Punkt na początek
Od wyjazdowego remisu zmagania na trzecioligowym froncie rozpoczął sosnowiecki spadkowicz.
Patryk Gogół (z lewej) trzykrotnie stawał przed szansą na bramkę, ale zabrakło mu skuteczności. Fot. Paweł Andrachiewcz / Press Focus
Zagłębie po raz ostatni tak nisko plasowało się w sezonie 1997/98, ale było to spowodowane tym, że od rozgrywek 1993/94 musiało tworzyć całkiem nowy rozdział historii, wspinając się od klasy okręgowej. Tym razem na czwartym poziomie rozgrywkowym znalazło się na skutek słabej gry i degradacji. Ostatni mecz w tej klasie Sosnowiczanie rozegrali 20 czerwca 1998 roku (zwycięstwo 2:1 z Polonią Łaziska Górne), ciesząc się z awansu. Swoje „trzy grosze” dołożył do niego Tomasz Łuczywek, zdobywca 7 bramek, który obecnie jest trenerem tego zasłużonego klubu i planuje wyciągnąć go z głębokiego kryzysu.
Pierwszy krok jego zespół planował postawić w Jeleniej Górze, lecz musiał zadowolić się tylko punktem. Niby niewiele, ale trzeba podkreślić, że była to pierwsza wyjazdowa zdobycz w tym roku; po raz ostatni bez porażki Zagłębie wróciło 9 listopada 2025 roku (1:1 w Kaliszu). Karkonosze ten sezon miały zacząć w 4. lidze, ale na skutek wycofania się, a w zasadzie likwidacji rezerwowej drużyny Górnika Zabrze, uniknęły degradacji i w sobotę postawiły rywalom trudne warunki. Goście, z pięcioma debiutantami w składzie, a także wracającymi do Sosnowca Maksymilianem Rozwandowiczem i Dawidem Kudłą, nie znaleźli sposobu na rywala. Do przerwy mieli przewagę, ale nie potrafili jej udokumentować golem. Trzykrotnie przed szansą stawał Patryk Gogół, ale najpierw piłkę zmierzającą do siatki zatrzymał Remigiusz Borkała, następnie trafił w poprzeczkę, a na koniec był bliski minięcia bramkarza i trafienia do pustej bramki, ale z interwencją pospieszył jeden z obrońców. Jeszcze przed przerwą bezpośrednio z rzutu rożnego przymierzył Michał Barć, lecz odbiła się od poprzeczki. Miejscowi kontrowali, a najgroźniejszy w ich szeregach był Przemysław Zdybowicz, który dwukrotnie groźnie główkował - najpierw przeniósł piłkę nad bramką, a następnie sprawdził czujność kapitalnie interweniującego Kudły.
W drugiej połowie Zagłębie już tak groźne nie było. Raz uderzył Barć, ale bramkarz Karkonoszy poradził sobie z jego próbą, a w końcówce wprowadzony Moussa Soumara wbiegł w pole karne i dośrodkował, lecz piłka przetoczyła się poprzeczce. Jeleniogórzanie mogli pokonać Kudłę po godzinie gry, ale najpierw doświadczony golkiper poradził sobie z uderzeniem Igora Lewandowskiego, a następnie sparował dobitkę Mateusza Baszaka.
W środę przed Zagłębiem wyjazdowy mecz rundy wstępnej Pucharu Polski z GKS-em Tychy, a w niedzielę Sosnowiczanie podejmą ekipę z Goczałkowic.
Krzysztof Polaczkiewicz
◼ Karkonosze Jelenia Góra - Zagłębie Sosnowiec 0:0
KARKONOSZE: Kwiatek - Delner, Pojasek, Lewandowski, Borkała - K. Piątek, Maciejewski, Baszak (65. Cieślik), Michura, J. Piątek - Zdybowicz (74. Milewski). Trener Patryk SZYMIK.
ZAGŁĘBIE: Kudła - Kośmicki, Rozwandowicz, Gryszkiewicz - Jarek (86. Soumare), Tront, Rodriguez (65. Zawojski), Gogół (86. Roguski), Predenkiewicz - Barć (65. Chmarek) - Kupidura (65. Podgórski). Trener Tomasz ŁUCZYWEK.
Sędziował Dawid Matyszczak (Kluczbork). Widzów 1500.
Żółta kartka Borkała.
