Rachunki do wyrównania
Czy „ludzie z Łodzi” w niebiesko-czerwonych barwach sprawią w Łodzi psikusa gospodarzom?
Mateusz Wzięch po pierwszym meczu jeszcze nie ma „liczb” w koszulce Polonii. Dołoży je w Łodzi? Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
POLONIA BYTOM
To był drastycznie zimny – wręcz lodowaty – prysznic na rozgrzane dwoma wyjazdowymi wygranymi głowy piłkarzy ówczesnego beniaminka z Bytomia. Poloniści w 3. kolejce minionego sezonu pojechali do Łodzi jako współlider i... wrócili z bagażem pięciu goli!
Koszmar minionego sezonu
Starciem z ŁKS-em zaczynali też wiosenne granie (dwie pierwsze kolejki rundy rewanżowej zagrano jeszcze jesienią 2025). Przez równo godzinę wydawało się, że wezmą skuteczny odwet; ostatnie pół godziny to było jednak metodyczne i skuteczne wybijanie im z głowy marzeń przez gości: z 2:0 dla Polonii zrobiło się 2:3... Nic dziwnego, że Bytomianom ten mecz mocno ciąży. – Mamy z ŁKS-em rachunki do wyrównania, zwłaszcza po ostatnim spotkaniu, które przegraliśmy w bardzo dziwnych okolicznościach – Lucjan Zieliński, „piłkarz meczu” z Wartą sprzed tygodnia (a może i całej 1. kolejki?), z jednej strony radował się z dobrego otwarcia sezonu, z drugiej – już wybiegał myślami do potyczki w Łodzi. – Liczę, że uda nam się zrewanżować. Bardzo bym tego chciał... – wzdychał.
Zielińskim oczywiście powoduje ambicja sportowa. Ale przecież są w ekipie niebiesko-czerwonych i gracze, którzy mają własne „rozliczenia” z klubem z Al. Unii. To w nim wychował się i dorósł do seniorskiej piłki Jan Łabędzki, dla którego – po niedawnym wystawieniu go przez Polonię na listę transferową – ewentualny dobry występ na macierzystym obiekcie mógłby być argumentem za zmianą decyzji o daniu mu wolnej ręki.
Wyzwanie dla Mateusza
Sentymentalną podróż do miasta, w którym spędził dwa ostanie lata, odbędzie też Mateusz Wzięch. – Potrafi strzelać bramki. Jest w stanie dać nam to, czego potrzebujemy, czyli regularność w zdobywaniu goli – tak o atutach swego 24-letniego podopiecznego mówi Konrad Gerega. Wiele godzin z nim przepracował w ostatnich dwóch sezonach w barwach... ŁKS-u, gdzie z umiejętności ofensywnego zawodnika korzystano głównie w II drużynie. – Trochę zahamowała go kontuzja. W grudniu przeszedł zabieg w okolicy stawu barkowego – nawet jednak w tych wyjaśnieniach szkoleniowca nie bezpośredniej odpowiedzi na pytanie, czemu w minionym sezonie praktycznie w ogóle nie korzystano z Wzięcha w pierwszoligowych rozgrywkach Łodzian. No to teraz będzie mieć okazję udowodnić niedawnemu pracodawcy, że popełnił błąd. Inna rzecz, że w meczu z Wartą piłkarz też nie rzucił na kolana. – W tygodniu zmagał się z chorobą – zaznaczył po końcowym gwizdku trener Gerega.
Podróż sentymentalna
On sam też ma za sobą dwuletnią przygodę z ŁKS-em. – Współpracę zaproponował mi Robert Graf – mówił nam szkoleniowiec Polonii. Obaj panowie poznali się w Częstochowie: Graf był dyrektorem sportowym Rakowa, Gerega przez kilka lat w różnych rolach pracował w sztabie szkoleniowym tamtejszej Skry. – Zawsze dobrze będę wspominać łódzki klub i szansę, jaką mi tam dano. Tym bardziej jednak będę chciał teraz przywieźć stamtąd trzy punkty! – zadeklarował opiekun Polonii.
(DaL)
