Przylecieli za późno
Kompletnie niecodzienna sytuacja spotkała drużynę Lecha, którego mecz z KI Klaksvik został przełożony na piątkowy wieczór
Piłkarze Lecha z ponaddobowym opóźnieniem w stosunku do pierwotnych planów dotarli na Wyspy Owcze. Fot. Damian Kościesza / Press Focus
LECH POZNAŃ
Według wstępnego planu, Kolejorz miał wylecieć z Poznania w środę wczesnym popołudniem. Zespół Nielsa Frederiksena długo czekał na lotnisku na polepszenie się pogody na Wyspach Owczych. Nad lotniskiem Vagar utrzymywała się mgła, lądowanie w takich warunkach było niemożliwe, wiązałoby się z niebezpieczeństwem. W końcu podjęto decyzję o tym, że drużyna poleci w czwartek rano, w dniu meczu. Według nowego planu Poznaniacy przybyliby na Wyspy Owcze w okolicach 11.00 czasu polskiego, dzięki czemu mieliby jeszcze kilka godzin na aklimatyzację, ponieważ mecz miał rozpocząć się o 19.30.
Zawróceni z drogi
Lotnisko w Poznaniu mieli opuścić o 8.00 rano, ale i te plany legły w gruzach. Samolot z Kolejorzem wystartował godzinę później i... nie dotarł na farerskie lotnisko! Z powodów identycznych z tymi, które uniemożliwiły środowe lądowanie, został przekierowany na lotnisko zapasowe - w Bergen w Norwegii. Czas nieubłaganie mijał. Wstępnie podjęto decyzję o tym, że pierwszy gwizdek zostanie opóźniony o 2 godziny i 15 minut. Lech wyruszył z Norwegii po godzinie 15, a na miejscu był przed 17 czasu polskiego. W tej sytuacji de facto niemożliwe było właściwe przygotowanie się zespołu do gry. Ostatecznie w konsultacji z UEFA i jej delegatem zapadła decyzja o tym, aby mecz rozegrać w piątek o godzinie 20.00 (polskiego czasu).
Szwajcarzy to przewidzieli
Czy dało się uniknąć takiej sytuacji? W teorii – tak. Podobno Lech Poznań był informowany przez stronę gospodarzy rywalizacji, że ze względu na nieprzewidziane warunki pogodowe (a takie na Wyspach Owczych zdarzają się często), zaleca się zaplanowanie przylotu dzień wcześniej. Z takiej wskazówki skorzystało FC Lugano, które też w czwartek mierzyć się miało na Wyspach Owczych z NSI Runavik w ramach kwalifikacji do Ligi Konferencji. Szwajcarski zespół bezproblemowo dotarł na lotnisko Vagar we wtorek, dzięki czemu bez komplikacji wziął udział w meczu, przy okazji w przeddzień spotkania znajdując czas na zwiedzanie archipelagu.
Problem z noclegiem
Ogólnie cały wyjazd na Wyspy Owcze wiązał się dla Lecha z problemami organizacyjnymi. Przede wszystkim Kolejorz miał problemy ze znalezieniem noclegów, ponieważ baza hotelowa na miejscu jest dość ograniczona. Z tego powodu poznańska delegacja musiała rozdzielić się na dwie placówki. Zresztą, problemy z zakwaterowaniem nie dotyczyły jedynie Lecha, ponieważ wspomniani Szwajcarzy zdecydowali się... spać w szkole!
Lech i tak miał szczęście, ponieważ w niecały miesiąc temu zespół FC Koper również wylądował na Wyspach Owczych z opóźnieniem, w dniu meczu, a UEFA i tak zmusiła Słoweńców do rozgrywania spotkania w zaplanowanym wcześniej dniu.
Kacper Janoszka
Wzmocnienie
Lech wzmocnił środek pola, zanim sezon na dobre się zaczął. Do Kolejorza dołączył dobrze znany w Polsce Szwed Gustav Berggren. W latach 2022-25 reprezentował barwy Rakowa, z którym sięgnął po mistrzostwo Polski. Przed poprzednim sezonem zdecydował się zmienić barwy i został sprzedany za 1,8 miliona euro do New York Red Bulls. W MLS przez rok rozegrał 18 spotkań, głównie jednak wchodząc z ławki. Lech zapłacił za 28-latka 500 tysięcy euro.
