Rosja i Białoruś? Nie do zaakceptowania!
Rozmowa ze Sławomirem Szmalem, prezesem Związku Piłki Ręcznej w Polsce
Sławomir Szmal jest zaskoczony stanowiskiem Międzynarodowej Federacji Piłki Ręcznej (IHF). Fot. Paweł Bejnarowicz / Press Focus
Spodziewał się pan decyzji IHF, czyli Międzynarodowej Federacji Piłki Ręcznej, dopuszczającej Rosjan i Białorusinów do sportowej rywalizacji?
– Prawdę mówiąc – nie. Liczyłem, że środowisko piłki ręcznej pozostanie solidarne z Ukrainą.
Co to oznacza dla polskiej piłki ręcznej?
– Jeszcze nie wiemy, jakie będą działania międzynarodowej federacji. Możemy domniemywać, że zespoły z Rosji i Białorusi będą dopuszczone do gry. Nasze stanowisko od początku inwazji Rosji na Ukrainę jest niezmienne. Jesteśmy zdecydowanie przeciwko, co poruszaliśmy niejednokrotnie na spotkaniach w światowej czy europejskiej federacji. W EHF (Europejska Federacja Piłki Ręcznej – przyp. aut.) większość krajów też była przeciwna dopuszczeniu zespołów z Rosji i Białorusi do rozgrywek. Jak widać, IHF miał inne zdanie.
Europa będzie w kontrze do prezydenta IHF, Egipcjanina Hassana Moustafy?
– Do tej pory stanowisko Europy, co było podniesione na kongresie sprzed dwóch lat, było jasne i klarowne – przeciwko udziałowi Rosji i Białorusi w rozgrywkach. W prywatnej rozmowie w trakcie wspólnego posiłku podczas młodzieżowych mistrzostw świata, za organizację których otrzymaliśmy mnóstwo pochwał i gratulacji, prezydent Moustafa poruszył ten temat. I wtedy usłyszał ode mnie jednoznaczne stanowisko Polski, że sytuacja z dopuszczeniem Rosji i Białorusi byłaby dla nas nie do zaakceptowania.
A dzisiaj?
– Powtórzę, jesteśmy zaskoczeni stanowiskiem IHF. W MKOl-u już wcześniej się o tym mówiło, co akurat dla mnie, prywatnie, jest niezrozumiałą sytuacją.
Sporo federacji zaakceptowało już stanowisko Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. To efekt pewnego rodzaju szantażu?
– Nie chcę tłumaczyć innych federacji, ale niektóre zostały postawione pod ścianą – albo zaakceptują, albo zostaną wykluczone, usunięte ze światowych struktur. W niektórych dyscyplinach Rosjanie i Białorusini już zostali dopuszczeni do rywalizacji, natomiast w sportach zespołowych do tej pory tego nie było. Przymykanie oczu nie ma sensu, jest błędem, bo wojna trwa. Dlatego w mojej ocenie musi być jasny komunikat ze strony Europy – czy zgadzamy się na to, czy nie.
Rozmawiał pan o tym z ministrem sportu, Jakubem Rutnickim?
– Jeszcze nie, choć uważam, że potrzebna jest wspólna informacja, jak do tego podchodzi państwo polskie; jak podchodzi do tego polski sport.
Realia są też takie, że w polskich zespołach występują zarówno Rosjanie, jak i Białorusini...
– No tak, ale nie występują pod flagą swojego kraju oraz mamy z ich strony zapewnienie, że nie są powiązani z reżimami i ich nie akceptują.
Trwają młodzieżowe mistrzostwa Europy panów, wcześniej w tej samej kategorii wiekowej panie zakończyły mistrzostwa świata. Ta pierwsza kadra kompromituje się w Rumunii, walcząc o miejsca 17-24, za to ich rówieśniczki, zajmując 10. miejsce na świecie, osiągnęły w Chinach wynik na miarę możliwości. Zgadza się pan z tą oceną?
– Jeżeli chodzi o dziewczyny, to cieszy, że załapały się na mundial, a w porównaniu do poprzednich lat całkiem nieźle pograły. Dobrze się oglądało ich mecze, a 10. miejsce jest zadowalające. Szkoda tylko porażki z Japonią, bo można było z nią powalczyć.
A jeżeli chodzi o młodzieżowców?
– Zagraliśmy dobry mecz na początku w grupie, choć przegrany ze Słowenią. Potem wygraliśmy z Czechami, co pozwoliło wyjść z trudnej grupy. Te mecze były waleczne, a jest to grupa chłopaków, która w poprzednich latach załapywała się regularnie na mistrzowskie imprezy. Kompromitacją natomiast była porażka aż „ósemką” z Izraelem. Nie wiem, co się w tym meczu z naszymi chłopakami stało. Ten mecz zadecydował o braku szans na wyjazd na kolejny mundial, a była olbrzymia szansa, by o niego powalczyć. Mogli też osiągnąć jeden z lepszych wyników na Euro w ostatnich latach. Dlatego meczem z Izraelem jestem negatywnie zaskoczony.
Ten nieudany występ młodzieżówki zostanie dokładnie przeanalizowany?
– Na pewno, bo nie ukrywam, że bardzo zależy mi, by w końcu drużyny młodzieżowe zaczęły się regularnie kwalifikować do mistrzostw świata czy Europy. Dopóki nie zbudujemy mocnej młodzieżowej piłki ręcznej, to wyniki naszych reprezentacji będą takie, jakie są obecnie. Do tego potrzebujemy też stabilnej i mocnej Superligi, w której kluby stale dążą do profesjonalizacji organizacyjnej, ograniczając liczne ostatnio, niestety, problemy licencyjne. Kluby muszą stać się fundamentem szkolenia, zapewniając spójne struktury na każdym etapie rozwoju młodych zawodników.
Reasumując – jest pan zadowolony z dotychczas wykonanej pracy w roli prezesa ZPRP?
– Jak mantrę będę powtarzał, że wchodząc do związku, wiedziałem, że wyniki reprezentacji nie poprawią się z dnia na dzień. Ludzie zarządzający sportem muszą być tego świadomi. Budujemy nowy system rozgrywek młodzieżowych. Wprowadziliśmy nowy program handballowych akademii. Jest nowa platforma e-learnigowa dla trenerów. Na efekty musimy jednak trochę poczekać, ale one przyjdą w przyszłych latach. Z pozytywów koniecznie trzeba ująć, że drużyna męska, wygrywając rywalizację z dużo mocniejszą Austrią, zakwalifikowała się na mistrzostwa świata w Niemczech. To bardzo mnie ucieszyło.
Ostatnie pytanie dotyczy mistrzostw Europy kobiet, które w grudniu wystartują w Katowicach. Na jakim etapie przygotowań jesteśmy?
– Jesteśmy przed etapem promocji mistrzostw. Jeszcze dużo pracy przed nami. Nie ukrywam, że dzień w dzień szukamy środków, aby mistrzostwa były dobrze zorganizowane. Zależy mi też, aby dziewczyny dały kibicom pozytywne emocje. Wierzę, że wspólnie wykorzystamy tę wielką szansę na promocję piłki ręcznej oraz całego żeńskiego sportu, zachęcając do naszej dyscypliny kolejne pokolenia.
Rozmawiał Zbigniew Cieńciała
Oświadczenie prezesa ZPRP, Sławomira Szmala,
w sprawie decyzji IHF o uchyleniu zakazów dla reprezentacji Rosji i Białorusi
Związek Piłki Ręcznej w Polsce z rozczarowaniem przyjął decyzję Międzynarodowej Federacji Piłki Ręcznej (IHF) o uchyleniu zakazu udziału reprezentacji Rosji i Białorusi oraz ich przedstawicieli w wydarzeniach organizowanych pod egidą IHF. Choć zdajemy sobie sprawę, że decyzja IHF stanowi realizację rekomendacji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, stanowisko Związku Piłki Ręcznej w Polsce pozostaje niezmienne od pierwszego dnia rosyjskiej agresji na Ukrainę.
Od ponad czterech lat wywołana przez Rosję wojna w Ukrainie pozostaje bolesną rzeczywistością Europy. Konflikt wciąż trwa, każdego dnia przynosząc dramatyczne konsekwencje dla milionów ludzi. W ocenie Związku Piłki Ręcznej w Polsce sam upływ czasu nie może być argumentem uzasadniającym powrót do sportowej normalności, podczas gdy w żadnym stopniu nie zmieniły się okoliczności, które doprowadziły do podjęcia pierwotnej decyzji o wykluczeniu Rosji i Białorusi z międzynarodowej rywalizacji.
Doceniamy fakt, że IHF w swoim komunikacie ponownie wyraziła solidarność z Ukrainą oraz jednoznacznie potępiła trwającą wojnę. W naszej ocenie jednak deklaracje te pozostają trudne do pogodzenia z równoczesnym przywróceniem rosyjskich i białoruskich reprezentacji do międzynarodowego współzawodnictwa. Trudno uznać, że nadszedł czas na pełną normalizację międzynarodowych relacji sportowych, skoro przyczyny, które doprowadziły do ich ograniczenia, pozostają niezmienione.
Sport jest nośnikiem wartości, a decyzje podejmowane przez międzynarodowe organizacje sportowe mają znaczenie wykraczające poza rywalizację na boisku. Powrót reprezentacji państw, które pozostają stroną trwającego konfliktu zbrojnego, stwarza ryzyko powstania precedensu mogącego prowadzić do stopniowego osłabiania znaczenia sankcji oraz sprawiać wrażenie, że społeczność sportowa zaczyna przechodzić nad wojną do porządku dziennego.
Od początku rosyjskiej agresji polskie środowisko piłki ręcznej konsekwentnie wspierało Ukrainę, Ukraińską Federację Piłki Ręcznej oraz ludzi dotkniętych wojną. W marcu 2022 r. Zarząd ZPRP przyjął uchwałę tworzącą specjalne okno transferowe, aby ułatwić ukraińskim zawodniczkom i zawodnikom kontynuowanie kariery w Polsce. Nasza solidarność z Ukrainą pozostaje aktualna również dziś i nie zmienia jej decyzja podjęta przez MKOl oraz IHF.
Związek Piłki Ręcznej w Polsce pozostanie wierny wartościom, które legły u podstaw naszego stanowiska w lutym 2022 roku, gdy w piśmie skierowanym do Prezydenta EHF wnioskowaliśmy o odwołanie jakichkolwiek kontaktów rodziny handballowej ze strukturami rosyjskimi do czasu ustania działań wojennych oraz wycofania sił agresora z terytorium Ukrainy.
Wierzymy, że sport powinien nie tylko łączyć ludzi, ale również zachowywać wiarygodność jako przestrzeń oparta na odpowiedzialności, solidarności i poszanowaniu fundamentalnych zasad prawa międzynarodowego.
Sławomir Szmal
Prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce
