Przystanek Alaska na Górnym Śląsku

Warto zboczyć z głównych szlaków futbolowych i zahaczyć o miejsca, gdzie kocha się piłkę wyjątkowo mocno, bo idą za tym tradycja i zaangażowanie miejscowej społeczności.

W Radlinie są dumni z tego, kim są. Fot. Paweł Czado

REPORTAŻ

W trakcie szukania futbolowych przygód skręcam do Radlina, który 75 lat temu był na ustach całej Polski. Piłkarze Górnika zajęli wtedy, w 1951 roku, 2. miejsce w lidze. W ostatnich czterech meczach ekipa z Radlina bije na wyjeździe Polonię Warszawa (w czasach stalinowskiej nocy zwaną Ogniwem), również na wyjeździe Legię (wówczas CWKS), a na końcu u siebie Kolejarza (Lecha) oraz Włókniarza (ŁKS). Drużyna futbolowa jest oczkiem w głowie całej okolicy. Na tyle, że w dniu meczu pociąg z pobliskiego Rybnika potrafi zatrzymać się nie na stacji, a kilkaset metrów wcześniej, niedaleko charakterystycznego stadioniku - po to by ułatwić kibicom życie....

Duma i wspólnota

W trzeciej lidze ostatni raz Radlin bił się w 1988 roku, rywalizował wtedy m.in. z Rakowem Częstochowa. Choć upłynęło tyle dekad - a i liga nie ta, bo Górnik walczy obecnie w klasie okręgowej - ciągle płonie tu ogień. Byłem na otwarciu sezonu z Kolejarzem Chałupki. Obecnie Górnik zajmuje 4. miejsce w tabeli grupy III - z dwoma zwycięstwami i remisem. Jestem zauroczony atmosferą, te mecze świetnie się ogląda! Przede wszystkim przychodzą na nie ludzie. Wiadomo, że inaczej pracuje się w klubie i gra w drużynie, jeśli masz dla kogo to robić. A przecież w niższych ligach nie zawsze tak jest. - Górnik jest rzeczywiście istotnym elementem życia społecznego Radlina i okolic. To klub, który przez stulecie istnienia budował lokalną tożsamość związaną z miejscową kopalnią węgla kamiennego Emma (a dziś Marcel) oraz z rekreacyjnym uprawianiem sportu wśród załogi kopalni czy też ich dzieci - przekonuje Marcin Polonius, wiceprezes Autonomicznej Sekcji Piłki Nożnej Górnik Radlin. Przypomina przy okazji, że Górnik to nie tylko piłka. - Górnik Radlin to klub wielosekcyjny, którego sukcesy na arenach krajowych i międzynarodowych osiągane były przez zawodników nie tylko piłki nożnej, ale i siatkówki, szermierki, pływania, boksu czy innych dyscyplin. Chociażby przez jakiś czas gimnastyki, z której pochodzi 13 z 20 radlińskich olimpijczyków! A to zawsze budowało dumę i silną wspólnotę mieszkańców oraz pracowników kopalni - zauważa Polonius.

Cudo za bramką  ​

Kiedy oglądam stadion, zdumiewa mnie poziom zaplecza. Jest naprawdę kozackie! - Nasza baza treningowa to spełnienie marzeń niejednego klubu. Trzeba przyznać, że mało kto w okręgówce może pochwalić się boiskiem trawiastym z trybunami, boiskiem sztucznym z oświetleniem oraz budynkiem multisportowym z salką do crossfitu -  opowiada Robert Strójwąs, dyrektor klubu, który kiedyś, jako piłkarz, był kapitanem tej drużyny. Wszystko powstało w zeszłym roku. 

Zadaszona (na razie w części) trybuna za bramką to charakterystyczny akcent stadioniku w Radlinie. Fot. Paweł Czado

Całość tematu budowy nowego budynku i nowej trybuny to zasługa dobrej współpracy klubu, miasta Radlin oraz miejscowego MOSiR-u. Dzięki pozyskaniu pieniędzy z zewnętrz udało się wybudować nowoczesny dwupiętrowy budynek z szatniami, magazynami, biurami oraz dużą salką fitness. Tam przebierają się piłkarze. Wystarczy, że przejdą przez ulicę i już są na stadionie. Na piętrze klubowego budynku wchodzę na taras widokowy. Obok jest miejsce na kawiarenkę i izbę pamięci; to melodia przyszłości. - Z tarasu w zimowe popołudnia rodzice naszych dzieciaków mogą obserwować pociechy podczas treningów - uśmiecha się Strójwąs. 

Dyrektor Robert Strójwąs z klubowym proporcem w nowiutkim budynku klubowym. Fot. Paweł Czado

Wrażenie robi na mnie trybuna główna na 650 osób, która znajduje się za... bramką. To jedyny taki stadion jaki poznałem, że kibice gromadzą się głównie w tym miejscu. Wbrew pozorom zza bramki dobrze ogląda się mecze, choć zza linii bocznej też można to robić. - Niestety, ograniczony budżet spowodował, że zadaszenie wykonane jest tylko na 1/3 obiektu, ale i tak należy się cieszyć z tego, co mamy - podkreśla Robert Strójwąs. ​

Radlin przyciąga

Stadionik jest urokliwy, czaru dodaje mu choćby piłkarski mural. To już właśnie... Przystanek Alaska. O co mi chodzi? - Mural oraz inne inwestycje, takie jak zegar stadionowy czy ostatnio nagłośnienie, sfinansowali kibice i lokalni sympatycy klubu. Sami przygotowali i wyrównali ścianę, na której powstał mural stworzony przez Annę Rzechanek. Jest on kadrem z meczu ligowego pomiędzy Górnikiem a Legią Warszawa w 1951 r. oraz wyróżnia w formie gwiazdek najważniejsze lata gry klubu w najwyższej klasie krajowych rozgrywek - wyjaśnia prezes Tomasz Pawełczak. ​

Mural na stadionie upamiętnia najlepsze czasy sprzed 75 lat. Co ważne - powstał wewnątrz stadionu, a nie na zewnątrz, więc kibice widzą go w trakcie meczów. Fot. Paweł Czado

Najważniejsze ambicje klubu? - Rozwój dzieci i młodzieży przy wysokich kwalifikacjach kadry trenerskiej oraz jak najwyższe miejsce i awans do wyższych lig rozgrywek seniorów – tak, by w przyszłości nasi wychowankowie dalej mieli gdzie grać i się rozwijać. Klub z taką historią i takimi sukcesami zasługuje na miano wyróżniającego się w regionie - nie ma wątpliwości prezes Pawełczak. Skoro są ambicje, muszą być transfery. - Ten temat nie podnosi nam już ciśnienia tak jak jeszcze choćby pięć lat temu. Kiedy pytaliśmy zawodnika o chęć gry w naszym klubie, to odpowiedź była znamienna... „Gdzie? Do Radlina? Przecież tam nic nie ma!”. Teraz wygląda to o wiele lepiej – zawodnicy widzą postępy w funkcjonowaniu klubu oraz fachowość trenera i chcą grać w Górniku. ​Ruchy transferowe przed sezonem były ożywione. Odeszli: ​Patryk Kraszczyński i Patryk Spyt do Naprzodu Syrynia, Piotr Szymiczek do Odry Wodzisław, a ​Michał Bidziński - do Unii Kosztowy. W zamian przyszli: ​Tomasz Czech z LKS-u Krzyżanowice, ​Karol Bryła z Płomienia Połomia, ​Krzysztof Szewczyk z LKS-u Tworków, ​Krzysztof Mitrowski z KS Kokoszyce, ​Franciszek Grabarczyk z Rapidu Wodzisław, ​Nigeryjczyk Michael Okafor z Górnika Boguszowice,​ Hubert Kamieński ze Startu Mszana oraz ​Daniel Myśliwiec z Ruchu II Chorzów.

Na razie główna trybuna jest zadaszona w 1/3. Działacze wierzą, że już wkrótce to się zmieni. Fot. Paweł Czado

Strzał w dziesiątkę

Arkadiusz Przeliorz, skarbnik klubu, opowiada o nowych piłkarzach. - Karol Bryła i Tomasz Czech to młodzi i utalentowani zawodnicy z okolicznych klubów, którzy idealnie wpisują się w obraz naszej drużyny. Doświadczenie boiskowe, jakie ma Krzysztof Szewczyk, polepsza naszą jakość gry. Z kolei Krzysiu Mitrowski to człowiek-legenda, który wrócił do Radlina na zakończenie kariery, a nasi młodsi bramkarze mogą od niego zaczerpnąć rady. Franek Grabarczyk to wychowanek Górnika, który kilka dobrych lat spędził w Rapidzie. Michael Okafor to postać, która przewija się w lokalnej piłce od jakiegoś czasu. Zgłosił chęć gry w naszym klubie, więc zaprosiliśmy go na testy. Na początku byliśmy do niego sceptycznie nastawieni przez publikacje, które ukazywały się w lokalnej prasie na temat żądań finansowych, które rzekomo wysuwał. Dzisiaj możemy powiedzieć, że nie jest to prawdą. Widzimy, że jest on pod wrażeniem funkcjonowania klubu, wiemy, że dostrzega u nas możliwość rozwoju. Michael po prostu za wszelką cenę bardzo chciał u nas grać. Po pierwszych spotkaniach możemy stwierdzić, że był to strzał w dziesiątkę, bo wniósł dużo jakości w liniach obronnych – jest bardzo silny fizycznie, a jego dośrodkowania są bardzo dokładne. Inni? Hubert Kamieński to transfer na ostatniej prostej – przeniósł się do nas od mistrza ligi okręgowej sezonu 2025/26. A historia Daniela Myśliwca to ekspres transferowy i pokazanie, jak powinno się współpracować z klubami partnerskimi, jakim jest dla nas Ruch Chorzów. Daniel, po awarii finansowej Skry Częstochowa, z którą miał kontrakt, pojawił się u nas na dwa dni przed startem ligi. Następnego dnia, po kilku telefonach na linii Górnik-Ruch, została sfinalizowana umowa wypożyczenia i kolejnego dnia mógł już u nas grać! Widać więc, ile pracy zostało włożone w ciągu kilku tygodni - podkreśla Arkadiusz Przeliorz .

Marzenia

Kiełbacha na stadionie wchodzi idealnie. Fot. Paweł Czado

Wiadomo, że są ważne. - Marzenia naszego klubu można podzielić na dwie kategorie: na te najbliższe i te ewentualnie dalsze... - przyznaje Marcin Polonius. - Te, które chcielibyśmy zrealizować w najbliższym czasie, to oczywiście awans do 4. ligi śląskiej oraz stworzenie klubowej izby pamięci wraz z kawiarenką klubową. Co do marzeń późniejszych – to kolejne awanse na miarę naszych możliwości, pozyskanie większego wsparcia finansowego od lokalnych partnerów biznesowych, a także dalsza rozbudowa infrastruktury stadionowej. Chodzi o całkowite zadaszenie nowej trybuny (dzisiaj mamy 1/3) czy montaż jupiterów. Niezwykle ważne jest dla nas również przyciąganie kolejnych kibiców i budowanie coraz lepszej atmosfery na trybunach oraz wokół klubu - dodaje. Kiedy ma się za sobą lokalną społeczność - jak w Radlinie - aż chce się marzyć. I działać.

Paweł Czado 

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się