Puszcza już odpuszcza?
KOMENTARZ „SPORTU" - Mariusz Rajek
- Tak grającej drużyny pod względem różnych poziomów determinacji jeszcze nie widziałem. Zawiedliśmy na całej linii. Przepraszam wszystkich za to, co dziś zobaczyli. Przez 11 lat pracy nie przeżyłem podobnego rozczarowania. Nie widziałem zaangażowania w moich zawodnikach – grzmiał Tułacz na konferencji pomeczowej.
Szkoleniowiec otwartym tekstem powiedział, że najbliższy tydzień musi przynieść radykalne zmiany w klubie. W przeciwnym razie, jego zdaniem, Niepołomice jako wspomnienie będą musiały traktować nie tylko ekstraklasę, ale i jej zaplecze. – Jeśli coś nie funkcjonuje, musi nastąpić reakcja. Muszą zostać wdrożone środki, aby była nadzieja na zmianę. W przeciwnym razie nic z tego nie będzie. Tak funkcjonując kolejny raz się to już po prostu nie uda – grał w otwarte karty. Tułacz nie doprecyzował, jak dalekie zmiany mają nastąpić w Niepołomicach, ale można się spodziewać, że raczej niekosmetyczne, a sięgać mogą dalej niż tylko roszad kadrowych. Sam fakt, ze po 5. kolejce trener uważa, że jeśli w klubie nie zmieni się bardzo dużo, to drużyna zanotuje kolejny spadek - jest niepokojący. Szczerze mówiąc, nie wiem czy można sobie wyobrazić bardziej czerwoną flagę.
Swoją drogą, dwa sezony (2023-25) w elicie mocno rozpieściły fanów w tej podkrakowskiej miejscowości. Niedziela, godzina 17.00, piękna pogoda, a na trybunach kameralnego obiektu mnóstwo wolnych miejsc, aprzecież 1. liga to wciąż poważne rozgrywki, o których w wielu nieporównanie większych miastach mogą jedynie pomarzyć…
