Rosołek dobrej jakości
Księga polonijnej niemocy w meczach z Pogonią Siedlce zyskała nowy rozdział.
Dwa gole Marcina Rosołka zabrały Bytomianom dwa punkty. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
Jeżeli Maciej Rosołek w głowach wielu obserwatorów meczów ekstraklasowych i pierwszoligowych zapisał się w minionych sezonach jako napastnik – oględnie mówiąc... – mocno nieskuteczny, to po niespełna 10 minutach gry w Bytomiu musieli na niego spojrzeć z innej perspektywy. Nie tylko nie dał się powstrzymać próbującemu to uczynić Aleksandrowi Gajgierowi, ale też popisał się uderzeniem z kategorii „palce lizać” z narożnika pola karnego w przeciwległy róg bytomskiej bramki. Wojciech Banasik był bez szans. – Zawsze się śmieję, że gdybym miał powtórzyć taki strzał, pewnie by było ciężko. Ale mogę też powiedzieć, że to był przebłysk tej jakości, którą niewątpliwie mam – powiedział nam po końcowym gwizdku napastnik.
Słupek i poprzeczka
Pogoń – o czym pisaliśmy w zapowiedzi spotkania – to dla Polonistów rywal mocno niewygodny. Po objęciu prowadzenia goście jeszcze bardziej zwarli szeregi. Na tyle skutecznie, że piłki posyłane przez gospodarzy w kierunku „szesnastki” gości grzęzły nie tyle wśród defensorów, ale już we wcześniejszej linii, tworzonej przez pięciu pomocników. Właściwie tylko strzały z półdystansu i z dystansu wzbudzały nieco emocji wśród kibiców. W 15 minucie Szymon Kądziołka przymierzył w słupek, a 20 minut później – po jego strzale i palcach Jakuba Lemanowicza – piłka prześlizgnęła się po poprzeczce. Reszta... była milczeniem, a trener Konrad Gerega ujął to bardzo obrazowo: – Pierwsza połowa do kosza!
Trener Gerega widząc obraz gry w pierwszych 45 minutach szukał jego zmiany... w zmianach, a jego podopieczni próbowali – aktywniej niż przed przerwą podchodzili do wysokiego pressingu. Goście jednak nawet nie udawali, że chcą grać w piłkę; najczęściej posyłali jedynie podania – niczym w hokeju – „na uwolnienie”.
Korner i kontra
Wciąż niemal odcięty od podań był Kamil Wojtyra, który niejedną bramkę Pogoni już strzelił, bo też pieczołowicie pilnowani byli Konrad Andrzejczak i Lucjan Zieliński – czyli ci, którzy najczęściej piłkę mu dostarczają. Polonia sięgnęła więc w końcu po „broń ostateczną” w takich wypadkach: Kądziołka precyzyjną centrą z kornera „znalazł” Jakuba Szymańskiego, a ten dał wyrównanie. – Mogę powiedzieć, że trenowaliśmy taki wariant. Podziękowania dla trenera Macieja Patyka! – stoper Polonii przywołał szkoleniowca odpowiedzialnego w sztabie za stałe fragmenty.
Ten gol odmienił obraz gry. Przynajmniej o tyle, że goście po raz pierwszy w tej odsłonie pomyśleli o ofensywie i natychmiast... dostali kontrę! Po kilkudziesięciometrowym wybiciu Banasika, Andrzejczak od razu obsłużył Kamila Orlika, a ten posłał piłkę w „długi” róg siedleckiej bramki!
Dobitka i klątwa
- Będzie pierwsza wygrana ligowa z tym rywalem? – zastanawiali się kibice Polonii. Odpowiedź odmowną dał ten, od którego zaczęliśmy tę relację. Pierwszą próbę Rosołka Banasik sparował. Koledzy mu jednak nie pomogli, więc poprawka eks-legionisty wylądowała w siatce! Klątwa Pogoni (cztery remisy i porażka w meczach ligowych) wciąż działa. A goście... bynajmniej też nie należeli do szczęśliwych. – Szanujemy punkt, ale jak na wyjeździe strzela się dwie bramki, to powinno się myśleć o zwycięstwie – podsumowywał Adam Nocoń, opiekun Pogoni.
Dariusz Leśnikowski
H H
Polonia Bytom – Pogoń Siedlce 2:2 (0:1)
0:1 – Rosołek, 9 min, 1:1 – Szymański, 68 min, 2:1 – Orlik, 72 min, 2:2 – Rosołek, 82 min
POLONIA: Banasik – Szymusik, Gajgier (56. Wołkowicz), Szymański – Michalski (46. Wolski), Łabojko, Kądziołka, Zieliński (76. Stefański) – Wzięch (56. Orlik), Andrzejczak (81. Mioć) – Wojtyra. Trener Konrad GEREGA.
POGOŃ: Lemanowicz – Barczak, Kendzia, Szur, Miś (84. Jakubik) – Zielonka (65. Kobusiński), Dzięcioł, Poczobut, Demianiuk (69. Makowski) – Szuprytowski (65. Marzec), Rosołek. Trener Adam NOCOŃ.
Sędziował Paweł Wrzeszczyński (Kalisz). Widzów 1526. Żółte kartki: Michalski, Andrzejczak, Wojtyra – Szuprytowski.
