Pucharowy sprawdzian
Ligowiec
Za nami trzy kolejki ligowe. Na starcie widać, kto jest mocny, a kto może mieć i raczej będzie miał problemy. Na czele Lech i Legia, czyli niespodzianki nie ma, bo z jednej strony mistrz Polski, a z drugiej drużyna, która co sezon aspiruje do najwyższych miejsc w tabeli. Gdyby liczba rozegranych spotkań była równa, to być może stawkę otwierałyby nie zespoły z Poznania i Warszawy, ale ta z Zabrza. Wicemistrz kraju i zdobywca Pucharu Polski to na teraz jedyna drużyna w ekstraklasie, która ma komplet punktów, czyli 6 za wygrane ze Śląskiem u siebie i w sobotę z Radomiakiem na wyjeździe.
Widać, że drużyna prowadzona przez Michala Gasparika, mimo wielu zmian w składzie, nie zwalnia tempa i – jak w poprzednich rozgrywkach – będzie mocno liczącym się graczem. To dobrze wróży przed pucharową batalią, która już w czwartek, kiedy to Górnik zagra rewanż z Ferencvarosem w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy. To tak po prawdzie spotkanie o być albo nie być Zabrzan w pucharach. Awans da nie tylko czwartą rundę LE, ale już na bank fazę ligową europejskich pucharów, bo jak nie uda się na kolejnym szczeblu Europa League pokonać Trabzonsporu, z którym kontrakt właśnie co podpisał słynny Mohamed Salah, to w najgorszym razie będzie Liga Konferencji. Przegrana w rywalizacji z Węgrami to gra o fazę ligową najmniej wartościowego z pucharów z samym AS Monaco, które w niedzielę w towarzyskim pojedynku pokonało Liverpool. Progi są wysokie, bardzo wysokie.
Pucharowy sprawdzian i gra o być albo nie być stoją także przed innymi, a przede wszystkim przed GKS-em Katowice i Rakowem. GieKSa gra już w środę przy Nowej Bukowej i w rewanżu z Hapoelem Tel Awiw faworytem nie jest, szczególnie po tym, co pokazała w pierwszej połowie spotkania w Miszkolcu. Faworytem nie jest też ekipa z Częstochowy, szczególnie po tym, co wyprawia w lidze, gdzie po dwóch meczach razem z Wieczystą zamyka tabelę. Na pięć meczów w tym sezonie jedynie dwie wygrane i to ze słabiutką Valettą. Czy przebudzenie przyjdzie w Hammarby w czwartek wieczorem? Oby! Medaliki mają przecież pucharowe doświadczenie, a nieraz na wyjazdach potrafiły zaskoczyć, jak np. w Kazaniu, Limassolu czy w rywalizacji z Maccabi Hajfa przed rokiem.
W czwartek, późnym wieczorem na pucharowym szlaku w wyjazdowych grach pokażą się także Lech i Jagiellonia. Oba nasze eksportowe zespoły bronią zaliczek z wygranych u siebie i oby udało im się ją utrzymać. Łatwo nie będzie przede wszystkim Jadze, która rywalizuje przecież ze słynnymi Rangers na legendarnym Ibrox Park. Drużyna trenera Adriana Siemieńca nie popisała się w niedzielę, kiedy poległa przy Słonecznej z Widzewem. Rangers też jednak nie są w formie, bo na razie przegrywają i w europejskich pucharach, i w szkockiej Premiership, gdzie w niedzielę ulegli Hibernianowi 1:2.
Mistrz Polski musi obronić jednobramkową zaliczkę z Klaksviku i oby na sztucznej murawie na Wyspach Owczych udało się to zachować. Na kolejną kompromitację, jak było to w rewanżowym spotkaniu z Aarhus przy Bułgarskiej pod koniec lipca, Kolejorza już nie stać.
Michał Zichlarz
