Prawo derbów

LIGOWIEC - Michał Zichlarz

Miniona ekstraklasowa kolejka stała pod znakiem derbowych gier. Najpierw pod Wawelem Wisła pokonała u siebie Wieczystą. Zgodnie z oczekiwaniami, bo wiadomo, że u siebie Biała Gwiazda, przed kompletem ponad 30 tys. widzów, jest naprawdę mocna, a na dodatek ma będącego na początku rozgrywek w świetnej formie strzeleckiej Jordiego Sancheza. Doświadczony napastnik z Hiszpanii ma już pół tuzina goli. Trzymam kciuki za tego zawodnika, bo to profesjonalista pełną gębą, także w stosunku do nas, dziennikarzy. Nigdy nie odmówi komentarza, porozmawia przez dłuższy czas, szanuje naszą pracę. Cieszę się, że tak dobrze mu idzie. Na pewno dołoży jeszcze niejedno trafienie dla beniaminka, co może owocować dobrym miejscem w tabeli. Czy takim, jakie jest teraz, czyli trzecim? Na zakończenie rozgrywek byłaby to sensacja na miarę tego, co zrobili chorzowscy Niebiescy w 1989 roku, kiedy po spadku i szybkim awansie, wywalczyli ostatnie dotychczas, 14. mistrzostwo Polski!

Wisła jest bardzo wysoko, ale pamiętajmy, że tabela jest zakłamana. Wiele meczów zostało przełożonych. Pierwsze „wyrównanie” już w najbliższy czwartek, kiedy Lech zagra z Jagiellonią, a Raków z Górnikiem. Już te mecze mogą sprawić, że drużyna prowadzona przez Mariusza Jopa może się osunąć w tabeli. Tak czy inaczej - 10 „oczek” w sześciu grach na początek to bilans więcej niż dobry po powrocie do ekstraklasy po czterech latach!

Drugie weekendowe derby to oczywiście śląski klasyk Górnika i GKS-u Katowice na stadionie im. Ernesta Pohla. To starcie na długo zostanie w pamięci nie tylko fanów obu klubów, ale wielu postronnych obserwatorów. GieKSa, która wcześniej miała problemy na wyjazdach, tym razem zdołała wynik odwrócić w doliczonym czasie dzięki hat trickowi Ilji Szkurina. Trzy bramki w takich okolicznościach zasługują na podkreślenie i dajemy tego wyraz we wtorkowym Sporcie. Taka wygrana może Katowiczan napędzić przed kolejnymi spotkaniami. Kto wie, gdzie będzie ekipa z Nowej Bukowej, gdy liczba meczów wszystkich zespołów się wyrówna?! Może za chwilę zaczniemy się doszukiwać, kiedy GKS przewodził ligowej stawce?! Dla ciekawskich - w sezonie 2002/03, kiedy Katowiczanie skończyli sezon na trzecim miejscu, za Wisłą Kraków i Dyskobolią Grodzisk, a na czele tabeli byli w pierwszej części rozgrywek.

Po pięciu meczach zespół trenera Rafała Góraka ma tyle punktów, co Górnik (9), którego w czwartek czeka wyjazd pod Jasną Górę. Może klubowy kapelan Górników, ksiądz Bogdan Reder, powinien wziąć wcześniej cały zespół przed obraz Najświętszej Matki Bożej w Częstochowie, bo ostatnio Zabrzanie dołują. To, co wyprawiają w tyłach, jest czymś nieprawdopodobnym! Trzy stracone gole w pierwszym meczu z Monaco u siebie, cztery na Lazurowym Wybrzeżu w rewanżu, no i teraz w śląskim klasyku znowu trzy. Górnik w defensywie jest jak tarcza strzelecka - rywale ładują w nią, ile wlezie. Takich bramkowych strat nie było w Zabrzu odkąd trener Michal Gasparik pojawił się w zeszłym roku. Czy to tylko chwilowa przypadłość? Przekonamy się o tym już w ciekawie zapowiadającym się starciu przy Limanowskiego.


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się