Prawo derbów
LIGOWIEC - Michał Zichlarz
Wisła jest bardzo wysoko, ale pamiętajmy, że tabela jest zakłamana. Wiele meczów zostało przełożonych. Pierwsze „wyrównanie” już w najbliższy czwartek, kiedy Lech zagra z Jagiellonią, a Raków z Górnikiem. Już te mecze mogą sprawić, że drużyna prowadzona przez Mariusza Jopa może się osunąć w tabeli. Tak czy inaczej - 10 „oczek” w sześciu grach na początek to bilans więcej niż dobry po powrocie do ekstraklasy po czterech latach!
Drugie weekendowe derby to oczywiście śląski klasyk Górnika i GKS-u Katowice na stadionie im. Ernesta Pohla. To starcie na długo zostanie w pamięci nie tylko fanów obu klubów, ale wielu postronnych obserwatorów. GieKSa, która wcześniej miała problemy na wyjazdach, tym razem zdołała wynik odwrócić w doliczonym czasie dzięki hat trickowi Ilji Szkurina. Trzy bramki w takich okolicznościach zasługują na podkreślenie i dajemy tego wyraz we wtorkowym Sporcie. Taka wygrana może Katowiczan napędzić przed kolejnymi spotkaniami. Kto wie, gdzie będzie ekipa z Nowej Bukowej, gdy liczba meczów wszystkich zespołów się wyrówna?! Może za chwilę zaczniemy się doszukiwać, kiedy GKS przewodził ligowej stawce?! Dla ciekawskich - w sezonie 2002/03, kiedy Katowiczanie skończyli sezon na trzecim miejscu, za Wisłą Kraków i Dyskobolią Grodzisk, a na czele tabeli byli w pierwszej części rozgrywek.
Po pięciu meczach zespół trenera Rafała Góraka ma tyle punktów, co Górnik (9), którego w czwartek czeka wyjazd pod Jasną Górę. Może klubowy kapelan Górników, ksiądz Bogdan Reder, powinien wziąć wcześniej cały zespół przed obraz Najświętszej Matki Bożej w Częstochowie, bo ostatnio Zabrzanie dołują. To, co wyprawiają w tyłach, jest czymś nieprawdopodobnym! Trzy stracone gole w pierwszym meczu z Monaco u siebie, cztery na Lazurowym Wybrzeżu w rewanżu, no i teraz w śląskim klasyku znowu trzy. Górnik w defensywie jest jak tarcza strzelecka - rywale ładują w nią, ile wlezie. Takich bramkowych strat nie było w Zabrzu odkąd trener Michal Gasparik pojawił się w zeszłym roku. Czy to tylko chwilowa przypadłość? Przekonamy się o tym już w ciekawie zapowiadającym się starciu przy Limanowskiego.
