Różne oblicza Rakowa
Z problemami, ale finalnie Częstochowianie wygrali z Maltańczykami różnicą dwóch bramek. Rewanż powinien być formalnością.
Stratos Svarnas (z prawej) ustalił wynik w meczu z Vallettą. Fot. Mateusz Porzucek / Press Focus
Zdecydowanie więcej niż o samym meczu z Vallettą, przy Limanowskiego w czwartek mówiło się o niemalże przesądzonym odejściu Jonatana Brunesa do Sparty Praga. W środę jako pierwsi informowaliśmy, że Norweg jest tak zdeterminowany do odejścia, że wzorem ubiegłego roku może „zastrajkować” i nie mieć motywacji do gry w Rakowie przeciwko Maltańczykom. Koniec końców zabrakło go nawet w protokole meczowym, a jak usłyszeliśmy w klubie, sprawy mocno nabrały tempa, Czesi postanowili nieco głębiej sięgnąć do portfela i wszystko wskazuje na to, że zmiana barw to tylko kwestia czasu.
Do przerwy 0:1…
W tej sytuacji szansę debiutu otrzymał Mahir Emreli. Azer przywitał się z częstochowską publicznością golem, ale o tym za chwilę. W wyjściowej jedenastce po raz pierwszy w Rakowie znalazł się również Adin Molnar. Fani Rakowa po pierwszej połowie mogli poczuć się bardzo rozczarowani, a wręcz zaniepokojeni. Gospodarze wyglądali ospale, nie mieli pomysłu na grę ofensywną, w której zdecydowanie brakowało ikry. Do tego doszły błędy w obronie. Musiało skończyć się katastrofą, jaką była strata bramki w 23 minucie. Manuel Morello mocnym strzałem nie dał szans Kacprowi Trelowskiemu...
Valletta? Prezentowała się lepiej, niż można się było spodziewać. Dobrze przygotowani fizycznie, czyhający na każdy błąd, a te miejscowym przytrafiały się zdecydowanie za często. Golem dla rywala pachniało już wcześniej, piłkę po uderzeniu Savy Radicia „Trelu” zdołała jednak wybronić. Imponować mogli szczególnie boiskową koncentracją, czego nie można było powiedzieć o Rakowie.
Makuch zły, Makuch dobry
Po zmianie stron gospodarze ostro wzięli się do pracy. W 53 minucie golkiper Valletty spektakularnie obronił futbolówkę po strzale z bliska Michaela Ameyawa oraz Tomasza Pieńki, ale strzał Emreliego musiał już znaleźć drogę do bramki. Dwie minuty później Raków powinien już prowadzić, ale mający wystawioną piłkę jak na tacy Jean Carlos.... przeniósł ją nad poprzeczką. Maltańczycy przetrwali trudne chwile, a w 72 minucie mogli ponownie prowadzić, po tym jak Patryk Makuch zagrał ręką w polu karnym, a turecki sędzia Kadir Saglam bez wahania wskazał na rzut karny. Petar Sekulović na szczęście dla Rakowa uderzył jednak nad poprzeczką.
O tym, jak bardzo losy meczu, a nawet zawodnika potrafią się odmienić przekonaliśmy się za chwilę, Makuch szybko się zrehabilitował, wyprowadzając Częstochowian na prowadzenie precyzyjnym uderzeniem, a pod koniec meczu świetnym dograniem na głowę Stratosa Svarnasa zapewnił Rakowowi dwie bramki zaliczki przed rewanżem. – Stwarzaliśmy sobie sytuacje już w pierwszej połowie, ale bramkarz rywali niesamowicie pomagał swoim kolegom i budował sam siebie. Trzeba przyznać, że postawili dość trudne warunki. Musieliśmy skorygować pewne rzeczy, dołożyć energii, aby wygrać mecz. Dużo trenuję z Łukaszem Ocimkiem strzały i dało to efekt. Miałem plan na sytuację bramkową i udało się ją wykorzystać. Dla mnie zawsze najważniejsze jest dawać jak najwięcej drużynie – przyznał po spotkaniu Patryk Makuch. Jeśli Częstochowianie na Malcie zagrają od początku tak jak w drugiej połowie, będą mogli być o występ w kolejnej rundzie. A tam czekać będzie gorszy z pary Hammarby Sztokholm – Anderlecht. W pierwszym meczu było 1:1.
Mariusz Rajek
II runda eliminacji Ligi Konferencji
◼ Raków Częstochowa – Valletta FC 3:1 (0:1)
0:1 – Morello, 23 min, 1:1 – Emreli, 53 min, 2:1 – Makuch, 78 min, 3:1 – Svarnas, 90 min.
RAKÓW: Trelowski - Tudor, Racovitan, Svarnas - Silva (82. Jendryka) , Koczergin, Repka, Ameyaw (72. Otieno) - Makuch, Molnar (46. Pieńko) - Emreli (82. Basse) Trener Dawid KROCZEK.
VALETTA: Maringa - Ellul, Mbende, Radić, Morello (80. Bicakcić) – Thaylor (80. Gomes), Alex Tanque (68. Ewurum) , Azzopardi – Zammit (60. Prsa), Diogo Tavares – Paiber (60. Sekulović). Trener Thane MICALLEF.
Sędziował Kadir Saglam (Turcja). Widzów 5302. Żółte kartki: Pieńko – Prsa.
