Remisowe zakończenie
Sprawdziany z drugoligowcami ze Słowacji i Czech pokazały sztabowi Trójkolorowych, że kandydatów do podstawowej jedenastki nie brakuje.
Wśród pilnie obserwowanych kandydatów do gry w tyskim klubie był m.in. Józef Chorosiński (z prawej). Fot. Łukasz Sobala/KP-GKS Tychy
GKS TYCHY
Obserwując prezentację drużyny i dwa ostatnie sparingi można stwierdzić, że zakończenie ostatniego tygodnia okresu przygotowań do sezonu 2026/27 było w Tychach bardzo pracowite. Nie znaczy to jednak, że już na początku pierwszego ligowego mikrocyklu, poprzedzającego wyjazdowe niedzielne starcie z Chojniczanką, trener Rene Poms ma pełną jasność dotyczącą wyjściowej jedenastki. Szkoleniowiec GKS-u Tychy sam „utrudnił” sobie zadanie, sprawdzając w próbach generalnych 25 zawodników. Oczywiście nie wszyscy, którzy zagrali w młodzieżowo-rezerwowym składzie w pierwszym starciu ze słowackim MSK Poważska Bystrzyca zgłosili akces do pierwszego składu, ale do takich na pewno trzeba zaliczyć Józefa Chorosińskiego, który otworzył wynik spotkania zakończonego remisem 2:2. Także autorzy drugiego gola dla Trójkolorowych - strzelający Mateusz Koniuszy i asystując Piotr Gębala - dali sztabowi szkoleniowemu wyraźny sygnał, że są dobrze przygotowani do inauguracji rundy jesiennej.
Jest optymistycznie
- Jestem zadowolony, że piłka „szukała mnie” w polu karnym przeciwnika – powiedział w klubowych mediach 19-letni Chorosiński, grający ostatnio w ŁKS-ie Łomża, z którym dotarł do barażu o awans do 2. ligi. – Choć jesteśmy drużyną w budowie, to uważam, że rozumiemy się bardzo dobrze. Docieramy się i stajemy się coraz bardziej zżytą ekipą, więc jest optymistycznie. Jest też oczywiście rywalizacja o miejsce w zespole, ale ona nie przeszkadza w relacjach - dodawał.
Z reprezentacji i ekstraklasy
Józef Chorosiński jest jednym z 14 piłkarzy sprowadzonych do zespołu Trójkolorowych, bo powracających z wypożyczenia oraz dochodzących z drużyny juniorów nie będziemy liczyć. Nic więc dziwnego, że kibice czekają na całkiem nowy team nie tylko pod kątem nazwisk, ale przede wszystkim liczą na odmienioną grę. Czy zapewni ją skład, który zagrał w ostatnim letnim sparingu, remisując 1:1 z FK Trzyniec? Tej jedenastce: Jakub Mądrzyk – Igor Łasicki, Matija Horvat, Daniel Hoyo-Kowalski – Paweł Olkowski, Michał Trąbka, Matusz Begala, Bartosz Jankowski – Damian Kądzior, Mateusz Lewandowski, Tymoteusz Ryguła warto się baczniej przyglądnąć.
Obok mających za sobą występy w reprezentacji Olkowskiego i Kądziora, który ustalił wynik spotkania z czeskim drugoligowcem, trener Poms do swojego systemu 1-3-4-3 wybrał mieszankę młodości z rutyną. 19-letni Jankowski i 18-letni Ryguła są w tej pierwszej grupie, a pozostali - z przeszłością naszpikowaną występami w polskiej, włoskiej, greckiej, austriackiej i słowackiej ekstraklasie oraz juniorsko-młodzieżowych reprezentacjach - mają zapewnić Trójkolorowym dojrzałość.
Dobry prognostyk
- Myślę, że ten ostatni sprawdzian można nazwać wartościowym przetarciem – stwierdził Michał Trąbka. – Ważne, że każdy zagrał 90 minut, bo chodziło o to, żeby wybiegać całe spotkanie i być w pełni gotowym do pierwszego meczu o punkty. Jeżeli chodzi o samą grę, mieliśmy dość sporą przewagę, jednak pod koniec pierwszej połowy bardzo głupio straciliśmy gola. To jest nauczka na ligę. Na trzecim poziomie rozgrywkowym nie ma VAR-u, więc w każdej akcji trzeba grać do końca. Sama gra i nasza dominacja stanowią dobry prognostyk. Na pewno jednak musimy jeszcze mocniej pracować nad finalizacją akcji, bo w tej lidze trzeba będzie strzelać więcej niż jedną bramkę, żeby wygrywać. A to jest cel tej całkowicie nowo zbudowanej drużyny. - zapewnił doświadczony pomocnik.
Jerzy Dusik
