspomina Flavio, nazywa się Andreas Schjelderup. Ćwierćfinalista mundialu jest piłkarzem Benfiki od dwóch lat. Miniony sezon – jako lewoskrzydłowy – miał bardzo udany indywidualnie: w 28 meczach ligowych zdobył siedem goli i okrasił je sześcioma asystami. I to z nim zapewne – choć przecież jest „Kamyk” piłkarzem wszechstronnym, a w Kolonii grywał najczęściej w roli jednej z dwóch „dziesiątek” - Polak będzie walczyć o miejsce w jedenastce. „Schjelderup jest najsilniejszy w małych gierkach i grze kombinacyjnej, „jeden na jeden” i w ostatnim podaniu. Kamiński to szybkość, to zwrotność, znajdowanie pozycji na wolnych przestrzeniach” - tak Feio tłumaczy „A Boli” różnice między reprezentantami Norwegii i Polski.
Nieustannie pod presją
Schejderup jest jednym z sześciu uczestników mistrzostw świata w obecnej kadrze Benfiki (patrz ramka). W poprzednim sezonie grali tu jeszcze Argentyńczyk Nicolas Otamendi oraz Kabowerdyjczyk Sidny Lopes Cabral, ale od 1 lipca mają już nowych pracodawców. To pokazuje, że przeprowadzka do Lizbony jest wyzwaniem sportowym dla wychowanka Szombierek Bytom, porównywanego czasem przez lokalne tytuły do Oskara Pietuszewskiego. - Tyle że Oskar przychodził do Porto budującego zespół de facto od zera. A Kuba wchodzi w drużynę już gotową, nawet jeśli właśnie zmienił się w niej trener – dodaje Flavio Paixao (Marco Silva właśnie zastąpił Joao Mourinho). I choć sam grał w Porto, wskazuje na inne trudności, które towarzyszą każdemu zawodnikowi podpisującemu kontrakt z „Orłami”. - Benfica skutecznie aspiruje do grona jednego z największych klubów europejskich. A to oznacza, że nie daje nikomu czasu na zaadaptowanie się. Albo grasz na miarę oczekiwań, albo musisz się liczyć z wielką krytyką. Generalnie każdy mecz drużyna gra pod wielką presją; nawet remis jest kiepsko przyjmowany przez fanów – wyjaśnia portugalski supersnajper.
Tylko kilka razy w roku
Swoją drogą właśnie remisy – mieli ich aż 11 – spowodowały, że w ubiegłym sezonie Lizbończycy, choć w lidze nie przegrali ani razu, zajęli dopiero trzecie miejsce i zagrają w II rundzie eliminacji Ligi Europy (23 i 30 lipca z Sankt Gallen). Lokata za plecami Porto i Sportingu zawsze boli fanów „Orłów”, bo to jedyni liczący się rywale w lidze: czwarty Sporting Braga miał 21 punktów mniej od Benfiki. - Stąd moje zaskoczenie wyborem Kuby – wracamy z naszą rozmową do Radosława Gilewicza. - Nie ujmuję niczego Benfice, bo to dobry europejski klub. Sęk w tym, że sama liga jest dużo słabsza od niemieckiej. Tylko kilka, kilkanaście razy w sezonie grasz w niej na najwyższym poziomie – wzdycha. I przyznaje – w odpowiedzi na nasze zapytanie – że ma obawy, aby ta właśnie sytuacja nie odbiła się negatywnie na formie zawodnika w reprezentacji. Warto przecież przypomnieć, że choć Jakub Kiwior i Jan Bednarek zbierali przez cały sezon „ochy” i „achy” za ligowe występy w Porto, ale i w pucharowych grach „Smoków”, i w kadrze już tak różowo nie było. Obyśmy w przypadku „Kamyka” nie mieli do czynienia z podobnym syndromem.
W najpiękniejszym kraju?
A generalnie... - Portugalia to najpiękniejszy kraj do zamieszkania i życia – oczywiście reklamuje ojczyznę Flavio Paixao. Zapewne tam Kuba Kamiński zostanie za miesiąc tatą (pochwalił się tym faktem w mediach społecznościowych) małego Benedykta. Dwie życiowe zmiany w krótkim czasie? Trzymamy kciuki za chłopaka ze Śląska!
Dariusz Leśnikowski
Łapanie za portfel
Na razie muszę siąść przed komputerem i wypełnić wniosek do FIFA, bo teraz tą drogą załatwia się takie sprawy – Tomasz Buczyk, prezes Szombierek Bytom, których wychowankiem jest Jakub Kamiński, jeszcze za portfel czy kieszeń się nie chwyta. Na razie wyliczono już medialnie, że – w ramach tzw. solidarity payment, czyli udziału poprzednich klubów zawodnika w zysku z kolejnych transferów – z tytułu transferu definitywnego z VfL Wolfsburg do FC Koeln, zaklepanego kilka tygodni temu, polskie kluby (Szombierki i Lech) otrzymać powinny (do podziału) 26 tysięcy euro. Z kolei jeżeli Benfica wykłada 20 mln za Polaka, Bytomianie mogliby liczyć na 50 tysięcy euro. Dla czwartoligowca to istotny zastrzyk gotówki, choć nawet na tym szczeblu nie czyniący z niego krezusa. - Nie potwierdzam żadnej z tych kwot. Mogę o nich rozmawiać, jak rzeczywiście znajdą się na naszym koncie – dodaje prezes Buczyk.
Uczestnicy mundialu w Benfice
|
Tomas Araujo |
Portugalia |
środkowy obrońca |
1/0/0/90 |
|
Amar Dedić |
Bośnia i H. |
prawy obrońca |
3/0/0/270 |
|
Richard Rios |
Kolumbia |
defensywny pomocnik |
4/0/0/98 * |
|
Fredrik Aursnes |
Norwegia |
środkowy pomocnik |
5/0/0/242 |
|
Dodi Lukebakio |
Belgia |
prawoskrzydłowy |
3/0/0/163 |
|
Andreas Schjelderup |
Norwegia |
lewoskrzydłowy |
5/0/3/183 |
Nie samą piłką żyje człowiek... Monika Wojtas i Jakub Kamiński, czyli przyszli rodzice małego Benedykta. Fot. instagram.com/monika_wojtas
