Rozstrzelali się

ŁKS Łódź po raz pierwszy w tym sezonie nie stracił gola, a pod bramką przeciwnika był bezlitosny.

Andreu Arasa był bezlitosny dla defensywy Stali Mielec. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus

Przed meczem ze Stalą Mielec kibice ŁKS-u Łódź wiedzieli jedno – ich ulubieńcy nie tworzą najszczelniejszego muru obronnego. W czterech pierwszych kolejkach zespół Grzegorza Szoki ani razu nie zachował czystego konta. Z drugiej strony Łodzianie zdążyli już udowodnić siłę w ataku, bo w każdym z tych spotkań trafiali do siatki. Przed niedzielnym starciem otwarte pozostawało więc pytanie – która z tych cech zespołu będzie dominująca?

Wrócił do pełni sił

Okazało się, że ŁKS nastawiony był na ofensywę i potwierdził to już w 8 minucie. Do siatki trafił Andreu Arasa, dla którego był to pierwszy gol w tym sezonie. Hiszpan wiele już w Łodzi przeszedł, bo w marcu 2025 roku doznał urazu kręgosłupa, przez co pauzował aż do listopada. Gdy powrócił do pełni sił, potrzebował czasu na wywalczenie miejsca w pierwszym składzie. Gdy jednak powrócił, był przydatny – w ostatnim półroczu poprzedniego sezonu zdobył trzy gole i zaliczył cztery asysty. Problem pojawił się jednak w przedostatniej kolejce, gdy znów doznał urazu podczas majowego spotkania z Puszczą Niepołomice. Ominęło go ostatnie spotkanie sezonu przeciwko Górnikowi Łęczna i znów musiał odbudowywać swoją pozycję w klubowej hierarchii. Do pierwszego składu powrócił w czwartej kolejce, a w piątej, w starciu z Mielczanami, już zdobył gola. Co więcej, na 15 minut przed ostatnim gwizdkiem skompletował dublet.

Nowi rozstrzelani

Zanim jednak po raz drugi pokonał Macieja Gostomskiego, do roboty wzięli się też jego koledzy z zespołu. Po zmianie stron ŁKS rozstrzelał się. Po spadku z GKS-em Tychy do Łodzi latem dołączył Austriak Julian Keiblinger i w niedzielę zdobył pierwszą bramkę w nowych barwach. Stal była zamroczona i wykorzystał to kolejny nowy piłkarz w układance Grzegorza Szoki. W 68 minucie bramkę zdobył Karol Podliński. Dla odmiany – dla niego nie był to pierwszy gol w ŁKS-ie, ponieważ pokonał bramkarza Bruk-Betu nieco ponad tydzień temu. Dopiero po tych dwóch trafieniach Arasa skompletował dublet.

Wsparcie z Grecji

ŁKS rozegrał bardzo dobre zawody. Wynik 4:0 doskonale obrazuje to, jak wyglądał mecz, w szczególności jegodruga połowa. Stal Mielec nie była w stanie w jakikolwiek sposób zagrozić Damianowi Węglarzowi. Golkiper miał spokój i w końcu przerwał złą passę – po raz pierwszy w tym sezonie nie musiał wyciągać piłki z siatki. Mielczanom nie pomógł nawet Sebastian Musiolik, który 18 sierpnia przeniósł się do ekipy trenera Damiana Skiby z greckiej Kifisii. Wszedł na murawę w 75 minucie, zaraz po tym, jak Arasa zdobył gola na 4:0. Wiele więc pomóc już nie mógł.

Kacper Janoszka


OCENA MECZU ⭐⭐⭐⭐

◼ ŁKS Łódź – Stal Mielec 4:0 (1:0)

1:0 – Arasa, 8 min, 2:0 – Keiblinger, 60 min, 3:0 – Podliński, 68 min, 4:0 – Arasa, 75 min

ŁKS: Węglarz – Rudol (74. Farbiszewski), Craciun, Fałowski – Sokół (67. Błachewicz), Terlecki, Wysokiński (67. Strzałek), Nowakowski (46. Hinokio), Keiblinger – Podliński, Arasa (79. Siwek). Trener Grzegorz SZOKA.

STAL: Gostomski – Kukułowicz, Kwiecień, Puerto, Getinger (75. Matynia) – Gerbowski (67. Wyparło), Kościelny – Gmur (67. Niedźwiedź), Cebula (61. Oure), Cybulski – Kruszelnicki (75. Musiolik). Trener Damian SKIBA.

Sędziował  Mateusz Jenda (Warszawa). Widzów 5914. Żółte kartki: Rudol, Siwek – Kwiecień, Kukułowicz.


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się