Puszcza już odpuszcza?

KOMENTARZ „SPORTU" - Mariusz Rajek

Ten tydzień ma wstrząsnąć Puszczą Niepołomice. Jeśli tak zapowiada prowadzący drużynę od ponad jedenastu lat (to fenomen socjologiczny) Tomasz Tułacz, należy mu wierzyć. Po niedzielnym, przegranym 0:1 meczu z Unią Skierniewice, najpierw niezwykle głośno i burzliwie było w szatni gospodarzy. Czwarta porażka w piątym meczu osunęła drużynę, która jeszcze niedawno występowała w ekstraklasie, do czerwonej strefy, a trener, który w Puszczy na „ty” jest z każdym żubrem, bez owijania w bawełnę, wprost mówi o tym, że tak beznadziejnej drużyny nie było tu od początku jego pracy. Jeśli przypomnimy, że funkcję pierwszego szkoleniowca objął 13 sierpnia 2015, takie słowa muszą robić wrażenie.

- Tak grającej drużyny pod względem różnych poziomów determinacji jeszcze nie widziałem. Zawiedliśmy na całej linii. Przepraszam wszystkich za to, co dziś zobaczyli. Przez 11 lat pracy nie przeżyłem podobnego rozczarowania. Nie widziałem zaangażowania w moich zawodnikach – grzmiał Tułacz na konferencji pomeczowej.

Szkoleniowiec otwartym tekstem powiedział, że najbliższy tydzień musi przynieść radykalne zmiany w klubie. W przeciwnym razie, jego zdaniem, Niepołomice jako wspomnienie będą musiały traktować nie tylko ekstraklasę, ale i jej zaplecze. – Jeśli coś nie funkcjonuje, musi nastąpić reakcja. Muszą zostać wdrożone środki, aby była nadzieja na zmianę. W przeciwnym razie nic z tego nie będzie. Tak funkcjonując kolejny raz się to już po prostu nie uda – grał w otwarte karty. Tułacz nie doprecyzował, jak dalekie zmiany mają nastąpić w Niepołomicach, ale można się spodziewać, że raczej niekosmetyczne, a sięgać mogą dalej niż tylko roszad kadrowych. Sam fakt, ze po 5. kolejce trener uważa, że jeśli w klubie nie zmieni się bardzo dużo, to drużyna zanotuje kolejny spadek - jest niepokojący. Szczerze mówiąc, nie wiem czy można sobie wyobrazić bardziej czerwoną flagę.

Swoją drogą, dwa sezony (2023-25) w elicie mocno rozpieściły fanów w tej podkrakowskiej miejscowości. Niedziela, godzina 17.00, piękna pogoda, a na trybunach kameralnego obiektu mnóstwo wolnych miejsc, aprzecież 1. liga to wciąż poważne rozgrywki, o których w wielu nieporównanie większych miastach mogą jedynie pomarzyć…



Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się